Pijani kierowcy zapłacą alimenty rodzinom ofiar. Premier zapowiada zaostrzenie przepisów

Autor: IB • Źródło: Rynek Zdrowia08 lipca 2021 12:03

Alimenty dla rodzin ofiar wypadków, finansowanie rehabilitacji i leczenia, konfiskata auta - czy któraś z propozycji dot. odpowiedzialności pijanych kierowców doczeka się realizacji?

Problem pijanych kierowców narasta. Fot. Shutterstock
  • Po wypadku w Stalowej Woli, podobnie jak po wypadku z 2014 r. w Kamieniu Pomorskim, dyskutowane są pomysły na zaostrzenie odpowiedzialności pijanych kierowców
  • To będzie odpowiedzialność nie tylko karna, ale też polegająca na tym, że takie osoby będą zobowiązane do płacenia alimentów osobom, które pozostały przy życiu - zapowiedział premier
  • Ruszają prace nad radykalnym podniesieniem wysokości mandatów za spowodowanie wypadków, zwłaszcza tych najcięższych, których skutkiem są najpoważniejsze uszczerbki na zdrowiu - podał wiceminister infrastruktury
  • Ofiary wypadków potrzebują głównie wsparcia psychologicznego, medycznego, prawnego, finansowanego z Funduszu Sprawiedliwości - uważa ekspert ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego

Po tragicznym wypadku, do którego doszło w sobotę w Stalowej Woli, temat odpowiedzialności siadających „za kółko” po alkoholu ponownie należy do najgorętszych.

Przypomnijmy. 37-letni mężczyzna, kierowca audi S7, zderzył się z jadącym z naprzeciwka audi A4, którym podróżowały trzy osoby: 37-letnia kobieta, 39-letni mężczyzna i ich 2,5 roczny syn. Małżeństwa nie udało się uratować. Dziecko i kierowca audi S7 trafili do szpitala. Mężczyzna miał w organizmie 1,6 promila alkoholu. Na skutek tego wypadku osierocona została trójka dzieci.

- Przystąpimy bardzo szybko do prac legislacyjnych, które będą bardzo jasno określały odpowiedzialność osób prowadzących pojazd pod wpływem alkoholu - zapowiedział podczas wtorkowej konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki.

Pomoc dla ofiar i ich rodzin powinna pochodzić z Funduszu Sprawiedliwości

- To będzie odpowiedzialność nie tylko karna, ale też polegająca na tym, że takie osoby będą zobowiązane do płacenia alimentów osobom, które pozostały przy życiu - osobom z rodziny, osobom poszkodowanym - dodał.

- To krok w bardzo dobrym kierunku - skomentował na antenie TVN 24 Marek Konkolewski, ekspert bezpieczeństwa ruchu drogowego.

- Ofiary wypadków drogowych, ciężko ranne, przykute do wózków i do łóżek nie potrzebują surowszych kar dla kierowców, ale przede wszystkim wsparcia psychologicznego, medycznego, prawnego. To wszystko powinno być dla nich bezpłatne - finansowane z Funduszu Sprawiedliwości. Potrzebują też, aby proces karny odbył się szybko, sprawnie i zakończył sprawiedliwym wyrokiem, a na koniec - uzyskaniem odszkodowania - zaznaczył.

- Podam przykład. Po wielkiej tragedii w Kamieniu Pomorskim, gdzie pijany kierowca wjechał w 2014 r. w grupę ośmiu osób, ocalał tylko 7-letni chłopczyk, Hubert. Po tym wypadku politycy licytowali się jak zmienią prawo aby pomóc ofiarom takich wypadków. Tymczasem dziadkowie chłopca, którzy się nim zaopiekowali, o odszkodowanie walczyli przez sześć lat. Tyle pozostało z obietnic - dodał Konkolewski.

Konfiskata auta, czy podniesienie wysokości mandatów?

Rzecznik rządu Piotr Müller pytany był w „Sygnałach Dnia” w Programie I Polskiego Radia o to, czy Polska będzie się wzorowała na przykładzie duńskim. Tamtejszy parlament przegłosował w kwietniu br. ustawę dot. konfiskaty aut kierowców prowadzących po alkoholu i ich licytację na rzecz Skarbu Państwa.

- To jest problem natury konstytucyjnej, bo mówimy tu de facto o wywłaszczeniu danej osoby - ocenił rzecznik.

Z kolei Marcin Weber, wiceminister infrastruktury, zapowiedział w Sejmie prace nad radykalnym podniesieniem wysokości mandatów za spowodowanie wypadków, zwłaszcza tych najcięższych, których skutkiem są najpoważniejsze uszczerbki na zdrowiu.

- Jeszcze w tym tygodniu Ministerstwo Infrastruktury złoży do rządowego zespołu ds. legislacji projekt ustawy, który m.in. otworzy ścieżkę do zmiany wysokości mandatów za radykalne wykroczenia drogowe - mówił Weber.

Pojawił się także pomysł, aby wysokość mandatów uzależnić od zarobków.

- Czy mandat w wysokości 500, czy 1 tys. zł zrobi wrażenie na człowieku, który jeździ samochodem za 300-400 tys. zł? Nawet jeśli podniesiemy jego wysokość do 2-3 tys. zł, czy coś to zmieni? Tacy kierowcy będą robić swoje i śmiać się nam w twarz - ocenił poseł KO Dariusz Joński.

Jeszcze inaczej patrzy na ten problem dr Paweł Grzesiowski, ekspert NRL ds. Covid-19. - Zaostrzanie kar dla pijanych kierowców nie ma realnego wpływu na redukcję wypadków, bo wielu z nich to osoby uzależnione, mimo wyroków, będą nadal pić, jeździć i zabijać. Konieczne kompleksowe zmiany prawne, w tym mechanizmy zabezpieczające w samochodach i przymusowe leczenie - napisał dr Grzesiowski na Twitterze.

Dane nt. nietrzeźwych za kierownicą to czubek góry lodowej

Problem pijanych kierowców narasta. Jak podaje „Rzeczpospolita”, tylko w pierwszą niedzielę lipca policja zatrzymała 467 osób prowadzących samochód po spożyciu alkoholu. Od stycznia do maja policja wszczęła 20,8 tys. spraw za jazdę w stanie nietrzeźwości, tj. o 1,4 tys. więcej niż w tym samym okresie roku ubiegłego. Z kolei liczba przestępstw stwierdzonych wzrosła w tym roku o blisko 2 tys. (do 19,5 tys.).

Te liczby obrazują jednak prawdopodobnie tylko czubek góry lodowej, ponieważ z powodu pandemii trzeźwość kierujących pojazdami sprawdzana jest przez policję trzykrotnie rzadziej niż wcześniej. W 2020 r. było to ok. 7 mln badań, w latach poprzednich - ok. 20 mln badań rocznie.

Tymczasem w ub.r. pijani kierowcy byli sprawcami 2015 wypadków, w których życie straciło 271 osób. To 11 proc. ofiar śmiertelnych na polskich drogach. Tylko od ostatniego piątku do niedzieli zginęło 18 osób - w tym 8 tylko w sobotę.

Jak mówi „Rzeczpospolitej” Wojciech Pasieczny, ekspert w zakresie bezpieczeństwa drogowego, za kierowanie w stanie nietrzeźwym grozi dwa lata więzienia, a za recydywę dożywotni zakaz prowadzenia. Jednak za takie wypadki jak w Stalowej Woli należy, jego zdaniem, podnieść sankcje - maksymalna kara 12 lat więzienia za taki wypadek w stanie nietrzeźwym to za mało. Jak wskazuje, gdyby sprawca zabił kogoś siekierą, dostałby dożywocie. Jeśli ktoś wsiada po alkoholu za kierownicę, to jest potencjalnym mordercą, i powinien odpowiadać nie jak za zwykły wypadek.

O zwrocie kosztów leczenia. Takie projekty już były

W styczniu ub.r. posłowie PSL-Kukiz15 złożyli w Sejmie projekt, który przewidywał, że pijani lub odurzeni kierowcy, którzy spowodowali wypadek, będą ponosić koszty udzielonych im i ich ofiarom świadczeń zdrowotnych.

Przewidywał on stworzenie podstaw prawnych pozwalających na wystąpienie przez NFZ z roszczeniem regresowym (dochodzenia zwrotu zapłaconych świadczeń) do sprawcy wypadku drogowego prowadzącego pojazd w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środków odurzających, gdy jest on wyłącznym sprawcą wypadku. W takiej sytuacji sprawca wypadku miałby pokryć koszty świadczeń zdrowotnych udzielonych jemu samemu oraz jego ofiarom.

W projekcie zapisano, że koszty, które mają pokrywać pijani bądź odurzeni kierowcy, obejmują w szczególności koszty świadczeń z zakresu ratownictwa medycznego, leczenia szpitalnego, ambulatoryjnej opieki specjalistycznej oraz rehabilitacji.

Wiosną br. stowarzyszenie „Miasto Jest Nasze” również wystąpiło z postulatami mającymi zwiększyć bezpieczeństwo na polskich drogach.

- Musimy zrewaloryzować taryfikator mandatów, który nie został zmieniony od ponad 25 lat. Przypomnę, że kiedy po raz ostatni go rewaloryzowano, prezydentem RP był Aleksander Kwaśniewski. Dziś takie mandaty nie sprawują ani funkcji wychowawczej, ani karnej - mówił Kuba Czajkowski ze Stowarzyszenia.

Towarzystwa ubezpieczeniowe zmotywują kierowców?

- Ponadto towarzystwa ubezpieczeniowe powinny współfinansować leczenie ofiar wypadków. W grę wchodzą gigantyczne koszty m.in. rehabilitacji i rent. Jeżeli towarzystwa ubezpieczeniowe będą partycypować w tych kosztach, możemy być spokojni, że zmotywują swoich kierowców, by jeździli zgodnie z przepisami - podsumował.

Jolanta Budzowska, radca prawny z kancelarii Budzowska Fiutowski i Partnerzy, specjalizująca się w roszczeniach odszkodowawczych, pytana przez Rynek Zdrowia o opinię po wypadku w Kamieniu Pomorskim także zwracała uwagę, że nie ma powodu, aby NFZ nie mógł dochodzić zwrotu kosztów leczenia ofiar pijanych kierowców od ich ubezpieczycieli.

- Tak pozyskane środki powinny - podobnie jak grzywny - zasilić budżet Funduszu, uprzednio uszczuplony przez finansowanie takiego leczenia. W efekcie obowiązek wyegzekwowania od sprawców sum wypłaconych wcześniej NFZ ciążyłby na zakładach ubezpieczeń, a te są najlepiej do tego przygotowanymi i doświadczonymi podmiotami - podkreślała.

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum