Menedżerowie: Obligatoryjne przekształcenia? To już było...

Autor: Luiza Jakubiak/ Rynek Zdrowia • • 17 października 2008 07:48

Podczas sejmowej debaty o ustawach zdrowotnych głos polityków słuchać najdonośniej. Dlatego w portalu rynekzdrowia.pl postanowiliśmy zapytać, co o proponowanych rozwiązaniach sądzą ci, którzy będą je musieli realizować - menedżerowie i samorządowcy.

Nasi rozmówcy przestrzegają, że naiwne jest myślenie, iż po obowiązkowych przekształceniach dla samorządów raz na zawsze znikną problemy szpitalnych długów.

- Samorząd nie pozbędzie się w całości odpowiedzialności za funkcjonowanie szpitala, bo to na nim spoczywa obowiązek zabezpieczenia dostępu do usług zdrowotnych - zauważa prezes Stowarzyszenia Menedżerów Opieki Zdrowotnej (STOMOZ), Jarosław Kozera.

Dodaje: - Nie jest też prawdą, że dyrektor spółki odpowiada za wszystkie zobowiązania. Odpowiada materialnie za zobowiązania publiczno-prawne, więc możemy być pewni, że w pierwszej kolejności zapłaci tylko składki ZUS i podatki.

Kiedy zobowiązania szpitala przekroczą dwukrotną wartość kapitału własnego, spółka ogłosi upadłość. Według naszego rozmówcy najgorsze jest to, że mogą to być upadłości spontaniczne. Upadać będą w pierwszej kolejności nie koniecznie te najgorzej zarządzane placówki, tylko te, które zajmują się określonym problemem zdrowotnym, albo są jedynymi w promieniu wielu kilometrów i nie mogą odesłać pacjenta do innego szpitala.

Jak deja vu

Obligatoryjność zmiany formy działania szpitali już raz istniała i temat jawi się niektórym niczym deja vu.

- W momencie tworzenia SP ZOZ-ów obowiązywało takie samo myślenie, że oto zmiana formuły prawnej funkcjonowania szpitali załatwi problem. To również był przymus, bo de facto kasy chorych mogły zawierać kontrakty tylko z SP ZOZ-ami. Co więcej, art. 60 ustawy o ZOZ stanowi, że placówka, która generuje ujemny wynik finansowy, powinna być zlikwidowana, a jeśli z przyczyn społecznych musi funkcjonować, to organ założycielski jest zobligowany do pokrycia tego ujemnego wyniku finansowego - przypomina Jarosław Kozera.

Gdyby ten przepis nie pozostał martwy, żaden funkcjonujący do dzisiaj ZOZ nie byłby zadłużony. Jest inaczej.

Teraz, jeśli SP ZOZ jest likwidowany, dług i spłatę wierzytelności przejmuje samorząd, powstaje nowa spółka handlowa, wolna od zobowiązań, do której samorząd wnosi aportem majątek szpitala, by miała swój kapitał.

Zatem by szpital mógł funkcjonować jako spółka handlowa właściwie nie trzeba wielkiej reformy prawa, przydałoby się za to kilka mechanizmów ułatwiających działanie. Już dzisiaj przekształcają się te szpitale, które są na to przygotowane organizacyjnie. Do takiego rozwiązania dochodzi po konsultacjach z lokalną społecznością lub jest to decyzja samorządu, szukającego rozwiązania problemu z zadłużeniem placówki.

Zdążyć przed ustawą

Zapis z projektowanej ustawy o ZOZ-ach zmusi placówki do przekształcenia się w spółki prawa handlowego, a nowa jednostka przejmie cały inwentarz poprzedniej, łącznie z długami.

Nic dziwnego, że samorządy - tam gdzie starcza determinacji - na gwałt prowadzą proces likwidacji szpitali publicznych i tworzenia w ich miejsce nowych spółek, jeszcze przed pojawieniem się ustawy.

- Rząd zamierza wprowadzić pewne regulacje prawne umożliwiające przekształcenia ZOZ-ów w spółki prawa handlowego, ale tak naprawdę nie wiemy, na jakich to się będzie odbywać warunkach - mówi Marcin Lampart, rzecznik powiatu w Lwówku Śląskim.

Tamtejszy samorząd podjął decyzję o zmianie formy funkcjonowania placówki, bo dłużej nie był w stanie uporać się z rosnącym zadłużeniem. Powiat przejmuje długi, które będzie spłacać nawet przez najbliższe 30 lat, ale dzięki temu odcina się od ciągłych problemów ze źle funkcjonującą placówką.

- Dług sięgał już takiej wartości, że powiatu nie było stać na finansowanie kolejnych zobowiązań ZOZ-u – mówi Lampart, zwracając uwagę na zalety funkcjonowania szpitali w formie spółki: możliwość szybkiego podejmowania decyzji przez zarząd, większa odpowiedzialność zarządzającego, efektywność, bardziej racjonalne działania personelu.

Uważa jednak, że dobrowolne przekształcanie się szpitali i uzależnienie tej decyzji od konkretnej sytuacji samorządu jest lepszym rozwiązaniem niż ustawowy przymus.

Niech zdecyduje samorząd

- Potrzebne są raczej instrumenty, które w naturalny sposób przywiodą placówki do przekształceń i zdejmą z nich kagańce, które ograniczają działalność - mówi Kozera i wymienia: zniesienie kominówek, by menedżerowie byli zmotywowani do przekształcania, zniesienie ustawy o zamówieniach publicznych, wprowadzenie osoby prawnej jako zarządzającego spółką.

Zdaniem Kozery, to faktycznie nieprzestrzeganie prawa spowodowało, że długi szpitali narastały. Samorządy nie były skore do regulowania zobowiązań wierząc, że państwo i tak oddłuży szpitale.

Pomysł z przekształceniami szpitali w spółki prawa handlowego wyszedł od samorządów i zdaniem rozmówców portalu rynekzdrowia.pl tym właśnie organom założycielskim trzeba pozostawić swobodę wyboru.

- Niektóre samorządy same doszły do wniosku, że muszą ten problem rozwiązać. Stąd oddawanie szpitali w dzierżawę czy przekształcenia szpitali w niepubliczne placówki samorządowe - uważa Jarosław Kozera.

Ale są też takie samorządy, które nie podjęły żadnych działań. Dzisiaj nadal ani one, ani ich szpitale nie są przygotowane organizacyjnie i kadrowo do funkcjonowania w formie spółki prawa handlowego.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum