JJ/Rynek Zdrowia | 29-01-2020 05:55

Nowa ustawa rozwiąże problem ze stwierdzaniem i dokumentowaniem zgonów?

O systemowe rozwiązanie problemów związanych ze stwierdzaniem, dokumentowaniem i rejestracją zgonów lekarze nawołują od lat. Media często opisują dramatyczne przypadki, kiedy nie ma kto stwierdzić zgonu i wydać koniecznych dokumentów pogrążonej w rozpaczy rodzinie, nie mówiąc o sytuacjach ujawnienia zwłok i ustalenia przyczyn śmierci. Ma to zmienić nowa ustawa o stwierdzaniu, dokumentowaniu i rejestracji zgonów.

FOT. Shutterstock; zdjęcie ilustracyjne

Pod koniec listopada ubiegłego roku resort zdrowia opublikował kolejny projekt ustawy, który ma te kwestie regulować. Zdaniem Porozumienia Zielonogórskiego zapisy w projekcie jednak niczego nie rozwiązują.

Dzisiaj nie do końca wiadomo kto ma wystawić kartę zgonu, jeśli osoba umrze poza szpitalem. Przepisy regulujące te kwestie mają już ponad 60 lat (ustawa o cmentarzach i chowaniu zmarłych z 1959 r.) posługują się terminologią nieadekwatną do rzeczywistości (np. lekarz ostatniej choroby nie istnieje, lekarz rejonu - nie ma już rejonizacji).

Niektóre z samorządów powiatowych na własną rękę podpisały specjalne umowy z lekarzami lub z podmiotami leczniczymi na usługi koronera. Z tym jest jednak kłopot: z powodu braku kadr nie ma wielu chętnych. Są także problemy ze środkami na takie usługi w budżetach samorządów.

Ma być koroner, ale wszystko zostaje po staremu?
Jak mówi dr Jacek Krajewski, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie, projekt ustawy utrwala w zasadzie obowiązujący stan rzeczy. Wprowadza co prawda instytucję koronera i legalizuje to co dzisiaj funkcjonuje w sposób nieformalny, ale systemowo zmienia niewiele.

- Dzisiaj niektóre powiaty powołują instytucję koronera i opłacają jego funkcjonowanie. W ten sposób rozwiązują systemowy problem. Ta ustawa takie rozwiązanie zawiera, ale należy zwrócić uwagę, że wśród uprawnionych osób, którzy mają stwierdzać zgon - koroner jest wymieniony na samym końcu - mówi prezes Krajewski.

„Projekt ustawy o stwierdzaniu, dokumentowaniu i rejestracji zgonów nie rozwiązuje żadnego z istniejących problemów obecnego systemu w tej kwestii, w dodatku generuje nowe problemy. Powinien zostać odrzucony w całości, a prace nad nim należy zacząć od początku” – stwierdzono w analizie projektu przeprowadzonej przez Federację Porozumienie Zielonogórskie.

„Federacja od lat postuluje, by podstawą systemu stwierdzania zgonów był wyspecjalizowany lekarz - „koroner”, współpracujący m.in. z lekarzem POZ w celu stwierdzenia przyczyny zgonu. Przedstawione przez resort zdrowia propozycje tego postulatu nie uwzględniają, a wręcz przeciwnie: czynią w opinii Federacji z POZ sponsora systemu” - czytamy w stanowisku PZ.

Lekarz POZ jednak nie ma obowiązku
W odpowiedzi na zarzut, że lekarz POZ poza szpitalem ma potwierdzać i wydawać kartę zgonu, poza kilkoma szczególnymi przypadkami, tak jak do tej pory, Wojciech Andrusiewicz, rzecznik Ministerstwa Zdrowia przekonuje, że żaden z proponowanych przepisów nie nakłada obowiązku podjęcia działań przez lekarza POZ na wezwanie takich instytucji jak policja czy prokuratura. To właśnie koroner jest obowiązany niezwłocznie podjąć postępowanie w miejscu ujawnienia zwłok na wezwanie lekarza, dyspozytora medycznego, policji, prokuratora, Państwowej Straży Pożarnej czy Straży Granicznej.

- Projekt uwzględnia dla każdej osoby wezwanej do stwierdzenia zgonu, w tym lekarza POZ, jedynie obowiązek powiadomienia odpowiednich podmiotów w przypadku, gdy podejrzewa, że do zgonu mogła przyczynić się osoba trzecia lub zgon był wynikiem nieszczęśliwego wypadku albo samobójstwa - właściwego dla miejsca ujawnienia zwłok prokuratora lub najbliższą jednostkę policji - stwierdza Andrusiewicz.

Podobna sytuacja ma miejsce, gdy jest podejrzenie, że zgon nastąpił z powodu choroby zakaźnej, gdy brak jest możliwości jednoznacznej identyfikacji tożsamości osoby, której ciało jest poddawane oględzinom czy wezwanie dotyczy zwłok płodu albo noworodka  - na lekarza POZ nakładany jest obowiązek poinformowania odpowiednich służb.

- W takich sytuacjach, jeżeli nie zostanie podjęta procedura właściwa dla postępowania karnego, stwierdzenie zgonu, stosownie do proponowanych regulacji jest zadaniem koronera, a nie lekarza POZ - stwierdza Andrusiewicz.

Żonglowanie czasem, którego nie ma
Zdaniem prezesa Krajewskiego proponowana ustawa zakłada, że o czas lekarza podstawowej opieki zdrowotnej będzie konkurować zrozpaczona rodzina zmarłego z chorymi. A przecież lekarz czas powinien poświęcać przede wszystkim osobom żywym, cierpiącym, którym może pomóc.

Jak tłumaczy Andrusiewicz, w przypadkach wezwania do stwierdzenia zgonu przez lekarza POZ we właściwych do tego przypadkach i skorelowania tego działania z czasem przeznaczonym na udzielanie świadczeń zdrowotnych, zgodnie z ustawą z 15 kwietnia 2011 r. o działalności jak i ustawą z 27 października 2017 r. o podstawowej opiece zdrowotnej, szczegółowe zasady organizacji procesu udzielania świadczeń zdrowotnych określa regulamin organizacyjny podmiotu leczniczego.

- Za wykonanie czynności stwierdzenia zgonu przysługuje odrębne wynagrodzenie i podmiot leczniczy powinien tak zorganizować pracę, aby w przypadku zgłoszenia zgonu jego pacjenta, mógł dokonać czynności stwierdzenia zgonu, bez ograniczenia w tym czasie dostępności do udzielanych u tego świadczeniodawcy świadczeń z zakresu podstawowej opieki zdrowotnej - stwierdza Andrusiewicz.

Pieniądze też są ważne
Prezes Krajewski stoi na stanowisku, że instytucję koronera w ustawie powołano do życia niejako „przy okazji”. Będzie wynagradzana przez państwo w dużo większym zakresie niż lekarz POZ. Do tego wynagrodzenie dla lekarza POZ za stwierdzenie zgonu i ustalenie jego przyczyny jest świadczeniem opłacanym przez właściciela firmy, który ma kontrakt i generalnie to on zapłaci lekarzowi.

Według projektu ustawy lekarz rodzinny ma otrzymać za stwierdzenie zgonu połowę rocznej stawki kapitacyjnej w POZ, czyli ok. 80 zł. Nie otrzyma też zwrotu za dojazd.

Jak wyjaśnia Andrusiewicz stwierdzenie zgonu przez lekarza POZ odnosi się do miejsca i czasu udzielania przez niego świadczeń zdrowotnych określonych w umowie o udzielanie świadczeń gwarantowanych w rodzaju podstawowa opieka zdrowotna oraz zidentyfikowanej grupy pacjentów.

- Ponieważ jednak czynność ta nie stanowi elementu gwarantowanego świadczenia opieki zdrowotnej, proponuje się, aby lekarzowi wykonującemu ją przysługiwało dodatkowe wynagrodzenie, którego wysokość odniesiono do wysokości kapitacyjnej stawki rocznej, tj. kwoty przeznaczonej na objęcie opieką jednego podmiotu leczniczego w okresie jednego roku w zakresie udzielanych świadczeń opieki zdrowotnej, które nie będzie częścią wynagrodzenia przysługującego lekarzowi POZ ze środków kontraktowanych na udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej - tłumaczy rzecznik resortu.

Koronerzy natomiast będą opłacani przez wojewodów, z budżetu państwa. Za każdorazowe stwierdzenie lub potwierdzenie zgonu oraz sporządzenie protokołu i karty zgonu będzie mu przysługiwać wynagrodzenie wynoszące 15 proc. kwoty przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej z roku poprzedniego (dzisiaj to ok. 800 zł).

Zasady wykonywania przez koronera ustawowych obowiązków będą określone w umowie zawartej z wojewodą. Stosownie do proponowanych regulacji, muszą uwzględniać, że wykonywanie czynności koronera wymaga pozostawania w ciągłej dyspozycyjności i podjęcia działania na obszarze całego województwa.

Rzetelna sprawozdawczość?
Na ile nowy projekt ustawy pomoże wyegzekwować właściwą klasyfikację przyczyn zgonów? Dzisiaj pozostawia ona wiele do życzenia. Najczęściej podawane są przyczyny to niewydolność wielonarządowa, choroby układu sercowo naczyniowego, niewydolność krążeniowo oddechowa czy przyczyny nieokreślone.

- Tak się dzieje, bo nie jesteśmy w stanie dociec co było przyczyną zgonu pacjenta, który się nie leczył. Często dane dotyczące przyczyn zgonów zapisywane są też w sposób niejednolity. Konieczne jest ustalenie tu ścisłych procedur, aby dane w sposób wiarygodny odzwierciedlały stan rzeczywisty. Dzisiaj każdy to robi jak potrafi, według klucza, którego kiedyś się nauczył. Obecnie szkoleń i ujednoliconych procedur nie ma i bardzo często rozpoznania są różne, niewiele mówiące statystykowi jaka naprawdę była przyczyna zgonu - mówi prezes Krajewski.

Dodaje, że z punktu widzenia państwa i celowości wydawania środków na ochronę zdrowia prowadzenie porządnie takiej statystyki byłoby niezwykle cenne. - Będąc praktykami, mając świadomość, że te regulacje są bardzo ważne, uważamy, że ustawa powinna zostać napisana porządnie. Jesteśmy otwarci na współtworzenie tego projektu. Nie może on być taki jaki zaproponowano - stwierdza prezes PZ.