Mogą zamknąć banki nasienia...

Autor: Polska/Rynek Zdrowia • • 02 stycznia 2009 12:09

Ginekolodzy, genetycy, a także bioetycy protestują przeciw likwidacji banków spermy, która byłaby wynikiem wejścia w życie ustawy o in vitro przygotowanej przez posła PO Jarosława Gowina.

W liście skierowanym do premiera Donalda Tuska domagają się wykreślenia z projektu zakazu wykorzystywania nasienia lub komórki jajowej niepochodzących od małżonków. 

- Taki zapis byłby krzywdzący dla niepłodnych par - alarmuje prof. Jerzy Radwan, kierownik łódzkiej kliniki leczenia niepłodności „Gameta", współtwórca pierwszego w Polsce udanego zapłodnienia in vitro. Zwraca uwagę, że w naszym kraju używa się nasienia obcego dawcy w przypadku 10 proc. inseminacji (najczęściej stosowana metoda polega na umieszczeniu nasienia w macicy) i 2,5 proc. zapłodnień in vitro. Tymczasem stale rośnie odsetek niepłodnych mężczyzn. Coraz więcej z nich (obecnie około 5 proc.) nie ma plemników. 

Prof. Kazimierz Szewczyk, kierownik zakładu bioetyki Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, ostrzega, że gdy banki spermy znikną z Polski, rozwinie się „plemnikowe podziemie". Natomiast doktor Grzegorz Mrugacz z białostockiego Centrum Położniczo-Ginekologicznego „Bocian" ostrzega, że zapis uniemożliwiający korzystanie z banków spermy może spowodować serię rodzinnych dramatów. 

- Kobiety mogą zacząć sobie radzić na własną rękę. Przygodne kontakty seksualne staną się dla nich jedyną szansą na potomstwo - twierdzi dr Mrugacz. 

Jarosław Gowin nie godzi się z opinią sygnatariuszy protestu. Na argumenty przemawiające za używaniem do rozrodu nasienia obcego dawcy odpowiada: „To niezgodne z nauką i moralnością”. Poseł Platformy podkreśla, że problem męskiej niepłodności nie jest powszechny. 

- Niektórzy ojcowie dzieci z nasion obcego dawcy mają psychiczny problem z akceptacją dziecka – tłumaczy Gowin. Proponuje, aby zamiast korzystać z plemników osób trzecich zaadoptować embrion, gdy na przykład umrze matka genetyczna, albo przysposobić sierotę z domu dziecka.

Lekarzy i naukowców wspiera partyjna koleżanka Gowina, Małgorzata Kidawa-Błońska. Uważa, że poza zapisem, którego konsekwencją byłaby likwidacja banków spermy, projekt ustawy zawiera inne dyskusyjne rozwiązania. Kidawa-Błońska wskazuje np. na paragraf, na mocy którego ze wspomaganej prokreacji byłyby wykluczone pary obciążone chorobami czy upośledzeniami genetycznymi. Oburza się, że kojarzy się to z nazizmem.

Banki spermy funkcjonują przy kilkunastu większych klinikach leczenia niepłodności w Polsce. Za porcję spermy można otrzymać około 500 zł. Dawca nie może mieć więcej niż 35 lat. Musi być zdrowy. Dobiera się go na podstawie cech psychofizycznych leczącej się pary, tj. wzrostu, masy ciała, karnacji, grupy krwi, czynnika Rh, koloru oczu, włosów. 

Polskie prawo milczy na temat podpisywania przez dawców dokumentu, w którym zrzekają się jakichkolwiek roszczeń do dzieci, które poczną się dzięki ich nasieniu. Kliniki leczenia niepłodności na własną rękę przygotowują jednak takie oświadczenia. Tak jest na przykład w łódzkiej „Gamecie". 
Rocznie w Polsce przychodzi na świat 1,5 tys. dzieci z probówki i pięciokrotnie więcej z inseminacji. W latach 70. co ósma para narzekała na niepłodność, teraz - już co piąta.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum