Odpowiedzialność lekarzy w czasach COVID-19: są trudne pytania, nie ma jasnych odpowiedzi

Autor: PW, WOK/Rynek Zdrowia • • 08 kwietnia 2020 06:06

Dramatycznie rosnąca liczba chorych z COVID-19 przy brakach wystarczającej ilości respiratorów zmusiła towarzystwa lekarskie m.in. w Hiszpanii i Wielkiej Brytanii do wydania zaleceń dotyczących selekcji pacjentów. W Polsce ufamy, że do takiej sytuacji nie dojdzie. Te informacje sprawiają jednak, iż stawiane są poważne pytania dotyczące odpowiedzialności etycznej, cywilnej i karnej lekarzy oraz dyrekcji szpitali w czasach pandemii.

W bioetyce przyjmuje się, iż nigdy nie można wskazać czyje życie jest cenniejsze. Fot. Shutterstock

Zalecenia dotyczące postępowania z chorymi na COVD-19 w przypadku dokonywania selekcji ciężkości przypadków zostały opublikowane m.in. przez hiszpańskie organizacje lekarzy medycyny ratunkowej i internistycznej. "Wobec pacjentów w stanie krytycznym, z dodatkowymi innymi patologiami, powinno ratować się tego, który odniesie większe korzyści z terapii" - podawał dokument z marca, do którego miał dostęp dziennik El Mundo.

Brytyjskie Stowarzyszenie Lekarskie (BMA) wydało 2 kwietnia zalecenia etyczne dla osób pracujących na pierwszej linii walki z koronawirusem. Organizacja podkreśliła, że w tych "bezprecedensowych czasach" konieczna jest pilna debata publiczna na ten temat i ostrzegła, że pomimo "heroicznych wysiłków", mających na celu zwiększenie możliwości NHS, publiczna służba zdrowia może nie dać rady pomóc wszystkim. Jak wyjaśnia BMA, kiedy zasoby są zbyt skąpe (czytaj: brakuje respiratorów - red.) i trzeba dokonać wyboru kogo leczyć, lekarze powinni wziąć pod uwagę nasilenie ostrej choroby, istnienie i nasilenie chorób współtowarzyszących, słabość ogólną lub - jeśli ma to znaczenie kliniczne - wiek.

W Polsce liczba ciężkich zachorowań i przebieg epidemii COVID-19 daje nadzieję, że sformułowanie tak daleko idących zaleceń nie okaże się potrzebne.

Dla kogo respirator?
Prof. Krzysztof Kusza, prezes Polskiego Towarzystwa Anestezjologii i Intensywnej Terapii, mówi Rynkowi Zdrowia, że w Polsce nie doszło do kryzysu na skalę widoczną w kilku innych krajach. - Nie znam na razie takiego scenariusza dla Polski. Aktualnie nie zachodzi potrzeba wdrażania innych niż dotychczasowe kryteria postępowania lekarzy anestezjologów - zaznacza. Dodaje jednak: - Kryteria włoskie i hiszpańskie są nam znane. Jeśli przyjdzie czas na ich wdrożenie, to uczynimy to.

Prof. Tomasz Pasierski, kierownik Zakładu Etyki Lekarskiej i Medycyny Paliatywnej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego uważa, że sytuacja w jakiej mogą znaleźć się lekarze w przypadku niedostatku respiratorów jest bardzo podobna do tej, która zapoczątkowała w latach 60. minionego wieku powstanie bioetyki. To dowodzi z jak trudnym moralnie i prawnie problem muszą się zmierzyć.

- Kiedy w USA pojawiły się pierwsze aparaty do dializy, lekarze stanęli przed dramatycznym wyborem, kogo z ogromnej liczby pacjentów z przewlekła chorobą nerek poddawać tej terapii. Powstały wówczas komisje lekarskie, które musiały to rozstrzygać - przypomina profesor. Komisje spotkały się z ogromną krytyką społeczną. Lekarze pod ciężarem odpowiedzialności odwołali się wtedy do innych dyscyplin naukowych - etyki, filozofii, przyznając, że oczekuje się od nich decyzji, które wykraczają poza wiedzę medyczną.

I dzisiaj specjaliści obawiając się możliwego nadciągającego dramatu, szukają pomocy u etyków medycyny. - Przyznaję się przed nimi do pewnej bezradności, bo nie jestem w stanie udzielić im zaleceń, jak dokładnie mieliby postąpić w sytuacji niedostatku respiratorów dla ratowania życia pacjentów z COVID-19 - mówi prof. Tomasz Pasierski.

Przypomina, że w bioetyce przyjmuje się, iż nigdy nie można wskazać czyje życie jest cenniejsze. Pytany czy można stosować kryterium wieku w dostępie do respiratora odpowiada: - Nie.

Tylko kryteria medyczne
Jak zauważa moralność jest kwestią pewnej umowy społecznej. - Być może etycy będą próbowali uzasadniać, że w czasach pandemii i w sytuacji dramatycznego braku sprzętu należy skupić się na ratowaniu osób młodszych, ale nie sądzę, żeby tak było. Nie wiem, czy ktoś reprezentujący środowisko naukowe odważyłby się coś takiego napisać w zaleceniach - podkreśla prof. Pasierski.

Dr hab. Janina Suchorzewska, prof. nadzw. z Zakładu Etyki Medycznej Wydziału Lekarskiego GUMed uważa, że w sytuacji kryzysowej wybory, których musieliby dokonywać lekarze powinny opierać się wyłącznie na kryteriach medycznych.

W odniesieniu do obecnej epidemii pojawiają się propozycje mające ułatwić decyzje w sytuacjach ograniczonych środków medycznych. - Za mało jednak jeszcze wiemy o chorobie wywołanej przez wirus SARS-CoV-2, aby miały one już teraz być bardziej szczegółowe. Określenie szans przeżycia w tej chorobie wymaga dalszych badań oraz pozyskania danych klinicznych opartych na zdobywaniu doświadczenia - ocenia profesor, przypominając jak niewielkim jeszcze zasobem wiedzy dysponuje medycyna, by możliwe było formułowanie zaleceń dla lekarzy w sytuacji dramatycznych wyborów, przed jakimi mogą stanąć, gdyby musieli wskazywać pacjentów z pierwszeństwem do respiratoroterapii w COVID-19.

Bardzo zdecydowanie podkreśla jednak: - Kryteria pozamedyczne, jak kolejność zgłoszeń czy kryteria społeczne nie mogą być brane pod uwagę w ustalaniu priorytetów w sytuacji ograniczonej dostępności spowodowanej brakiem aparatury ratującej życie.

Dotąd powyższe rozważania są teoretyczne. Jeśli jednak skala pandemii postawi lekarzy przed rzeczywistą koniecznością dokonywania dramatycznych wyborów wobec chorych z COVID-19. Co wtedy? - Wydaje się, że w takich sytuacjach decyzje dotyczące dostępności do aparatury podtrzymującej oddech należy podejmować kolegialnie, w dyskusji, dzieląc się odpowiedzialnością - odpowiada prof. Tomasz Pasierski.

Konieczność podejmowania przez lekarzy decyzji terapeutycznych w sytuacji utrudnionego dostępu do aparatury ratującej życie - czego niestety wciąż nie można wykluczyć - wyzwala też pytania o zakres odpowiedzialności karnej personelu medycznego w czasach pandemii. Do takich pytań skłaniają również pojawiające się przypadki wewnątrzszpitalnych zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2.

Na ten aspekt zwraca uwagę Jarosław Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali. Przyznaje, że istotnie jednym z problemów, który nurtuje dyrektorów szpitali podczas pandemii jest zabezpieczenie personelu medycznego przed potencjalnymi roszczeniami ze strony pacjentów i ich rodzin.

Odpowiedzialność Samarytanina
Federacja apelowała do dużych ubezpieczycieli, o jak najszybsze zaoferowanie specjalnego pakietu ubezpieczeniowego dającego ochronę finansową pracownikom medycznym w przypadku choroby lub utraty zdrowia wywołanej koronawirusem; ale nie tylko. - Ponadto w tym pakiecie ubezpieczeniowym powinna znaleźć się tzw. klauzula dobrego Samarytanina. Dotyczy ona m.in. profesjonalistów medycznych, którzy nie dysponują odpowiednim sprzętem, ale w okolicznościach nagłych zdarzeń, np. na ulicy udzielają pomocy poszkodowanym w wypadku samochodowym, siłą rzeczy nie zawsze postępując zgodnie z medycznymi standardami - mówi prof. Fedorowski.

Wyjaśnia: - Klauzula ta dawałaby w przyszłości personelowi medycznemu ochronę prawną w sytuacji niesienia pomocy w warunkach „polowych”, które mogą uniemożliwić skuteczne udzielenie pomocy pacjentowi. Takie sytuacje w czasie pandemii koronawirusa już mają miejsce. Na przykład w stanie Nowy Jork został wprowadzony immunitet obejmujący pracowników medycznych udzielających pomocy w ośrodkach, do których trafiają pacjenci zakażeni wirusem SARS-CoV-2.

- Immunitet ten wyłącza jakąkolwiek odpowiedzialność prawną (zarówno przewidzianą w regulacjach stanowych, jak i federalnych - red.) personelu tych placówek w przypadkach wystąpienia działań niepożądanych w warunkach walki za koronawirusem. Oczywiście taki immunitet nie dotyczy skrajnych przypadków celowego, umyślnego działania np. lekarza, które doprowadziło do zakażenia - mówi prezes Polskiej Federacji Szpitali.

Roszczenia pacjentów? Prawdopodobne
Jolanta Budzowska, radca prawny z kancelarii Budzowska, Fiutowski i Partnerzy, uważa za wysoce wysoce prawdopodobne roszczenia pacjentów przeciwko szpitalom, związane z odpowiedzialnością za uszkodzenie ciała lub wywołanie rozstroju zdrowia po zakażeniu wirusem SARS-Cov-2.

- W przypadkach, kiedy z winy organizacyjnej szpitala - np. zaniechania odsunięcia od pracy osoby z objawami COVID-19, obciążonym wywiadem i będącej w trakcie oczekiwania na wynik testu - dochodzi do powstania ogniska epidemicznego, odpowiedzialność odszkodowawcza podmiotu leczniczego wydaje się być oczywista. To błąd medyczny - błąd organizacyjny - mówi mecenas.

Dodaje, że nie można wykluczyć też roszczeń pacjentów w przypadku błędów medycznych popełnionych w jakiś sposób w związku z chaosem organizacyjnym wynikłym ze stanu epidemii, jak np. opóźnienia w wykonaniu operacji, która powinna być przeprowadzona natychmiast czy nieprawidłowa diagnoza na skutek braku możliwości wykonania badania obrazowego z uwagi na zamknięcie pracowni radiologii z powodu kwarantanny pracowników. - Tu każdy przypadek musi być analizowany indywidualnie - zaznacza.

Dlaczego czekamy?
W rozmowie z Rynkiem Zdrowia Jolanta Budzowska prezentuje opinię, że realia pandemii faktycznie mogą też zaktualizować problem dotyczący pierwszeństwa pacjenta w dostępie do leczenia z użyciem zaawansowanej aparatury medycznej, w tym wentylacji mechanicznej za pomocą respiratora.

To opisywana w podręcznikach prawniczych sytuacja tzw. kolizji obowiązków, z których tylko jeden może być́ zrealizowany, a jednocześnie zaniechanie spełnienia drugiego stanowi przestępstwo (z art. 162 k.k. lub inne przestępstwo przeciwko życiu i zdrowiu, w zależności od zaistniałego skutku), jeżeli zobowiązanym do działania jest gwarant, czyli lekarz.

- Lekarza nie można stawiać przed dylematem, jak spośród kilku chorych w stanie takiego samego zagrożenia życia i zdrowia z powodu infekcji wirusem SARS-Cov-2 ma dokonać wyboru tego pacjenta, któremu pomoże, mając do dyspozycji jeden respirator. Nie będzie ani miejsca ani czasu, by ad hoc zastanawiać się nad tym, czyje szanse uratowania są większe, bo taka jest podstawowa reguła medycyny katastrof - podkreśla Jolanta Budzowska.

W jej opinii lekarzom trzeba już teraz, zawczasu, dostarczyć procedury na wypadek działania w warunkach silnych emocji i deficytu doświadczenia, wiedzy i sprzętu. - Powinniśmy jak najszybciej sięgnąć do doświadczeń tych państw, które już zdążyły wypracować metody działania obowiązujące podczas epidemii, a nie w czasach spokojnego funkcjonowania - podsumowuje.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum