polsatnews.pl/Rynek Zdrowia | 20-09-2019 10:35

Pogotowie odmówiło transportu, policjanci zawieźli radiowozem chorego do szpitala

W Miastku w woj. pomorskim policjanci zawiadomili pogotowie, że pomocy wymaga bezdomny mężczyzna, który miał bolącą, gnijącą ranę nogi. Załoga karetki stwierdziła, że chory nie wymaga hospitalizacji i odmówiła przewiezienia go do szpitala.

Funkcjonariusze zawieźli 63-latka do szpitala radiowozem, ale kilka dni później zmarł. Mundurowi sprawę zgłosili prokuraturze.

Bezdomny mężczyzna wcześniej miał się przewrócić. uskarżał się na ból nogi, która miała ranę i była opuchnięta.

Z informacji policji wynika, że ta sama załoga pogotowia dwukrotnie odmówiła mężczyźnie przewiezienia go do szpitala. Pierwszy raz jeszcze przed przyjazdem patrolu. Wtedy miał usłyszeć, że jest pijany. Sprawdzili to policjanci - według nich 63-latek był trzeźwy - podaje polsatnews.pl.

Sprawa trafiła do Prokuratury Okręgowej w Słupsku. Postępowanie w sprawie prowadzone jest w kierunku narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia oraz nieumyślnego spowodowania śmierci, za co grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.

Więcej: polsatnews.pl