Nazwijmy się klinika, czyli jak dodać sobie kompetencji

Autor: Katarzyna Gubała/Rynek Zdrowia • • 15 lutego 2019 05:55

Klinika Paznokcia, Klinika Prawa, a nawet Klinika Tuningu - nazwa ''klinika'', mimo że zastrzeżona przepisami dla określonych placówek, jest w Polsce nadużywana. Po nazwę klinika ochoczo sięgają właściciele przedsięwzięć związanych ze zdrowiem. ''Klinika'' sugeruje, że mamy do czynienia z placówką o większych kompetencjach, z kompleksowym udzielaniem świadczeń zdrowotnych o wysokiej jakości i standardzie.

Nazwijmy się klinika, czyli jak dodać sobie kompetencji
Fot. Fotolia (zdj. ilustracyjne)

W połowie styczniu media podały informację o śmierci 36-letniej kobiety, która korzystała z usług Klinika 100 - Centrum Medycyny Naturalnej w Poznaniu. Jak informowała Gazeta Wyborcza, wcześniej miała przejść terapię, której skutkiem prawdopodobnie było zatrzymanie krążenia. Prawdopodobną przyczyną śmierci był dimetylosulfotlenek (DMSO).

Sprawę bada Prokuratura Okręgowa w Poznaniu. Jak podał nam rzecznik prokuratury Michał Smętkowski, nie wpłynęła jeszcze ostateczna opinia z przeprowadzonej sekcji zwłok, w tym wynik badań histopatologicznych. Być może będzie ona gotowa na przełomie lutego i marca.

- Obecnie w toku postępowania przesłuchano świadków, zabezpieczono dokumentację lekarską oraz próbki substancji, która została podana pokrzywdzonej. Dalsze czynności są uzależnione od treści opinii Zakładu Medycyny Sądowej - dodał prokurator Michał Smętkowski.

Warto zauważyć, że przypadek śmierci młodej kobiety, miał miejsce w tzw. klinice. Coraz częściej różne placówki - głównie związanych ze zdrowiem - określane są mianem "kliniki". Wspomniana powyżej jednostka używa w swoich opisach określeń ''Klinika 100 medycyna integracyjna''. W ofercie czytamy ''to jedna z niewielu placówek w Polsce zajmująca się zintegrowanym podejściem do terapii nowotworowych'', a oferowane zabiegi to m.in. refleksoterapia, wlewy witaminowe, terapia oddechem.

Każdy z nas może sam zdecydować, jak będzie dbał o zdrowie, po jaką pomoc sięgnie w razie choroby, ale określenia klinika, medycyna, terapia nowotworowa mogą sugerować choremu, że korzysta z profesjonalnej, opartej na naukowych podstawach i badaniach, opieki zdrowotnej. Czy tak jest rzeczywiście?

Przepisy są jasne
Rzecznik Praw Pacjenta Bartłomiej Chmielowiec nie odnotował dotychczas sygnałów czy też skarg dotyczących stosowania mylących pojęć w oznaczeniach nazw podmiotów świadczących usługi zdrowotne. Uważa natomiast, że pojęcie ''klinika'' w oznaczeniu nazwy danego podmiotu rzeczywiście może sugerować pacjentom, iż jest to podmiot przygotowany do kompleksowego udzielania świadczeń zdrowotnych o wysokiej jakości i standardzie, z uniwersytecką kadrą medyczną.

Wskazuje, że przepisy prawa regulują zagadnienie używania w oznaczeniach podmiotów leczniczych pojęć ''klinika'' albo ''kliniczny'' oraz ''uniwersytecki''. Tylko wymienione w przepisach prawa podmioty mogą posługiwać się w oznaczeniach swoich nazw tymi zwrotami.

- Zgodnie z art. 89 ust. 6 ustawy z dnia 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej oznaczeń tych mogą używać podmioty realizujące zadania polegające na kształceniu przed- i podyplomowym w zawodach medycznych. Są to szpitale i oddziały należące do uniwersytetów medycznych, które poza leczeniem zajmują się również kształceniem przyszłych lekarzy czy pielęgniarek - wyjaśnia Rynkowi Zdrowia biuro Rzecznika Praw Pacjenta.

Nazwą ''klinika'' mogą się także posługiwać inne placówki medyczne, nienależące wprawdzie do uczelni, ale zajmujące się kształceniem kadr medycznych.

Biuro RPP wskazuje, że podmioty niewymienione w przepisach prawa nie mogą w ramach wykonywanej przez siebie działalności leczniczej używać oznaczenia ''klinika'', gdyż działanie takie może wprowadzać pacjenta w błąd.

Szaman w sztafażu medycyny konwencjonalnej
Dr Krzysztof Madej, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej zgadza się, że nazwa klinika jest w Polsce nadużywana.

- Widzimy to poruszając się na co dzień w przestrzeni publicznej. W polskim systemie prawnym są nazwy zastrzeżone i klinika do nich należy. Nazwy klinika używać nie wolno, jeśli podmiotem tworzącym dla tego zakładu opieki zdrowotnej nie jest uniwersytet medyczny. Można natomiast założyć Międzynarodowe Centrum Zdrowia i Urody albo Instytut Zdrowia i Urody, bo nazwy "instytut", "centrum" nie są chronione - wyjaśnia w rozmowie z Rynkiem Zdrowia wiceprezes Madej.

W jego opinii nazwa klinika jest używana po to, żeby przydać sobie uroku medycyny klasycznej: - Przedsięwzięcia z rodzaju ''medycyna alternatywna'' chętnie ubierają się w sztafaż medycyny konwencjonalnej. Używa się tam określeń pacjent, badania, zabiegi, terapia, a pracownicy tych zakładów nazywają się doktorami.

- Znane są  przypadki profesorów medycyny alternatywnej, którzy każą się tak tytułować po ukończeniu 2-tygodniowego kursu w Chinach. To wszystko polega na udawaniu. W tych przypadkach nazwa też udaje coś innego, poważnego. Sugeruje, że mamy do czynienia z zakładem o wyższych kompetencjach - mówi dr Krzysztof Madej.

Dodaje, że nadużywanie nazwy klinika dotyczy nie tylko działalności związanych ze zdrowiem.

- Mechanik nazywa swój zakład Kliniką Tuningu, a przy Uniwersytecie Warszawskim działa grupa studencka, która nazywa się Kliniką Prawa i udziela porad, również w zakresie prawa medycznego. Jeśli prawnicy nazywają tak swoją jednostkę, to widzimy, że mamy problem z chronieniem tej nazwy - wskazuje wiceprezes NRL.

Medycyna szamańska, myślenie magiczne
Zwraca też uwagę na nadużywanie słowa ''leczenie''.

- Jeśli ktoś swoją działalność nazywa uzdrawianiem, to jeszcze jest dopuszczalne. Ale jeśli nazywa to leczeniem, to jest problem, bo leczenie również ma swoją konotację prawną i jest opisane w ustawie o działalności leczniczej, ustawie o zawodzie lekarza, prawem do wykonywania zawodu, wpisem do rejestru wojewody i innymi - mówi dr Krzysztof Madej.

Jeszcze bardziej skomplikowana jest sytuacja ''medycyny''. Słyszymy o medycynie alternatywnej, integralnej, komplementarnej, niekonwencjonalnej, naturalnej…

- Gdy mnie pytają, jakiej specjalności jestem lekarzem, to mówię: jestem specjalistą medycyny nienaturalnej - uśmiecha się wiceprezes NRL.

Już na poważnie dodaje: - Medycyna w swojej genezie wyrosła z szamanizmu, ale współczesna medycyna jest już zbudowana na podstawach naukowych. Wg definicji Kartezjusza - o nauce mówimy wtedy, kiedy w wyniku eksperymentu otrzymujemy ten sam wynik. Współczesną medycynę można nazwać medycyną naukową. To co mamy na rynku - medycynę alternatywną i inne - nazywam medycyną szamańską. Przyłożę do ciała misy tybetańskie i spodziewam się efektu fizykalnego. To myślenie magiczne, nie nauka.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum