Gazeta Wyborcza/Rynek Zdrowia | 28-03-2019 09:26

Łódź: ICZMP pozwał pielęgniarki, teraz zawozi je samochodem do prokuratury

Pielęgniarki z Matki Polki zaalarmowały Alicję Miszkiewicz, szefową Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w ICZMP, że czują się zaniepokojone praktykami szpitala. W poniedziałek (25 marca) prawnik szpitala zapakował jedną z pielęgniarek do samochodu i zawiózł do prokuratury. Później ją przywiózł i zawiózł drugą.

Szpital: Ułatwiamy pracę prokuraturze. Fot. archiwum (zdj. ilustracyjne)

Alicja Miszkiewicz uważa, że sytuacja jest co najmniej niepokojąca, bo składający zawiadomienie dotyczące pielęgniarek wozi je na przesłuchania własnym transportem. Podobno prokurator tłumaczyła wezwanym pielęgniarkom, że to wszystko z powodu dużej ilości osób do przesłuchania. Dlatego zamiast wysyłać wezwania informuje świadków przez pracodawcę.

Jak mówi szefowa związku, po konsultacjach z prawnikiem, przez pracodawcę można wzywać do prokuratury wyłącznie wtedy, gdy prokuratura nie może do pracownika dotrzeć i nie może zlokalizować świadka pod adresem domowym. Pielęgniarek nikt nawet nie próbował lokalizować. Od razu zostały wezwane przez pracodawcę.

Szefowa związków podkreśla, że pracownice były bardzo przestraszone. Dodaje, że to kolejne niepokojące działania szpitala, które można powiązać z "epidemią zwolnień", jaka ma miejsce w Matce Polce w ostatnich tygodniach.

Inaczej sprawa wygląda z punktu widzenia rzecznika prasowego "Matki Polki". Adam Czerwiński przekonuje, że sytuacja nie powinna nikogo niepokoić. W szpitalu jest pracownik, którego zadaniem jest ścisły kontakt ze służbami, bo spraw jest sporo. Ten pracownik ma wszelkie potrzebne pełnomocnictwa, a jego zadaniem jest ułatwienie sprawy i prokuratorom i szpitalowi.

Więcej: lodz.wyborcza.pl