Olsztyn: dwaj ginekolodzy prawomocnie skazani

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 21 stycznia 2010 18:09

Sąd Okręgowy w Olsztynie utrzymał w czwartek w mocy wyrok sądu pierwszej instancji skazujący dwóch lekarzy ginekologów ze Szpitala Wojewódzkiego.

Otrzymali rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata i grzywny po 5 tys. zł za brak nadzoru nad rodzącą kobietą. Dziecko urodziło się ciężko chore i po trzech latach zmarło.

Sąd Okręgowy uzasadniając wyrok stwierdził, że skazanych lekarzy Szpitala Wojewódzkiego - dobrych i uznanych fachowców - zgubiła rutyna. Zdaniem sądu, gdyby lekarze we właściwy sposób monitorowali rodzącą Wiolettę O., poród miałby szanse na pomyślne zakończenie. Chodziło głównie o to, że w ostatnich dwóch godzinach porodu odłączono rodzącą od aparatu KTG i poprzestano na prostszej metodzie monitoringu płodu.

Jeden z lekarzy podkreślił, że nie czuje się winny i dodał, że inną decyzję ws. ich postępowania wydał m.in. krajowy rzecznik odpowiedzialności zawodowej, który umorzył postępowanie w tej sprawie.

– Stoją za nami autorytety krajowe, profesorowie, szefowie klinik akademickich, praktykujący, oni też uznali, że wszystko było w porządku – mówił ginekolog.

Wioletta O. i jej mąż, którzy byli oskarżycielami posiłkowymi, nie chcieli komentować wyroku. Ich pełnomocnik, adwokat Andrzej Szydziński, powiedział PAP, że gorzkiej sprawiedliwości stało się zadość i podobnie jak sąd podkreślił, że lekarzy zgubiła rutyna. Adwokat odniósł się też do twierdzeń wygłaszanych przed wyrokiem przez obrońców lekarzy, że medycyna jest sztuką, której nie da się przewidzieć.

– Do sztuki trzeba podejść jak mistrz, a nie jak rzemieślnik – powiedział Szydziński.

Skazani lekarze odbierali poród Wioletty O. w sierpniu 2004 roku w Szpitalu Wojewódzkim w Olsztynie. Rodząca nalegała na cesarskie cięcie, lekarze nie zdecydowali się na to rozwiązanie. W czasie akcji porodowej doszło do poważnych komplikacji, w tym dystocji barkowej u noworodka (tzn. bark płodu zaklinował się w miednicy matki po urodzeniu główki) i zaciśnięcia pępowiny. Akcja reanimacyjna po ośmiu minutach przywróciła wprawdzie funkcje życiowe dziecka, jednak niedotlenienie spowodowało nieodwracalne zmiany w mózgu. Dziecko po trzech latach zmarło.

Obaj lekarze nadal pracują w olsztyńskim Szpitalu Wojewódzkim.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum