Najgorsze, co może się przytrafić po nowelizacji Kodeksu karnego, to przestraszony lekarz

Autor: RR/Rynek Zdrowia • • 17 czerwca 2019 06:00

Naczelna Rada Lekarska zrobiła wszystko, żeby zablokować wprowadzenie do nowelizowanego Kodeksu karnego art. 155 w proponowanym przez rząd brzmieniu. Przypieczętowaniem tych starań była wizyta prezesów NRL u prezydenta Andrzeja Dudy. Po przyjęciu w czwartek (13 czerwca) ok. godz. 23 przez posłów poprawek Senatu, ustawa trafi do podpisu prezydenta.

Najgorsze, co może się przytrafić po nowelizacji Kodeksu karnego, to przestraszony lekarz
Przedstawiciele samorządu lekarskiego wskazują na ryzyko odpływu lekarzy ze specjalizacji, które będą uznawane za obarczone zbyt dużym ryzykiem prawnym. Fot. Archiwum

Wkrótce przekonamy się, czy argumenty prezesa Andrzeja Matyji i wiceprezesa Krzysztof Madeja spotkały się ze zrozumieniem głowy państwa. Po spotkaniu oświadczyli, że w czasie 45-minutowej wizyty prezydent wykazał duże zainteresowanie poruszonym problemem i obiecał bardzo dokładnie przyjrzeć się nowelizacji Kodeksu karnego pod kątem zgłaszanych zastrzeżeń.

Przedstawiciele samorządu lekarskiego wskazywali na ryzyko odpływu lekarzy ze specjalizacji, które będą uznawane za obarczone zbyt dużym ryzykiem prawnym; podkreślali, że w innych państwach nie ma tak surowych kar za nieumyślne spowodowanie śmierci; akcentowali skutki, jakie wywoła nowelizacja dla dalszej migracji zawodowej lekarzy poza granice kraju - wyjaśniono w komunikacie NRL z 10 czerwca (na stronie prezydenta o spotkaniu z lekarzami dotąd nie poinformowano).

Oprócz NRL - jak udało się nam ustalić - oświadczenia i stanowiska krytykujące nowelizację k.k. w zakresie kary za nieumyślne doprowadzenie do śmierci wydali: Naczelny Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej Pielęgniarek i Położnych oraz Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych, Rzecznik Dyscyplinarny Krajowej Izby Diagnostów Laboratoryjnych, Związek Zawodowy Anestezjologów.

O co chodzi przedstawicielom zawodów medycznych? Dlaczego tak boją się zmiany art. 155?

Do jednego worka, nieumyślnie?
U podstaw ich krytyki leży pogląd, że zgony pacjentów spowodowane zdarzeniami niepożądanymi są problemem wszystkich systemów ochrony zdrowia na świecie. Według wielu międzynarodowych danych dotyczą one około 10 proc. hospitalizowanych. Trudno nie widzieć tej specyfiki. Tymczasem art. 155 w nowym brzmieniu tego nie uwzględnia, podnosi radykalnie wysokość kary i ogranicza możliwości sądu w stosowaniu grzywny albo kary ograniczenia wolności za przestępstwa nieumyślne.

Z art.155 k.k. oskarża się lekarzy, a także innych pracowników medycznych (np. pielęgniarki i położne) w sprawie błędów medycznych kończących się śmiercią pacjenta. Dotychczas za nieumyślne spowodowanie śmierci groziło od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności. Sądy mogły jednak zasądzać karę w zawieszeniu.

Po zmianie kara ma wynosić od jednego roku do 10 lat i od dwóch do 15 lat więzienia w przypadku spowodowania śmierci więcej niż jednej osoby. Nie będzie przy tym możliwości, aby sąd poprzestał na grzywnie albo karze ograniczenia wolności.

Trudniejsze miałoby być też skorzystanie z nadzwyczajnego złagodzenia kary przez sąd. Będzie to możliwe tylko wtedy, kiedy o takie złagodzenie wystąpi prokurator. Karę w zawieszeniu można będzie orzec jedynie w przypadku wymierzenia kary minimalnej - jednego roku. Natomiast gdy doszło do śmierci więcej niż jednej osoby (minimalna kara wynosi dwa lata), sąd nie może orzec jej w zawieszeniu.

W położnictwie oznacza to na przykład, że gdy umrze dziecko i matka (albo bliźniaki), lekarz położnik albo położna zostaną skazani na karę bezwzględnego więzienia.

Medycyna asekuracyjna
Zdaniem NRL, takie zapisy mogą spowodować rozwój tzw. medycyny asekuracyjnej, polegającej na unikaniu podejmowania działań w sytuacjach bardzo trudnych, skrajnych i obarczonych większym ryzykiem powikłań losowych. Krzysztof Madej, wiceprezes NRL, w rozmowie na antenie TOK FM ocenił wprost, że bezpieczeństwo udzielającego pomocy może stać się ważniejsze od interesu tego, który pomocy oczekuje. Dodał też, że trudno przewidzieć, ''jakie skutki społeczne ma wywołać drakońskie zaostrzanie kar dla ludzi, których spotkało życiowe nieszczęście, że nieumyślnie przyczynili się do śmierci drugiego człowieka''.

Każde ze środowisk medycznych krytykujących rządowy projekt ustawy o zmianie Kodeksu karnego akcentuje nieco inne zagrożenia. Pielęgniarki i położne wskazują na ''szczególne ryzyko związane z (...) z opieką nad ciężarna kobietą i jej dzieckiem''. W ocenie NRPiP najprawdopodobniej ''spowoduje to dalsze odejścia od zawodu''.

Na alarm bije Związek Zawodowy Anestezjologów. W piśmie do ministra zdrowia z 3 czerwca (do wiadomości ministra sprawiedliwości) przypomina, że anestezjolodzy często udzielają świadczeń opieki zdrowotnej pacjentom będącym w stanie bezpośredniego zagrożenia życia. Śmiertelność pacjentów leczonych w Oddziałach Intensywnej Terapii wynosi średnio ponad 30 proc. Obawiają się, że brak jednoznacznych regulacji prawnych wyłączających stosowanie przepisu art. 155 k.k. do nieumyślnego spowodowania śmierci w wyniku tzw. błędu medycznego może paradoksalnie ograniczyć dostępność świadczeń zdrowotnych, zmniejszyć bezpieczeństwo pacjentów i nasilić zjawisko emigracji polskich lekarzy.

Diagności laboratoryjni podnoszą natomiast generalne argumenty i przekonują, że ''o ile niejeden potencjalny zabójca czy złodziej zapewne kalkuluje w myślach korzyści z przestępstwa i jego konsekwencje, o tyle lekarz, pielęgniarka czy diagnosta laboratoryjny raczej nie rozważa korzyści i konsekwencji popełnienia czynu sankcjonowanego art. 155 k.k. Błędy w służbie zdrowia mają w przytłaczającej większości charakter nieumyślny. Zatem trudno spodziewać się po krytykowanej nowelizacji jakichkolwiek pozytywnych efektów''.

Z kolei przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy Krzysztof Bukiel z żelazną logiką wywodzi, że art. 155 k.k. dotyczy wszystkich, zatem także polityków, ''którzy decydują o wielkości nakładów na publiczną ochronę zdrowia''. Jak zauważa, wskutek niedoboru środków finansowych na leczenie może dojść do śmierci wielu chorych. Bukiel stawia więc retoryczne pytanie: ''Kto i na ile lat pójdzie do więzienia z powodu nieumyślnego spowodowania śmierci tysięcy Polaków, którzy wskutek niedofinansowania publicznej ochrony zdrowia umrą w roku 2019 i w latach następnych?''.

Podsumowując: najgorsze, co nam wszystkim może się przytrafić za sprawą art. 155, to sparaliżowany strachem lekarz, który zamiast leczyć, zaczyna kalkulować, co dla niego bezpieczniejsze: nieudzielenie pomocy, sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia, czy nieumyślne doprowadzenie do śmierci pacjenta.

Paragraf 22/155
Co na to wszystko Ministerstwo Zdrowia? ''Ministerstwo Sprawiedliwości we współpracy z Ministerstwem Zdrowia przygotują odrębne przepisy regulujące sytuacje dot. ratowania zdrowia i życia'' - zapewnia Sylwia Wądrzyk, dyrektor Biura Komunikacji MZ i kieruje nas po wyjaśnienia w tej sprawie do Ministerstwa Sprawiedliwości. Na stronie resortu sprawiedliwości czytamy zaś, że ''znowelizowany przepis odnosi się do pospolitych przestępstw''.

Jak utrzymuje MS, ''błąd medyczny nie musi być kwalifikowany jako nieumyślne spowodowanie śmierci. Często błędy lekarskie traktowane są jako sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia człowieka. Wtedy możliwe jest orzeczenie grzywny lub ograniczenia wolności. Co więcej, możliwe jest warunkowe umorzenie postępowania''.

Dalej czytamy, że ''nawet zakwalifikowanie błędu medycznego jako przestępstwa nieumyślnego spowodowania śmierci nie oznacza, że w świetle nowych regulacji nie jest możliwe warunkowe zawieszenie wykonania kary. Kara jednego roku więzienia nadal będzie mogła być warunkowo zawieszana - tu nowe przepisy nic nie zmieniają''. Ponadto ''nadal istnieje możliwość skorzystania z nadzwyczajnego złagodzenia kary i sąd może orzec tylko grzywnę czy karę ograniczenia wolności''.

Jeśli intencją MS było podwyższenie sankcji tylko dla pospolitych przestępstw związanych z nieumyślnym spowodowaniem śmierci, to co stało na przeszkodzie, żeby precyzyjnie zapisać to w kodeksie? Teraz można liczyć jedynie na weto prezydenta albo enigmatyczne zapewnienia o stworzeniu odrębnych przepisów regulujące sytuacje dotyczące ratowania zdrowia i życia.

Ciszej nad tą trumną
Zamieszanie wokół art.155 trzeba widzieć w szerszym kontekście polityki zdrowotnej; nie chodzi tylko o bezpieczeństwo prawne personelu medycznego. Od dłuższego czasu jest on namawiany jest do zgłaszania zdarzeń niepożądanych, bo to pozwala uczyć się na błędach - analizować przyczyny i nie popełniać ich ponownie. To leży w interesie pacjenta.

W marcu tego roku na IV Kongresie Wyzwań Zdrowotnych w Katowicach gościliśmy specjalistów zajmujących się tym zagadnieniem. Przekonywali, że personel medyczny nie może obawiać się kar za ich zgłoszenie. Najważniejszy jest bowiem proces naprawczy. To, żeby błędy nie powtarzały się w przyszłości. Już wtedy eksperci zwracali uwagę, że ''proces kryminalizacji, który postępuje obecnie w kraju, nie sprzyja bezpieczeństwu pacjenta''.

Czytaj: Nie bójmy się analizować zdarzeń niepożądanych

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum