PAP/Rynek Zdrowia | 18-12-2014 16:30

Olsztyn: biegła lekarz odpowiada za fałszywą opinię ws. zgonu

W Olsztynie ruszył proces lekarki oskarżonej o sporządzenie fałszywej opinii dla prokuratury. Lekarka wykonująca sekcję zwłok stwierdziła, że ofiara została uduszona. Przez to mąż zmarłej trafił do aresztu. Ponowna sekcja wykazała, że kobieta umarła na zawał.

Sprawa, która w czwartek (18 grudnia) rozpoczęła się przed olsztyńskim sądem rejonowym sięga 2009 roku. Wówczas w domu jednorodzinnym w dzielnicy Redykajny na przedmieściach Olsztyna zmarła Anna K. aptekarka, prywatnie żona znanego w mieście chirurga i biegłego sądowego Józefa K. Po kilku dniach do aresztu pod zarzutem zabójstwa trafił mąż zmarłej. Prokuratura opierając się na wynikach sekcji zwłok przeprowadzonej przez lekarkę Beatę W., także biegłą sądową, uznała, że Anna K. została uduszona.

Józefowi K. przedstawiono zarzut zabójstwa, do czego on się nie przyznał. Przekonywał śledczych, że żony nie dusił, a ją reanimował. Zdjęcie lekarza obiegło wtedy czołówki tabloidów.

Na skutek interwencji adwokata Józefa K. i za zgodą prokuratora wkrótce po olsztyńskiej sekcji zwłoki Anny K. zostały przewiezione do Gdańska. Tam poddano je ponownej sekcji, która wykazała, że Anna K. nie została uduszona, a zmarła na zawał serca. Wyniki gdańskiej sekcji sprawiły, że po 8 dniach Józef K. wyszedł z aresztu.

- Gdyby nie tamta gdańska sekcja, to już by mnie dziś w świecie żywych nie było. Nie dałbym rady w więzieniu - powiedział we środę (17 grudnia) PAP Józef K., który zdążył już wygrać procesy cywilne z redakcjami tabloidów o zniesławienie. W procesie lekarki, która stwierdziła, że przyczyną zgonu jego żony było gwałtowne uduszenie, Józef K. jest oskarżycielem posiłkowym.

Lekarka Beata W. w czwartek nie przyznała się do celowego sporządzenia fałszywej opinii. Powiedziała, że pamięta sekcję Anny K. m.in. z tego powodu, że była ona dla niej "ciężka emocjonalnie". Lekarka precyzując powiedziała, że znała męża zmarłej i wiedziała, że od jej opinii może zależeć jego przyszłość. Z drugiej strony - jak podkreślała - wiedziała, że ukrycie faktów związanych z tym, że zmarła miała na szyi ślady duszenia będzie ukrywaniem dowodów w tej sprawie.

- Wiedza, jaką wtedy dysponowałam nie dawała mi podstaw do stwierdzenia innej przyczyny zgonu niż zgon na skutek uduszenia - powiedziała przed sądem Beata W. Dodała, że wyniki badań histopatologicznych, jakie przekazał jej prokurator jednoznacznie wykluczały zawał. Odmienne wyniki dały za to takie same badania przeprowadzone w Gdańsku. Beata W. nie potrafiła jednoznacznie powiedzieć z czego wynikał tak drastyczny rozdźwięk między opiniami sporządzanymi w Olsztynie i Gdańsku.

W składanych przed ponad 3 godziny wyjaśnieniach Beata W. przyznała, że nadal jest pewna tego, że Anna K. była przed śmiercią duszona. - Nie umiem powiedzieć, czy było to na godzinę przed zawałem, czy też może dostała zawału w trakcie duszenia. Przecież się nawet potocznie mówi, że ktoś ze strachu dostał zawału. Nie wiemy, czy i tu tak nie było - powiedziała Beata W.

Pytana, dlaczego nie dostrzegła w sercu zmarłej zblednięcia w miejscu, gdzie nastąpił zawał Beata W. odparła, że być może tym powodem było złe oświetlenie sali sekcyjnej. Podała też, że wynajęta przez prokuraturę sala sekcyjna nie odpowiadała żadnym normom, m.in. z tego powodu, że była ciasna i na dodatek przechodzili przez nią pracownicy firm pogrzebowych biorący ciała z chłodni. - Przez to nie mogłam się skupić, nie mogłam robić precyzyjnie notatek - przyznała Beata W. Jak dodała, podejmowała kroki by zmienić salę na inną, ale stanowczym działaniom sprzeciwiał się jej szef, który nie chciał zadzierać z prokuraturą.

W opinii z sekcji Anny K. doktor W. podała m.in., że zmarła miała wyrostek robaczkowy, choć w rzeczywistości został on jej usunięty w 1994 roku, opisała też żołądek, trzustkę i stan tętnic, mimo że nie dokonywała sekcji tych organów. Beata W. powiedziała, że te błędy mogą wynikać z tego, że pisała protokoły sekcji na komputerowym szablonie i "być może zapomniała wykasować niektórych punktów".

Za sporządzenie nieprawidłowej opinii z sekcji zwłok Anny K. w przeszłości Beata W. została ukarana przez sąd lekarski.

Beata W. jest już na emeryturze. Podpisany pod protokołem sekcji zwłok Anny K. (jako drugi lekarz) jej szef już nie żyje.

Na kolejnym terminie rozprawy, w lutym, sąd będzie kontynuował odbieranie wyjaśnień od Beaty W. Precedensową sprawę śledzą m.in. aplikanci adwokaccy.