Łódź: 700 tys. zł odszkodowania dla ofiary lekarskiego błędu

Autor: Dziennik Łódzki/Rynek Zdrowia • • 28 maja 2009 09:33

Urząd Miasta w Tomaszowie Mazowieckim oraz Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi mają zapłacić 700 tysięcy złotych i dożywotnią rentę w wysokości 1.600 złotych miesięcznie poszkodowanej 16-latce.

Jak informuje Dziennik Łódzki, Sąd Apelacyjny w Łodzi utrzymał w mocy wyrok sądu pierwszej instancji, który stwierdził, że tomaszowska szkoła i łódzki szpital są winne tragedii dziecka i jego rodziny.

Do wypadku doszło pięć lat temu. Pokrzywdzona dziewczynka uczęszczała do Szkoły Podstawowej nr 14 w Tomaszowie Mazowieckim. Podczas lekcji wychowania fizycznego dziewczynka w czasie ćwiczeń przewrotów doznała urazu szyjnego odcinka kręgosłupa.

Dziecko trafiło wówczas do Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Lekarze zdecydowali o operacji. Jednak po jej przeprowadzeniu u dziewczynka doszło do niedowładu nóg i konieczne było poruszanie się na wózku inwalidzkim. Dopiero druga operacja i długa rehabilitacja umożliwila jej chodzenie. Teraz nie jest w pełni sprawna, porusza się o kulach.

Rodzice dziewczynki winą za niepełnosprawność córki obarczają lekarzy i szkołę. Nie chcą też wypowiadać się w tej sprawie. Swojego zdania nie chce przedstawić również tomaszowski adwokat, mecenas Andrzej Orman, bo jak tłumaczy, nie ma upoważnienia od rodziny - czytamy w Dzienniku Łódzkim.

- Dziewczynka ciężko przeżyła to co ją spotkało, wymaga stałej opieki, także psychologicznej - mówi mecenas.

Dyrektor szkoły Sławomir Żegota dowiedział się o wydarzeniu zdecydowanie później, kiedy dziewczynka przeszła już pierwszą operację.

- Matka przyszła do mnie, żebym podpisał protokół powypadkowy. Nie podpisałem dokumentu, że wypadek miał miejsce w szkole, bo nikt do mnie wcześniej takiego zdarzenia nie zgłaszał. Waldemar Wendrowski, zastępca prezydenta Tomaszowa, dodaje jednak, że podczas procesu obrońca dziewczyny udowodnił przed sądem, że do nieszczęśliwego zdarzenia doszło w szkole. Także biegli to potwierdzili, dowodząc, że uczennica mikrourazu kręgosłupa, który z czasem się powiększał, doznała w trakcie lekcji wychowania fizycznego - mówi Żegota.  

Sąd orzekł, że szkoła i szpital powinny na równi ponieść odpowiedzialność za to co się wydarzyło. Jeśli stan zdrowia dziewczyny pogorszy się, może ona wystąpić o dodatkowe roszczenie. Szpital nie przyznaje się do winy. Obarcza nią wręcz szkołę.

- Gdyby szkoła w Tomaszowie czuwała nad zapewnieniem bezpieczeństwa uczniów na swoim terenie, to nie byłoby tematu. Oczywiście zszokowała nas wysokość odszkodowania. To pierwsza tego rodzaju sytuacja, jaką pamiętam, odkąd pracuję w ICZMP. Jak mamy się czuć, gdy robimy wszystko, wedle najlepszej swojej wiedzy i doświadczenia, a biegły uznaje inaczej. Ale tego biegłego nie było wtedy na miejscu - mówi dr Piotr Woźniak, zastępca dyrektora ds. lecznictwa ICZMP.

Według sędzi Elżbiety Łopaczewskiej, rzecznik Sądu Apelacyjnego w Łodzi, wysokość odszkodowania nie powinna budzić zdziwienia.

- Dla mnie to nie jest nic szokującego. Sąd ocenił wszystkie okoliczności i oparł się na opiniach biegłych. Jeśli to jest dziewczynka, to mamy chociażby świadomość, jakie są koszty opieki - dodaje kobieta.

Władze Tomaszowa zdecydowały się wypłacić odszkodowanie. Pieniądze na ten cel przeznaczone zostaną z rezerwy budżetu miasta. Jak mówi prezydent kwota już została wysłana.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum