Jacek Wykowski/Rynek Zdrowia | 21-04-2021 06:00

Lekarze „na dywanikach” u rzeczników odpowiedzialności zawodowej. Wiele hałasu o nic?

Kilku medialnych lekarzy zostało wezwanych na przesłuchania przez rzeczników odpowiedzialności zawodowej. Są głosy, że knebluje się im usta, utrudnia pracę. Samorządy lekarskie tonują te emocje.

Lekarze są wzywani do składania wyjaśnień przed rzecznikami odpowiedzialności zawodowej m.in. z powodu głoszenia wypowiedzi niezgodnych z aktualna wiedza medyczną. . Fot. Shutterstock

  • Wezwania do złożenia wyjaśnień dotyczą m.in. Bartosza Fiałka, dr-ów: Pawła Grzesiowskiego, Pawła Basiukiewicza, Zbigniewa Martyki czy prof. Ryszarda Rutkowskiego
  • Rzecznicy odpowiedzialności zawodowej inicjują postepowania zwykle w wyniku skarg na lekarzy
  • Do odebrania lekarzowi prawa wykonywania zawodu wiedzie długa droga i dzieje się to bardzo rzadko

Media (i sami wzywani lekarze) dopatrują się różnych kontekstów – od politycznych, światopoglądowych po… zwykłą zazdrość o aktywność w mediach. Organy izb lekarskich nie widzą w tym jednak żadnych ponadnormatywnych działań i rzeczowo tłumaczą tryb postępowania.

Nękanie lekarzy, kneblowanie ust? NIL: absolutnie nie

- Potwierdzam, że do prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej wpłynęło od Głównego Inspektora Sanitarnego zawiadomienie o możliwości popełnieniu przewinienia zawodowego przez dra Pawła Grzesiowskiego, które prezes skierował do Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej (NROZ) – mówi nam Rafał Hołubicki, rzecznik prasowy NIL.

Jak wyjaśnia, GIS zarzuca Grzesiowskiemu naruszenie art. 71 Kodeksu Etyki Lekarskiej, który mówi m.in., że lekarz swoim postępowaniem, również poza pracą zawodową, nie może propagować postaw antyzdrowotnych.

- Postępowanie jest na etapie czynności sprawdzających. Dr Grzesiowski nie został wezwany przez NROZ ani do złożenia zeznań w charakterze świadka, ani też wyjaśnień w charakterze lekarza, którego dotyczy postępowanie – informuje Hołubicki.

NROZ prowadzi ponadto postepowanie wyjaśniające ws. treści listów otwartych (apeli do władz państwowych) opublikowanych pod koniec ubiegłego roku, podpisanych - jak to ujmuje rzecznik NIL – przez "pewną grupę lekarzy i lekarzy dentystów, które mogą zawierać treści niezgodne z aktualną wiedzą medyczną lub promować postawy antyzdrowotne”.

Czytaj też: Lekarze o szczepionkach: "brak randomizowanych badań". "By się zaszczepić, musiałabym stracić wiedzę z 45 lat"

- Obecnie NROZ gromadzi materiał dowodowy w celu dokonania oceny, czy zostało popełnione przewinienie zawodowe oraz ustalenia, kto je popełnił. Do chwili obecnej nikomu nie przedstawiono zarzutów – mówi Hołubicki.

Rzecznik podkreśla, że zwracanie się do lekarzy o złożenie wyjaśnień (na piśmie, a w niektórych przypadkach podczas przesłuchania) jest standardowym działaniem i w żadnym razie nie może być traktowane jako "nękanie" „prześladowanie”, czy „kneblowanie” ust – tak jak próbuje to przedstawiać – zdaniem rzecznika - "mała część lekarzy, których to postępowanie dotyczy".

- Złożenie wyjaśnień nie oznacza automatycznie, że lekarz przyznaje się do popełnienia takiego czy innego czynu – konstatuje rzecznik NIL.

Fiałek też wezwany. Chce wiedzieć, komu przeszkadza jego aktywność

Bartosz Fiałek, lekarz reumatolog i propagator wiedzy medycznej (jego stronę na Facebooku obserwuje już niemal 62 tys. osób), otrzymał wezwanie do stawienia się w charakterze świadka ws. skarg przekazanych do rozpatrzenia przez OROZ w Bydgoszczy.

Skargi dotyczą wypowiedzi lekarza w kontekście występowania i ciężkości działań ubocznych u nauczycieli po przyjęciu szczepionki Oxford-AstraZeneca przeciw COVID-19. Chodziło o nazwanie ich POP – pożądanymi odczynami poszczepiennymi, co może być - zdaniem sygnalistów - niezgodne z aktualną wiedzą medyczną.

- Sprawa, którą prowadzę, nie jest przeciwko nikomu. Nie chodzi tu też o żaden kontekst polityczny, a o wiedzę stricte wakcynologiczną, gdzie nie ma miejsca na swobodę poetycką, a na precyzyjne zwroty, które nie wprowadzają w błąd i są powtarzalne w literaturze medycznej – komentuje sprawę dr Elżbieta Narolska-Wierczewska, Okręgowy Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej Bydgoskiej Izby Lekarskiej.

- Wydaje mi się, że im bardziej skuteczni są lekarze (w tym wypadku również ja) z merytorycznym - a nie emocjonalnym – przekazem wskazującym, że warto się szczepić, stosować do zasad sanitarno - epidemiologicznych, tym większe ryzyko, że kogoś będzie to „uwierać” - mówi sam zainteresowany.

- Na mnie złożono dwie skargi. Jedna zapewne ma swe źródło w środowisku koronasceptyków. O drugiej nie mam szczegółowej wiedzy, ale możliwe, jak wskazują moi bliscy, że autorem jest któryś ze starszych kolegów ze środowiska lekarskiego, któremu nie odpowiada moja intensywna aktywność w mediach i chce mi „utrzeć nosa”. Zamierzam pozyskać od rzecznika wiedzę, komu przeszkadza moja pronaukowa działalność – zapowiada Fiałek.

400 kilometrów, by złożyć wyjaśnienia

Jak mówi, nie ma jeszcze informacji odnośnie terminu przesłuchania. -

Prosił o rozmowę zdalną dwukrotnie, jednak pani rzecznik zaznaczyła, że powinien stawić się osobiście. Czeka gowięc pokonanie 400 km na trasie Płońsk (tu Fiałek pracuje - red.) - Bydgoszcz - Płońsk.

- Po to, by zeznać coś, co mógłbym powiedzieć na odległość – przekazać linki do badań czy skany artykułów z pism medycznych, w których naukowcy zaznaczają, że m.in. gorączka czy inne objawy poszczepienne są dobrym znakiem po zaszczepieniu, ponieważ sugerują, iż generowana jest odpowiedź odpornościowa. Synonimem przymiotnika „dobry” jest przymiotnik „pożądany” (odczyn poszczepienny - red.). Wydaje się, że to wystarczyłoby do adekwatnej oceny utworzonego przeze mnie terminu – ocenia lekarz.

Przyznaje też, że nie bardzo rozumie kryteria decydowania, kiedy lekarz - po skardze na niego - ma być osobiście wzywany przez rzecznika odpowiedzialności zawodowej.

- Zwróćmy uwagę na pewien absurd. Jeżeli ktoś napisze, że wszczepiłem mu wraz ze szczepionką chipa, to także będę zmuszony podążać 400 kilometrów w celu tłumaczenia się z tego, że jednak wakcyny chipów nie zawierają? - pyta. 

Jak zauważa, "patrząc na ataki wymierzone w lekarzy edukujących społeczeństwo w kwestiach medycznych, w tym groźby śmierci, chciałoby się otrzymać z izby lekarskiej pomoc, a nie wezwanie w celu stawienia się na przesłuchanie". - Tym bardziej, że popularyzując wiedzę medyczną, wykonują de facto misję samorządu lekarskiego - wskazuje doktor Fiałek. 

Rzeczniczka mówi o presji i domniemaniu niewinności

Dr Elżbieta Narolska-Wierczewska, OROZ Bydgoskiej Izby Lekarskiej, podkreśla, że przesłuchanie Fiałka nie jest jej inicjatywą, dlatego masową akcję w internecie (listy wysyłane przez nauczycieli w obronie lekarza – red.) i różne zarzuty, które są wobec niej stawiane, odbiera jako wywieranie na nią presji.

- Podkreślam - rzecznik zbiera dowody, ale jeśli chodzi o winę czy karę, absolutnie o niczym nie rozstrzyga - mówi. - Owszem, jest możliwość, iż mogło dojść do pewnych nieścisłości. Jednak w postępowaniach, które prowadzę, zawsze jest domniemanie niewinności - precyzuje.

Zaznacza, iż chciałaby, żeby lekarz Bartosz Fiałek złożył zeznania, w jakich okolicznościach jego wypowiedzi padły, czy były autoryzowane, na ile jest autorem materiału, skąd takie a nie inne sformułowania.

- Przystałam na to, że skoro mamy lockdown i pan doktor jest bardzo zajęty leczeniem pacjentów w swoim macierzystym szpitalu, może stawić się w innym niż ustalonym wcześniej terminie. Jestem do dyspozycji. Są jeszcze inne formy złożenia wyjaśnień, które można przedyskutować z panem Fiałkiem – mówi.

Jak informuje, OROZ w Bydgoszczy średnio rozpatruje ok. 100 spraw rocznie.

Rok 2020 był rokiem szczególnym, pandemicznym. Było mniej interwencji lekarskich, więc wpłynęło 69 skarg. Dotyczyły przede wszystkim lekarzy POZ i niedołożenia należytej staranności. Część odnosiła się do nieposzanowania godności osobistej pacjenta, niewłaściwego prowadzenia dokumentacji medycznej czy naruszenia praw chorych psychicznie.

- Łącznie w roku 2020 (są też sprawy sprzed kilku lat) prowadziłam ponad 120 spraw, z czego ponad połowa zakończyła się prawomocnie, 26 oczekiwało na uprawomocnienie, a reszta była w toku. W 6 sprawach skierowałam wnioski o ukaranie – wylicza dr Elżbieta Narolska-Wierczewska.

Przewinienie zawodowe lekarzy: co mówi prawo

Zgodnie z art. 53 ustawy o izbach lekarskich członkowie izb lekarskich podlegają odpowiedzialności zawodowej za naruszenie zasad etyki lekarskiej oraz przepisów związanych z wykonywaniem zawodu lekarza. Jest to zwane „przewinieniem zawodowym”.

Kwestia odpowiedzialności danego lekarza za popełnienie przewinienia zawodowego jest objęta postępowaniem prowadzonym przez organy izb lekarskich - rzeczników odpowiedzialności zawodowej oraz sądy lekarskie. Może ono mieć formy: czynności sprawdzających, postępowania wyjaśniającego, postępowania przed sądem lekarskim i postępowania wykonawczego.

Rzecznik odpowiedzialności zawodowej podejmuje czynności lub odmawia wszczęcia postępowania niezwłocznie po otrzymaniu informacji wskazującej na możliwość popełnienia przewinienia zawodowego.

- Najczęściej takie informacje rzecznicy otrzymują w postaci skargi na lekarza albo zawiadomienia o popełnieniu przewinienia zawodowego. Czasem rzecznicy podejmują działania na podstawie informacji własnych (np. doniesień medialnych) – tłumaczy Rafał Hołubicki z NIL.

Jeżeli rzecznik odpowiedzialności zawodowej uzna, że zebrany materiał wskazuje na fakt popełnienia przewinienia zawodowego, wydaje postanowienie o przedstawieniu lekarzowi zarzutów. Dopiero z tą chwilą lekarz ma status obwinionego (analogicznie do statusu podejrzanego w postępowaniu karnym).

Rzecznik ma prawo przesłuchiwać świadków, w tym strony postępowania. Osoby wezwane do złożenia zeznań w charakterze świadka mają obowiązek stawić się na wezwanie i zeznawać zgodnie z prawdą. Natomiast lekarz, którego dotyczy postępowanie albo lekarz obwiniony, mają prawo odmówić składania wyjaśnień bez podawania przyczyny.

Wniesiony przez rzecznika wniosek o ukaranie jest rozpoznawany w pierwszej instancji przez okręgowy sąd lekarski, a w drugiej (w przypadku wniesienia przez którąś ze stron odwołania) przez Naczelny Sąd Lekarski. Postępowanie przed sądem lekarskim odbywa się co do zasady na rozprawie jawnej - wyjaśnia Hołubicki.

Sąd lekarski może orzekać siedem rodzajów kar - od upomnienia do pozbawienia prawa wykonywania zawodu. Ta ostatnia - najbardziej dolegliwa – jest orzekana w wyjątkowych, nielicznych przypadkach.