Pacjenci i przedsiębiorcy krytycznie o nowych zasadach kontraktowania

Autor: RR/Rynek Zdrowia • • 25 lipca 2013 06:15

W sierpniu zakończą się konsultacje ws. zmian w ustawie o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Lista adresatów, do których MZ skierowano prośby o zaopiniowanie nowelizacji jest długa: to 67 instytucji, urzędów, organizacji i stowarzyszeń. Jakie są pierwsze refleksje po lekturze dokumentu zapowiadającego zmiany w zasadach kontraktowania świadczeń?

Pacjenci i przedsiębiorcy krytycznie o nowych zasadach kontraktowania

Ewa Borek, prezes zarządu Fundacji My Pacjenci, uważa, że propozycja resortu tylko z pozoru jest korzystna dla pacjentów.

W dokumencie mówi się wprawdzie, że NFZ będzie w procesie kontraktowania premiował świadczeniodawców, którzy zagwarantują kompleksowość i ciągłość świadczeń oraz zaoferują pod jednym dachem szeroki zakres usług leczniczych i terapeutycznych. - Ale czy jest to istotnie zmiana na lepsze? - zastanawia się Ewa Borek.

Odpowiada, że tak naprawdę oznacza ona tyle, że duże przyszpitalne przychodnie specjalistyczne dostaną większe kontrakty i to w nich nastąpi koncentracja świadczeń z zakresu ambulatoryjnej opieki specjalistycznej i diagnostyki. Kolejki do dużych poradni przyszpitalnych staną się jeszcze dłuższe. - Będziemy się leczyć i diagnozować pod jednym dachem, ale w warunkach większego stłoczenia. Będziemy do dobrego lekarza w dobrej poradni czekać dłużej - twierdzi prezes Fundacji.

Na marginesie wątpliwości zgłaszanych przez środowisko pacjentów przypomnijmy wypowiedź wiceministra zdrowia Sławomira Neumanna, że resort chce, aby pacjenci mogli korzystać z poradni specjalistycznych bezpośrednio przy szpitalach, co - jego zdaniem - ma zagwarantować chorym kompleksowe leczenie.

Czytaj: Sławomir Neumann o zmianach w kontraktowaniu: poradnie specjalistyczne przy szpitalach

- Czy tak będzie, czy poprawi się jakość świadczeń? - zastanawia się prezes Borek. I odpowiada stawiając retoryczne pytanie: - A jaką będą mieli motywację do poprawy jakości świadczeń świadczeniodawcy, do których pacjentów będzie tak dużo, że nie będą ich w stanie przyjąć? Czy my, pacjenci skorzystamy z takiej kompleksowości leczenia?

By oddziałom NFZ było łatwiej
Ewa Borek sądzi, że w projekcie nowelizacji chodzi w gruncie rzeczy o uproszczenie zadania oddziałom NFZ. Zamiast prowadzić konkursy ofert z setkami świadczeniodawców przeprowadzą je z kilkoma lub kilkunastoma podmiotami w województwie.

Przyznaje, że z leczenia i diagnozowania pod jednym dachem przez lekarza pierwszego kontaktu, specjalistę i szpitalny oddział mogłoby wyniknąć wiele korzyści. Zwraca uwagę, że taki system opieki nad pacjentem nazywa się koordynowaną opieką medyczną. Powątpiewa jednak, czy o wprowadzenie tego właśnie systemu chodzi w nowelizacji.

- Nasza opinia w sprawie nowelizacji ustawy będzie taka, że cieszą nas propozycje zmian, które zmierzają w kierunku wprowadzenia w Polsce koordynowanej opieki medycznej - konkluduje prezes Fundacji My Pacjenci.

Sugeruje jednocześnie, że resort powinien dalej pracować nad propozycjami ”ponieważ obecna zmiana w ustawie nie tylko nie poprawi spodziewanej jakości i dostępności usług dla pacjentów, ale może ją w jeszcze większym stopniu pogorszyć”.

Ograniczenie konkurencji i dyskryminacja
Anna Janczewska-Radwan, reprezentująca Gospodarczy Gabinet Cieni Business Centre Club, jednocześnie prezes zarządu Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Wyrobów Medycznych Polmed, informuje nas, że projekt ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych jest obecnie wnikliwie analizowany w BCC.

- Już po wstępnej lekturze widać niezgodność projektu z zasadami konkurencji w odniesieniu do dwóch kryteriów oceny: kompleksowości i ciągłości usług medycznych - zauważa Janczewska-Radwan. - Jak wskazują nasi prawnicy, dyskusyjna jest tutaj zgodność z zasadami Konstytucji RP dotyczącymi gospodarki rynkowej oraz z prawem antymonopolowym - dodaje.

Uważa, że z punktu widzenia pacjenta może się wydawać, że kompleksowość i ciągłość usług działa na jego korzyść i że jest to krok w dobrym kierunku. Faktycznie jednak poprzez ograniczanie konkurencji ustawa ta może uderzać w pacjentów, ograniczając dostęp do usług w tych podmiotach, które w ostatnim czasie poczyniły inwestycje, spełniają wymogi NFZ i gwarantują wysoki poziom usług, a które nie uczestniczyły w poprzednim konkursie ofert.

- Podmioty te, zgodnie z zapisami projektu ustawy, w niesprzyjających dla nich warunkach, mogą nie otrzymać kontraktu nawet do 31 grudnia 2015 roku - zauważa ekspert BCC i dowodzi, że kryterium ciągłości oznacza zatem preferowanie świadczeniodawców posiadających aktualnie kontrakty i dyskryminację tych, którzy przygotowali się do zaoferowania swoich usług w tym roku i zainteresowani są udziałem w konkursie ofert.

- Ustalenie tego kryterium rodzi również wątpliwość w świetle wyroku Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który w 2011 roku nałożył na NFZ wysoką karę za przyznawanie punktów preferencyjnych dla dotychczasowych świadczeniodawców - podkreśla.

Odnosząc się do kryterium kompleksowości usług Anna Janczewska-Radwan wskazuje, że daje ono możliwość preferowania przychodni przyszpitalnych, ale tym samym zmniejsza szansę dla pozostałych przychodni. - Tutaj również mamy zatem do czynienia z dyskryminacją.

Fundusz sędzią we własnej sprawie
Oceniając propozycję zmian trybu odwoławczego od wyników konkursów Janczewska-Radwan zwraca uwagę, że są one niezgodne z art.127 k.p.a. który stanowi, że właściwym do odwołania jest organ administracji publicznej wyższego stopnia. - W tym przypadku jest nim prezes NFZ. Zastąpienie w projektowanej ustawie prezesa NFZ dyrektorem oddziału wojewódzkiego Funduszu może pozbawić świadczeniodawcę szansy na korzystną zmianę zaskarżonej decyzji w ramach NFZ.

Zauważa, że byłoby to sprzeczne z podstawowym warunkiem bezstronności organu rozstrzygającego sprawę, czyli zasadą, że nikt nie może być sędzią we własnej sprawie.

- Korzystnym dla odwołujących się zapisem, w przeciwieństwie do zapisu o organie odwoławczym, jest natomiast skrócenie czasu rozpatrywania wniosków z 30 do 14 dni. Należy się spodziewać, że odwołujący się świadczeniodawcy, w przypadku odrzucenia odwołania przez dyrektora wojewódzkiego NFZ, będą przekazywać skargi do wojewódzkich sądów administracyjnych - twierdzi Janczewska-Radwan.

Zauważa jednak, że średni czas oczekiwania na rozprawę wynosi od trzech do siedmiu miesięcy. - Tak więc per saldo sytuacja skarżącego się świadczeniodawcy wcale się nie poprawi, a wręcz może ulec pogorszeniu.

Warto zwrócić uwagę na zbieżność wniosków wysuwanych przez środowisko pacjentów i środowisko przedsiębiorców. Mimo że wychodzą z odmiennych założeń i reprezentują różne interesy, podobnie oceniają zaproponowane przez resort zdrowia zmiany. Oba środowiska różni natomiast katalog obaw, jaki rodzi nowelizacja.

Czytaj: MZ szykuje nowelizację ustawy: ważne zmiany w zasadach kontraktowania świadczeń

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum