NIL: nie ma potrzeby zmian w Kodeksie Etyki Lekarskiej

Autor: Luiza Jakubiak/Rynek Zdrowia • • 25 lipca 2013 20:03

Naczelna Izba Lekarska nie pracuje nad zmianą Kodeksu Etyki Lekarskiej i nie uważa, by obecnie potrzebne były jakiekolwiek działania w tym zakresie. NIL jest zdania, że zamieszanie wokół KEL wywołane zostało jedynie po to, by odwrócić uwagę od istotnych spraw, w tym od reformy systemu ochrony zdrowia.

NIL: nie ma potrzeby zmian w Kodeksie Etyki Lekarskiej
- Czy etyka lekarska może uzdrowić system, gdy brakuje właściwej organizacji i finansowania? Nie, zmiany w KEL go nie uleczą. Lekarz nie może pracować mając do dyspozycji samą tylko empatię. Oprócz niej powinien być wyposażony w możliwość skutecznego funkcjonowania - mówił prezes Izby, Maciej Hamankiewicz podczas spotkania w czwartek (25 lipca) w NIL na temat podstaw i celów Kodeksu Etyki Lekarskiej.

Falstart ministra?
Czy KEL wymaga gwałtownych zmian? - pytał dalej prezes Hamankiewicz i sam udzielił odpowiedzi: - Nie, bowiem w dostateczny sposób zabezpiecza prawa pacjenta i zapewnia poczucie pewności chorego w relacji z lekarzem.

Przyznał jednak, że burza wokół kodeksu była potrzebna, bo wielu sięgnęło do jego treści. Przedstawiciele samorządu lekarskiego wielokrotnie podkreślali jednak, że inicjatywa ministra zdrowia była tematem zastępczym, mającym odwrócić uwagę od realnych problemów w systemie opieki zdrowotnej.

- W liście do "przyjaciół lekarzy" minister wyraził chęć wprowadzenia własnych zmian do KEL. Wychodząc z założenia, że system funkcjonuje doskonale, tylko psują go ludzie, zaproponował zmianę przepisów. Nie jest to oczywiście możliwe, bo kodeks jest uchwalany przez samorząd lekarski. Po głębokim przemyśleniu sprawy szef resortu odstąpił od pomysłu narzucenia czegokolwiek lekarzom w zakresie KEL. W kolejnym liście skierowanym na nasze ręce wyraźnie zaznaczył, że komisja etyki powołana przy ministrze zdrowia nie będzie zajmowała się sprawą Kodeksu - nie krył radości prezes Hamankiewicz.

Chrystus też był lekarzem
Według NIL, resort zdrowia powinien zająć się raczej zmianami w prawie, które wpływają na działalność lekarzy i placówek medycznych, co ma bezpośredni wpływ na jakość leczenia pacjentów. Złą sytuację w tym zakresie ma potwierdzać przytoczone przez Romualda Krajewskiego, wiceprezesa Izby, badanie opinii środowiska przeprowadzone przez NIL i PAN, z którego wynika, że w 2012 r. 37 proc. lekarzy doświadczyło nacisków ekonomicznych lub administracyjnych, aby wykonywali swoje obowiązki niezgodnie z zasadami.

- Zdaniem lekarzy, tradycyjne zasady etyczne zawarte w kodeksie, są nadal aktualne. Tak uważa też większość pacjentów. Bardziej martwi nas to, że tradycyjne wartości kłócą się z nowoczesnym podejściem do medycyny, związanym z jej finansowaniem. To nie jest tylko problem Polski. To jest ogromny problem etyczny środowisk medycznych we wszystkich krajach. Tradycyjne zasady mogą chronić pacjentów przez komercjalizacją opieki zdrowotnej i dlatego podstawowe zasady nie powinny ulegać zmianie - zaznaczył Krajewski.

Dosadniej ocenił ten problem Konrad Pszczołowski z NIL: - Dożyliśmy takich czasów, kiedy Chrystus uzdrawiający trędowatego musiałby mieć kasę fiskalną i wprowadzić tę procedurę, by odprowadzić od niej podatek, nawet gdyby nie pobrał wynagrodzenia - stwierdził. 

Kodeks chroni pacjenta
Cała burza dotyczyła tekstu przyjętego w 1991 r., dwukrotnie nowelizowanego, który został ujednolicony w roku 2003. Obecnie nie ma żadnego projektu zmieniającego kodeks.

- Sposób dyskusji o zagadnieniach etycznych, który właśnie się pojawił, nie odpowiada nam i takiej dyskusji prowadzić nie będziemy. Temat został jednak wywołany, więc może pojawią się nowe pomysły. Jak dotąd ich nie zaproponowano - mówił Romuald Krajewski dodając, że los propozycji zmiany KEL jest łatwy do przewidzenia: - Jest propozycja, by ktoś napisał KEL i go przedstawił. Na to liczymy. Ale też wiemy, co z tego wyniknie, bo nad obecnym kodeksem pracowaliśmy wiele lat: projekt zostanie skrytykowany przez etyków, filozofów, ekspertów i rozpocznie się dyskusja. Podejrzewam, że efektem tych prac będzie kodeks bardzo podobny do tego, który obecnie mamy.

Co zatem zawiera obecny kodeks? Szef Izby wymienia: - Jest skierowany głównie w kierunku pacjenta i zapewnienia mu poczucia bezpieczeństwa, w mniejszym stopniu zajmuje się wewnętrznymi sprawami środowiska. Nowelizacja kodeksu z 1993 r. objęła bardzo współczesne problemy dotyczące zagadnień bioetycznych, zagrożeń rynkowych, kontaktu lekarza z przemysłem farmaceutycznym.

- Kodeks mówi o poszanowaniu praw pacjenta i ustanowieniu partnerskich relacji z lekarzem, który jest zobowiązany do rozmowy z chorym, natomiast w przypadku błędu ma obowiązek poinformować o tym pacjenta i wspólnie z nim podjąć działania do ograniczenia szkód. Wszystko po to, by pacjent nie był przedmiotem podstępowania. Bezpośrednim efektem kodeksu było rozporządzenie ministra zdrowia, które nakazywało użycie polskiego nazewnictwa w stawianej diagnozie. Stosowana dotychczas łacina nie była zrozumiała dla pacjentów - dodaje Hamankiewicz.

Zmowa milczenia? Nie - ochrona pacjenta
Zwracając uwagę na przepisy dotyczące relacji wewnątrz środowiska lekarskiego, przedstawiciele Izby przypomnieli najchętniej podnoszone przez media przypadki ukrywania nieprawidłowości, do jakich dochodzi w życiu medycznym i niechęć do ich upubliczniania oraz sposób wypowiadania się o pracy innych lekarzy.

- Oczywiście krytykowanie jest dozwolone, ale nie wolno dyskredytować drugiego lekarza. Krytyka oparta na rzetelnych faktach jest możliwa, najlepiej kiedy dokonuje jej środowisko lekarskie. Dyskredytacji mówimy "nie". KEL musi chronić pacjentów przed informacjami nie do końca sprawdzonymi, sensacyjnymi - mówił Hamankiewicz.

- Kwestie dyskredytowania lekarzy i wyrażania opinii o pracy innego lekarza często przez media są przedstawiane jako zmowa milczenia. Jego rzeczywistym celem jest chronienie pacjenta przed nieprzemyślanym albo złośliwymi opiniami. Takich w środowisku lekarskim nigdy nie brakowało. Wszystko po to, by nie narażać pacjentów na nieuzasadnione wątpliwości lub brak poczucia bezpieczeństwa - dodał Romuald Krajewski.

Jego zdaniem, w takich okolicznościach pacjent traci poczucie pewności i zaufanie do lekarzy: - Trybunał Konstytucyjny uznał, że ten przepis w Kodeksie jest potrzebny. Przychylił się jednocześnie do amerykańskiej wykładni dyskredytowania, według której trzeba wykazać, że u podstaw takiego działania stoi zła intencja. Wcześniej sądy lekarskie stosowały wykładnię brytyjską, zgodnie z którą samo szkodliwe sformułowanie szkodzi osobie, której dotyczy - zaznaczył.

Nie chcą iść na manowce
Jedynym obszarem, w którym lekarze są obecnie skłonni dokonać zmian, jest bioetyka: - Tu dyskusja jest najbardziej ożywiona. Pojawiają się nowe możliwości leczenia, nowe oczekiwania, zagadnienia decyzji terapeutycznych w okresie kończącego się życia, uporczywej terapii - mówił Krajewski, ale jednocześnie ostudził reformatorskie zapędy:

- Zasady etyczne należy formułować kiedy istnieje duże prawdopodobieństwo, że mają szansę potrwać przynajmniej przez kilka lat, jeśli nie dłużej. Jeśli chodzi o zagadnienia bioetyczne i dyskusję wokół nich uważamy, że obecnie nie można ustalić czegoś, co miałoby jakiekolwiek cechy trwałości. Na pewno będą duże naciski, bowiem te zagadnienia polaryzują poglądy. Po jednej i po drugiej są ludzie z poczuciem misji, którzy będą chcieli pewne kwestie regulować. Tymczasem zasady te muszą być mocno wyważone.

Podobnie myśli prezes Hamankiewicz, zalecając daleko idącą ostrożność: - Zmiany w tym obszarze są bardzo trudne. Nie mogą być dyskryminujące i to jest powód ostrożności w zakresie nowelizacji kodeksu. Nie ma obecnie możliwości wprowadzenia rozwiązań, które byłby satysfakcjonujące dla wszystkich. Pojawiają się nowe pojęcia, które członkowie naszej komisji śledzą na bieżąco i kiedyś może zostaną one uwzględnione w kodeksie, ale nie ma możliwości szybkiego uchwalenia nowego tekstu. Każde z tych pojęć musi być przemyślane, bowiem złe zapisy lub niewłaściwa interpretacja może zaprowadzić na manowce, jak to się stało w Niemczech. Tamtejsi lekarze, którzy na jednym ze zjazdów wyrazili zgodę na eutanazję, musieli się z niej wycofać podczas kolejnego spotkania.
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum