Napisali list w obronie prof. Popieli, która publicznie zarzuciła korupcję marszałkowi senatu

Autor: Gazeta Polska Codziennie, PAP/Rynek Zdrowia • • 30 grudnia 2019 10:35

Wszczynanie postępowania dyscyplinarnego wobec prof. Agnieszki Popieli może być interpretowane jako naruszanie prawa do swobodnych wypowiedzi - napisali w liście otwartym do władz Uniwersytetu Szczecińskiego, prof. Andrzej Nowak, prof. Wojciech Polak i red. Bronisław Wildstein.

Fot. archiwum (zdj. ilustracyjne)

O liście pisze poniedziałkowa (30 grudnia) "Gazeta Polska Codziennie", która przypomina, że władze Uniwersytetu Szczecińskiego wszczęły postępowanie dyscyplinarne wobec prof. Agnieszki Popieli, która publicznie twierdziła, że prof. Tomasz Grodzki, obecny marszałek senatu, miał przyjąć od niej 500 dolarów za operację mamy.

Jej zaznania stały się podstawą do wszczęcia śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Regionalną w Szczecinie, dotyczącego korupcji w szpitalu Szczecin-Zdunowo. Kobieta jest jednym z głównych świadków w tej sprawie.

Autorzy listu uważają, że wszczęcie postępowania dyscyplinarnego może być odbierane jako próba zastraszania świadka w prowadzonym postępowaniu prokuratorskim.

Pod koniec listopada Radio Szczecin podało, że obecny marszałek Senatu - który jako lekarz chirurg zawodowo związany był ze Specjalistycznym Szpitalem im. prof. Alfreda Sokołowskiego w Szczecinie - kontaktował się w 2016 r. z prof. Agnieszką Popielą ws. wpłaty "na fundację". Chodzi o Fundację Pomocy Transplantologii w Szczecinie. Według rozgłośni z korespondencji, do której dotarli dziennikarze, wynika, że Grodzki przyjął wpłatę, gdy matka Popieli walczyła z chorobą nowotworową.

Prof. Popiela napisała na Twitterze, że wpłata była efektem presji psychicznej. - Żeby było uczciwie. Nigdy nie powiedziałam, że wpłata była warunkiem operacji. Nie! Mama była w normalnej kolejce do zabiegu. Wpłaciłam, bo czułam presję psychiczną - napisała.

Marszałek Senatu oświadczył, że nie będzie komentował tej sprawy. - Mój pełnomocnik już podejmuje kroki prawne. Będziemy, będę dochodzić swoich praw, i będę walczył o swoje dobre imię w każdy dopuszczalny prawem sposób - mówił PAP 19 grudnia.

Pytany, czy podtrzymuje, że nigdy żadnej łapówki nie wziął, prof. Grodzki zaznaczył: - Wie pan, tu opisują sytuację w gabinecie prywatnym. Jeżeli ktoś wnosi opłatę w gabinecie prywatnym, aczkolwiek to jest zupełnie co innego (...), natomiast podtrzymuję w całej rozciągłości, że nigdy nie domagałem się od ludzi pieniędzy, ani nigdy nie uzależniałem żadnej operacji od wpłaty jakiejkolwiek łapówki na moją rzecz.

Więcej: gpcodziennie.pl

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum