Nauczmy się zarządzać ryzykiem klinicznym - dla dobra pacjenta i szpitala

Autor: MAK/Rynek Zdrowia • • 23 stycznia 2020 19:17

- Jakość w polskich szpitalach da się wprost przełożyć na stan ich finansów, zmniejszając ilość i wysokość roszczeń pacjentów, a w konsekwencji ograniczając kwoty wypłacanych odszkodowań - mówi Jacek Kopacz, wiceprezes zarządu Supra Brokers S.A.

Jacek Kopacz, wiceprezes zarządu Supra Brokers S.A.; FOT. PTWP

Rynek Zdrowia: - Czy i dlaczego w polskim systemie opieki zdrowotnej potrzebna jest ustawa o jakości w ochronie zdrowia i bezpieczeństwie pacjenta?

Jacek Kopacz: - Odpowiadając na to pytanie konieczne jest powrócenie do istoty tego zagadnienia. Zdecydowanie w całym tym procesie chodzi o bezpieczeństwo pacjenta, a nie podmiotu leczniczego. Od dawna postulujemy konieczność wdrożenia tych zapisów, w szczególności monitorowania zdarzeń niepożądanych, monitorowania jakości i bezpieczeństwa, autoryzacji podmiotów leczniczych, czy m.in. klinicznych wskaźników jakości.

Wiele z nich diagnozujemy jako kluczowe dla zarządzania ryzykiem klinicznym, co w specyfice naszej działalności jest immanentną cechą naszej współpracy z podmiotami szpitalnymi. Monitorowanie oraz raportowanie zdarzeń niepożądanych realizowane jest przez Supra Brokers od wielu lat. Skuteczność tego działania opiera się na zaangażowaniu całego personelu w proces szkolenia, a także w proces zgłaszania zdarzeń niepożądanych. W efekcie zakładamy, że stworzenie mapy ryzyka skutkuje zaplanowaniem dedykowanego programu szkoleń obejmującego swoją tematyką najczęściej występujące zdarzenia, które w efekcie mogą skończyć się roszczeniem w stosunku do szpitala.

Klamrą spinającą naszą aktywność są właśnie takie działania, które poprawiają jakość usług i dają pacjentom większe bezpieczeństwo. Jakość w polskich szpitalach da się wprost przełożyć na stan ich finansów, zmniejszając ilość i wysokość roszczeń pacjentów, a w konsekwencji ograniczając kwoty wypłacanych odszkodowań.

- Czy można skutecznie wdrażać system monitorowania zdarzeń niepożądanych bez zagwarantowania personelowi, że za zgłaszanie takich zdarzeń nie będą grozić konsekwencje karne lub dyscyplinarne?
- W całym procesie zgłaszania i monitorowania zdarzeń niepożądanych duże znaczenie mają kwestie związane z zachowaniem anonimowości - zarówno zgłaszającego, jak i pacjenta. Praktyka polska i zachodnia trochę różni się w tej materii. Dodatkowo trzeba zwrócić uwagę na wymogi akredytacyjne Centrum Monitorowania Jakości, które w pewnym zakresie wymagają identyfikacji zdarzenia, jakiego dotyczy zgłoszenie.

Stoimy jednak na stanowisku, że anonimowość osoby zgłaszającej zdarzenie niepożądane jest w naszej kulturze pracowniczej warunkiem koniecznym. Do tego dochodzi wspomniana już wcześniej powszechność edukacji. Oba te czynniki mają spowodować, że faktycznie zarządzający szpitalami będą mieli miarodajny obraz ryzyka w swojej jednostce.

Kiedy zostaniemy w tzw. szarej strefie to nagle okaże się, że w polskich szpitalach istnieją tylko dwa rodzaje zdarzeń niepożądanych - samowolne oddalenie się pacjenta i upadek z łóżka. Tak więc edukujmy personel podmiotów leczniczych i zgłaszajmy zdarzenia anonimowo. Natomiast penalizacja zgłaszania incydentów niepożądanych to już bardzo mocna ingerencja w bodźce służące temu procesowi.

- Jak Pan ocenia poziom wdrażania narzędzi zarządzania ryzykiem klinicznym w polskich szpitalach w ciągu ostatnich kliku lat?
- W ostatnich latach zrobiliśmy bardzo dużo w zakresie informatyzacji, poprawy jakości sprzętu używanego na oddziałach szpitalnych, podnieśliśmy jakość leczenia w wielu obszarach zabiegowych, ambulatoryjnych, kształcimy na wysokim poziomie kadry lekarskie i pielęgniarskie. Cały czas jednak nie wdrażamy na szeroką skalę wszystkich metod związanych z zarządzeniem ryzykiem klinicznym lub wdrażamy je częściowo, nie angażując całego personelu.

Opracowanie struktury ramowej zarządzania ryzykiem klinicznym nie powinno kończyć działania jednostki w tym zakresie. Opracowaliśmy w Supra Brokers całość tego procesu, starając się angażować wszystkich naszych klientów. Opracowane modele mają wspomóc personel szpitala w zakresie jednolitej identyfikacji i oceny ryzyka, ustalenia akceptowalnego jego poziomu i w efekcie monitorowania tego ryzyka oraz oceny całości procesu.

Tak jak wspomnieliśmy wcześniej, to każdy pracownik szpitala jest zobowiązany do realizacji zadań określonych w tej polityce oraz w Strukturze Ramowej Procesu Zarządzania Ryzykiem, dzięki czemu każdy pracownik szpitala może przyczynić się do ograniczenia ryzyka występowania zdarzeń niebezpiecznych dla pacjentów oraz funkcjonowania szpitala.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum