Medycyna - jedyny Kościół uniwersalny

Autor: Paweł Łuków • • 27 czerwca 2013 06:10

Nie ma takiego dokumentu, którego nie można poprawić. Jednak dyskusja nad Kodeksem Etyki Lekarskiej nie powinna przebiegać w atmosferze kłótni - mówi portalowi rynekzdrowia.pl prof. Paweł Łuków z Zakładu Etyki Instytutu Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego, komentując ostrą dyskusję na temat KEL pomiędzy etykiem prof. Janem Hartmanem a prezesem Naczelnej Izby Lekarskiej Maciejem Hamankiewiczem.

Medycyna - jedyny Kościół uniwersalny

Jestem pewny, że środowisko lekarskie zdaje sobie sprawę, że Kodeks nie jest idealny i myślę, że jest otwarte na dyskusję i zmiany.

Musimy wszyscy odpowiedzieć sobie na pytanie, jakie standardy etyczne powinny obowiązywać w medycynie, bo jeśli nie odpowiemy sobie na to pytanie, to będziemy się tylko przerzucać argumentami, w mniej lub bardziej elegancki sposób. Kluczowym pytaniem jest to, czy lekarze i pacjenci mają takie same oczekiwania w odniesieniu do relacji między pacjentami a lekarzami. A nie mamy twardych danych, które odpowiedziałyby nam na pytanie, jakie te oczekiwania są.

Dyskusja na temat standardów etycznych jest potrzebna, bo nigdy nie jest tak, że sytuacja jest idealna. Zawsze można dużo poprawić, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, gdy tak wiele zmienia się w społeczeństwie, w technologiach medycznych i w organizacji ochrony zdrowia. Wierzę, że wszystkie środowiska, których ta sprawa dotyczy są otwarte na dyskusję.

Czyt. także: Prof. Jan Hartman: Potrzebujemy awantury o etykę w medycynie

Współpracuję z lekarzami i wiem, że wcale nie twierdzą oni, że obowiązujące uregulowania etyczne są idealne, nie mówiąc o tym, w jakim stopniu są one przestrzegane. Ale kluczowe jest tak naprawdę pytanie, czy oczekiwania pacjentów i lekarzy pokrywają się, tym bardziej, że wcześniej czy później prawie wszyscy lekarze również będą pacjentami.

Dyskusja w atmosferze kłótni nie służy wypracowaniu wspólnych zasad, jest jedynie eskalacją napięcia. W tej dyskusji o KEL, która toczy się od jakiegoś czasu w mediach, ginie istota sprawy. Trzeba pamiętać, że bez wysłuchania drugiej strony ani pacjent, ani lekarz nie wie lepiej, jakie standardy etyczne powinny obowiązywać w medycynie i czy praktyka spełnia te standardy.

W kształtowaniu relacji lekarz-pacjent potrzeba informacji z obydwu źródeł. Chodzi o to, żeby ta relacją rządziły wspólne standardy, a nie „nasze” lub „wasze”.

W tej chwili wygląda to tak, jakby prof. Hartman spierał się ze środowiskiem lekarskim o to, „czyje będzie na wierzchu”. A przecież nie chodzi o to, kto ma rację, tylko o to, żeby lekarskie standardy etyczne służyły dobru pacjentów. Nasze prywatne racje, są tylko prywatnymi racjami dopóki nie przejdą przez ogień rzetelnej dyskusji.

Wspólna dyskusja nad standardami etycznymi jest może mało spektakularna, ale ważne jest to, żebyśmy wszyscy - pacjenci i lekarze oraz pozostali uczestnicy systemu ochrony zdrowia - mieli poczucie uczestnictwa w tworzeniu zasad, wedle których będziemy się do siebie odnosić. A powód jest prosty: to mają być zasady dla nas wszystkich, mimo że od części z nas - tzn. lekarzy - zasady te będą z natury rzeczy wymagały więcej niż od innych.

Medycyna stała się dzisiaj jedynym uniwersalnym Kościołem. Do tego Kościoła chodzimy wszyscy. Spieranie się, kto lepiej wierzy, nie ma sensu. Warto, żebyśmy pomyśleli o takich standardach, które wszyscy będziemy podzielać.

Jestem przekonany, że znakomitej większości lekarzy zależy na standardach akceptowanych także przez pacjentów. Na pewno nie chcą postępować według reguł, których ich pacjenci nie akceptują. Tak samo pacjenci - chcą być leczeni zgodnie ze standardami akceptowanymi i respektowanymi przez ich lekarzy. Dlatego tak ważne jest, aby doszło do rzetelnej dyskusji w tej sprawie.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum