Masz raka - i tak musisz spłacić raty ubezpieczonego kredytu

Autor: Gazeta Wyborcza/Rynek Zdrowia • • 26 sierpnia 2008 11:07

Banki udzielające kredytu hipotecznego stawiają warunek: dokupić polisę na wypadek zdarzeń losowych. Towarzystwa ubezpieczeniowe odmawiają jednak spłat rat kredytu w przypadku zachorowania na raka - podaje Gazeta Wyborcza.

- Towarzystwo odmówiło spłat - mówi GW Krzysztof, u którego rok temu wykryto raka płuc. Poddał się długiej terapii, nie pracuje. Prawnicy i lekarz odpisali, że polisa obejmowała jedynie "zgon, trwałą i całkowitą niezdolność do pracy oraz czasową niezdolność do pracy spowodowaną leczeniem szpitalnym następstw nieszczęśliwych wypadków". W spłatach kredytu pomaga mu w spłatach rodzina. Bez tego musiałby sprzedać mieszkanie.

Nie wierzy, że wygra proces. - Wiele firm ubezpieczeniowych zyskuje na tym, że ich klienci nie mają siły dochodzić swoich praw w sądzie - mówi adwokat Piotr Schramm z kancelarii Gessel. Przyznaje, że w warunkach umowy roi się od zapisów, które wykluczają wypłatę odszkodowania. Ubezpieczyciele zabezpieczają się przed najczęstszymi, ciężkimi chorobami. Warto jednak walczyć o swoje - dodaje prawnik.

Grażyna z Częstochowy trzy lata temu wzięła kredyt z podobnym ubezpieczeniem. Po roku wykryto u niej raka piersi. Operacja chemioterapia, radioterapia i leczenie hormonalne. - Straciłam pracę, zdrowie i nadzieję, ale wycięcie połowy piersi, węzłów chłonnych, macicy oraz niesprawność ręki nie było dla ubezpieczyciela argumentem, by przejąć spłatę kredytu - mówi.

Kredyt hipoteczny ma już ponad milion osób. W większości banków jest połączony z obowiązkowym ubezpieczeniem. To dla banku żyła złota. W BPH ubezpieczenie na życie sprzedawane z firmą Hestia przy 300 tys. zł kredytu na 30 lat kosztuje 2,4 tys. zł rocznie. Podobne ubezpieczenie bezpośrednio w Hestii to niecały 1 tys. zł rocznie.

Polacy wydają co roku na polisy dołączane do kredytów przynajmniej miliard złotych. Są przekonani, że jeśli coś im się stanie, firma ubezpieczeniowa weźmie na siebie raty.

- Te gadżety można by sobie darować, gdyby nie to, że są obowiązkowe - mówią eksperci dla GW.

- Prawa nie łamiemy, klient wie, co podpisuje - mówią ubezpieczyciele. Dodają, że można wybrać droższą polisę dającą pełną ochronę. Ale bankowcy nie informują o tym.

- Nie możemy interweniować, póki ubezpieczyciele nie łamią prawa - mówi Łukasz Dajnowicz, rzecznik Komisji Nadzoru Finansowego, której te firmy podlegają.

Chorzy, którzy już wygrali walkę z rakiem, nawet parę lat temu, na ubezpieczenie nie mają szans.

Magda chorowała na raka piersi siedem lat temu. - Chciałam teraz wykupić polisę na życie, ale po odmowach w PZU, Commercial Union, Warcie i Hestii poddałam się - opowiada.

- Przejście choroby nowotworowej ogranicza możliwość ubezpieczenia na życie, ale go nie wyklucza - mówi Anita Bogusz z zarządu Commercial Union.

- Wszystko zależy od rodzaju nowotworu, leczenia i czasu, jaki upłynął od jego zakończenia - dodaje Iwona Mazurek, rzecznik Warty.

Ale już agenci odprawiają z kwitkiem osoby po nowotworze. - Próbowałam kupić polisę na życie, ale agent potraktował mnie, jakbym była już jedną nogą w grobie - mówi Elżbieta Kozik ze stowarzyszenia Amazonki pomagającego kobietom walczącym z rakiem piersi.

Państwowy rzecznik ubezpieczonych rozkłada ręce. - To nie jest sprzeczne z prawem - mówi Krystyna Krawczyk z biura rzecznika. - Firmy ubezpieczeniowe nie muszą walczyć o klientów, bo i tak mają dużo chętnych. Dlatego stawiają na pięknych, młodych i zdrowych, ale kiedyś będzie musiało się to zmienić.

- Pacjent leczony z powodu raka płuca przechodzi ciężką operację, naświetlania i chemioterapię z wieloma bardzo dokuczliwymi skutkami ubocznymi. Cierpi z powodu bólu, osłabienia, często wymiotuje. Jeżeli to nie jest trwała i całkowita niezdolność do pracy, to nie wiem, co nią jest - mówi w wywiadzie dla GW profesor Cezary Szczylik, kierownik Kliniki Onkologii Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie

Profesor Szczylik dodaje: - Ryzyko choroby nowotworowej znacząco wzrasta w pewnym wieku. Kierując się takim rozumowaniem, najlepiej byłoby ubezpieczać tylko młodych, zdrowych i bogatych, a od pewnej granicy wieku w ogóle zawieszać ubezpieczenia na życie. Niestety, wiele towarzystw ubezpieczeniowych idzie właśnie w tym kierunku. A przecież w założeniu ich istnienia jest to, że w pewnych przypadkach będą ponosić większe koszty. Ale po co płacić odszkodowania, skoro pieniądze można wydać na kolejny wieżowiec czy luksusowe samochody dla zarządu. To jednak nie tylko problem polskich firm - tak się dzieje na całym świecie.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum