Lublin: prokuratura przejęła śledztwo ws. śmierci zakażonej koronawirusem pielęgniarki

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 09 lipca 2020 12:46

Prokuratura Okręgowa w Lublinie przejęła prowadzone w Radomiu śledztwo w sprawie śmierci zakażonej koronawirusem 59-letniej pielęgniarki ze szpitala w Kozienicach (Mazowieckie). Kobieta była transportowana do kliniki w Warszawie karetką, bez lekarza i bez podłączenia do respiratora.

Lublin: prokuratura przejęła śledztwo ws. śmierci zakażonej koronawirusem pielęgniarki
Fot. archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

59-letnia pielęgniarka zmarła 20 kwietnia, tuż po jej przewiezieniu z kozienickiego szpitala do Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie. Lekarze ze szpitalnego oddziału ratunkowego tej placówki próbowali kobietę ratować, jednak trwająca kilkadziesiąt minut reanimacja nie powiodła się. 59-latka zmarła.

Niedługo po zdarzeniu zawiadomienie do prokuratury złożył zastępca dyrektora ds. medycznych warszawskiej kliniki. Zostało wszczęte śledztwo w sprawie narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia 59-letniej pacjentki przez personel medyczny Szpitala Powiatowego w Kozienicach, na którym ciążył obowiązek opieki nad chorą na COVID-19 pacjentką, będącą jednocześnie pracownicą tej placówki.

Jak informowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu Beata Galas, chora na COVID-19 pielęgniarka była transportowana do szpitala w Warszawie bez asysty medycznej, bez monitorowania podstawowych funkcji życiowych, bez podłączenia do respiratora, pomimo uprzednich problemów z właściwym funkcjonowaniem układu oddechowego.

Z ustaleń prokuratury wynika, że już w momencie, kiedy zdecydowano o transporcie do szpitala w Warszawie, samopoczucie pacjentki nie było dobre, miała ona problemy z oddychaniem.

Śledczy ustalili, że także tuż przed transportem lekarz potwierdził, że pacjentka może jechać karetką bez lekarza, mimo rzekomych protestów ratowników medycznych.

Po trwającej około 50 minut podróży, karetka dotarła do kliniki w Warszawie. Tam od razu podjęto reanimację, która trwała godzinę. Kobieta jednak zmarła.

Śledczy zabezpieczyli pełną dokumentację medyczną z obydwu szpitali. Powołany przez prokuraturę biegły ma ocenić, czy stan pacjentki pozwalał na jej transportowanie do Warszawy i czy nie popełniono błędu, przewożąc 59-latkę karetką bez lekarza i monitorowania funkcji życiowych.

Zanim chora na COVID-19 pielęgniarka trafiła do Warszawy, była leczona na oddziale wewnętrznym w szpitalu w Kozienicach.

Jak informował wcześniej szpital w Kozienicach, pielęgniarce trzykrotnie wykonano badania na obecność koronawirusa i dopiero ostatni wynik okazał się pozytywny. Ze względu na pogarszający się stan zdrowia kobiety, zdecydowano o jej przewiezieniu do kliniki w Warszawie.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum