Łódź: prokuratura sprawdza autentyczność książeczek sanitarnych

Autor: JJ, Dziennik Łódzki/Rynek Zdrowia • • 23 marca 2011 11:45

Śledczy z Prokuratury Rejonowej Łódź-Bałuty sprawdzają czy lekarze wystawiali fałszywe zaświadczenia sanitarne, dopuszczające do pracy w sklepach znanej sieci mięsnej w Łodzi.

Łódź: prokuratura sprawdza autentyczność książeczek sanitarnych
Właścicielka firmy zapewnia, że pracownicy zostali legalnie przebadani, tymczasem szefowa inspekcji sanitarnej w Łodzi zleciła kontrolę w zakładzie.

Prokuratura sprawdza, czy lekarz lub lekarze przyjmowali korzyści majątkowe w zamian za wystawianie orzeczeń o dopuszczeniu do pracy pracownikom firmy wędliniarskiej w Łodzi - poinformowała Dziennik Łódzki prokurator Ilona Tarkowska, zastępca prokuratora rejonowego z Bałut.

Postępowanie jest na wstępnym etapie i trudno jest jeszcze przesądzić, czy doszło do przestępstwa. W planach prokuratury jest przesłuchanie kilkudziesięciu osób.

Nie od dzisiaj wiadomo, że tzw. „książeczki sanepidowskie", których posiadanie jest wymogiem podjęcia pracy w gastronomii, w przemyśle spożywczym czy ochronie zdrowia, można po prostu kupić. Także w Internecie. W lutym głośna była sprawa rozbicia szajki fałszerzy z Katowic, która podrabiała niemal wszystkie dokumenty, w tym książeczki do celów sanitarnych.

- O procederze, wykorzystywania fałszywych zaświadczeń docierają do nas sygnały. Od czterech lat, odkąd zmieniły się przepisy, stacje sanitarne nie wydają takich zaświadczeń, jedynie mogą kontrolować czy potrzebujący ich pracownicy je posiadają. Wystawia je lekarz, a druki są łatwe do zdobycia, bo należą do akcydensów. Część podróbek jest łatwa do rozpoznania, bo wykonywana jest według starego wzoru, z pieczątką Sanepidu. Inne trudno jest w praktyce sprawdzić - mówi portalowi rynekzdrowia.pl Jan Bondar, rzecznik GIS.

Problem pojawia się zwłaszcza w okresie letnim, kiedy rusza gastronomia sezonowa. W tym przypadku, podobnie jak w przemyśle spożywczym, odpowiedzialni są za to przedsiębiorcy i jeśli mają jakiekolwiek podejrzenia o nieprawdziwość tych zaświadczeń, powinni to zgłosić.

- Za takie fałszerstwo grozi kara do 5 lat, jednak sądy traktują te sprawy pobłażliwie. Sam zgłaszałem taką sprawę i po jakimś czasie otrzymałem zawiadomienie o jej umorzeniu - dodaje rzecznik.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum