Koronawirus zaatakował prawo i medycynę. Cierpią pacjenci i lekarze

Autor: RR/Rynek Zdrowia • • 10 września 2020 06:00

Tak chwalona teleporada budzi też protesty, które wcześniej czy później znajdą swój finał w sądach. Nie w każdym przypadku się sprawdza, podobnie jak inne rozwiązania prawne i organizacyjne przyjęte w czasie pandemii. Prawnicy, z którymi rozmawialiśmy, przedstawiają kategorie spraw, które teraz najczęściej trafiają do nich z dwóch środowisk: pracowników ochrony zdrowia i pacjentów.

Prawnik: - W czasie pandemii zgłasza się do nas wyjątkowo dużo pacjentów ze sprawami związanymi z roszczeniami przeciwko lekarzom. Fot. Fotolia

- Zajmujmy się prawnymi problemami lekarzy. Natomiast w czasie pandemii - i to jest nowe zjawisko - zgłasza się do nas wyjątkowo dużo pacjentów ze sprawami związanymi z roszczeniami przeciwko lekarzom - mówi nam adwokat Karolina Podsiadły-Gęsikowska z Kancelarii Adwokacko-Radcowskiej ''Podsiadły-Gęsikowska, Powierża''.

- Skarżą się na przykład, że teleporada została niewłaściwie udzielona i nie doszło do postawienia prawidłowej diagnozy. Spór generalnie polega na tym, że znaczna część lekarzy i przychodni obsługuje teraz pacjentów tylko w formie teleporady (bez badań bezpośrednich, fizykalnych - red.), co pacjenci odbierają jako ograniczenie dostępu do świadczeń zdrowotnych. Uważają też, że w podmiotach leczniczych celowo nie chcą ich kierować na testy na koronawirusa, choć zdaniem pacjentów objawy wskazują na Covid. Z takimi roszczeniami najczęściej się teraz spotykamy ze strony pacjentów - wyjaśnia Karolina Podsiadły-Gęsikowska, która wraz z radcą prawnym Aleksandrą Powierżą od 2018 r. prowadzi na Facebooku fanpage ''Prawnik Lekarza''.

Kilka razy w tygodniu prawniczki przekazują wiedzę z zakresu odpowiedzialności podmiotów leczniczych. Lekarze bardzo aktywnie uczestniczą w dyskusjach, które wywiązują się pod postami.

Zdaniem adw. Karoliny Podsiadły-Gęsikowskiej, większość roszczeń pacjentów jest nieuzasadniona. Na dowód przytacza statystyki, z których wynika, że 2018 r. do prokuratury trafiło 1500 zawiadomień związanych z błędami medycznymi. Natomiast prokuratura jedynie w 151 sprawach zdecydowała się skierować akty oskarżenia.

- Skala roszczeń jest ogromna, a będzie ich więcej. Teraz jest cisza przed burzą, bo biura odszkodowawcze w okresie pandemii mają utrudnione zadanie z dotarciem z ulotkami do szpitali. Za jakiś czas będą bardziej aktywne. Okres przedawnienia to 3 lata, więc te sprawy wrócą - prognozuje.

Pracodawcy naginają prawo
Jaki problemy prawne zgłaszają teraz, w czasie pandemii, lekarze? - pytamy Karolinę Podsiadły-Gęsikowską.

- Jeśli chodzi o lekarzy, to dominują sprawy związane z łamaniem ich praw pracowniczych. Są przesuwani do innych zajęć z naruszeniem prawa. Pracodawcy naginają prawo, żeby osiągnąć swój cel, np. obsadzić kadrowo oddziały.

Pracodawca może skierować pracownika do innej pracy niż umówiona, ale nie dłużej niż na 3 miesiące. Tymczasem lekarze kierowani są bezterminowo. Na przykład dla specjalisty chirurga to poważny problem, bo na innym stanowisku traci zdobyte umiejętności.

Jak zauważa, przy kierowaniu do innej pracy, na innym oddziale, trzeba brać pod uwagę posiadane przez lekarza kwalifikacje. Nie można też zmuszać go do wykonywania zadań, których dotychczas nie wykonywał. Lekarze nie wiedzą jak się bronić, bo prawo jest rozregulowane, a organizacja pracy w podmiotach leczniczych jest teraz fatalna.

- Przykład: lekarz dentysta stracił pracę, bo zaczął się buntować i wymagać od pracodawcy, żeby doprowadził do prawidłowego wdrożenia procedur narzuconych przez MZ w sprawie Covid. Oznajmił pracodawcy, że nie będzie wykonywał pracy w takich warunkach i narażał siebie i pacjentów. Inni lekarze bali się protestować. On stracił pracę, ale to dużej klasy specjalista - znajdzie inną - opowiada mec. Karolina Podsiadły-Gęsikowska.

Prawniczka zwraca uwagę, że nie ma jeszcze orzecznictwa wynikającego ze spraw związanych z pandemią i koronawirusem. - Można posiłkować się przepisami i orzeczeniami dotyczącymi zakażeń. Przy zakażeniach obowiązuje domniemanie, że pacjent zakaził się w szpitalu i to szpital musi uwodnić, że w placówce nie doszło do zakażenia. Teraz może być podobnie. Jeżeli pacjent uważa, że doszło do niego w szpitalu, to po stronie szpitala leży obowiązek udowodnienia, że tak nie było. W przypadku błędu medycznego jest odwrotnie. To pacjent musiałby udowodnić winę lekarzowi czy podmiotowi leczniczemu.

Sytuacja prawna pacjentów pogorszyła się
Jolanta Budzowska z kancelarii ''Budzowska Fiutowski i Partnerzy. Radcowie Prawni'', wśród spraw które mają związek z funkcjonowaniem ochrony zdrowia w okresie pandemii, wskazuje na takie przypadki, jak utrudniony dostęp pacjentów do wyników badań, opóźnienia w diagnozie czy błędne diagnozy, a także opóźnienia w podjęciu leczenia wynikające ograniczenia działalności przez szpitale.

- Tego rodzaju roszczenia z pewnością pojawią się. Nie wiem tylko, na jaką skalę. Trudno powiedzieć, czy będzie więcej spraw związanych z błędami medycznymi czy organizacyjnymi - mówi r.pr. Budzowska, która od lat specjalizuje się w tematyce błędów medycznych.

- Jeśli chodzi o roszczenia cywilne, odszkodowawcze, to żadne przepisy tzw. okołocovidowe nie wprowadzają szczególnych ułatwień dla pacjentów. Wręcz przeciwnie. Na przykład przepisy dotyczące teleporady w aspekcie covidu, czyli porady związanej z podejrzeniem zakażenia, mają specjalną regulację, że dokumentacja medyczna przechowywana jest tylko 30 dni. Oznacza to w praktyce brak dostępu do dowodów. Dodam, że w przypadku tereporady udzielonej w innym zakresie, obowiązek zachowania dokumentacji jest standardowy. Na skutek nowych regulacji sytuacja prawna pacjentów uległa więc w jakimś stopniu pogorszeniu - ocenia Jolanta Budzowska.

Zaznacza, że obecnie chorzy mają utrudniony dostęp do leczenia. - Dopiero po niedawnej awanturze w mediach jest wyraźne stanowisko resortu zdrowia, że POZ-ty powinny przyjmować pacjentów nie tylko w drodze teleporad, bo one wszystkiego nie załatwią. To może przełożyć się na procesy sądowe.

Jako przykład podaje sprawę pacjenta, który miał zdiagnozowane złamanie kości śródstopia i leczony był także w ramach teleporad. - Okazało się, że radiolog ocenił nie ten radiogram, klinicysta nie dotykał pacjenta, a pacjent, który na początku im wierzył zastanawiał długo, dlaczego leczą mu trzeci palec, skoro on ma ewidentnie deformacje w drugim palcu, co widzi na własne oczy. Teleporady nie w każdym przypadku mogą być miarodajne.

Pandemiczny paraliż sądów
Jolanta Budzowska podkreśla, że w podstawie prawnej dochodzenia roszczeń z okresu pandemii nic się nie zmieniło: - Pacjent nadal musi udowodnić brak należytej, wymaganej staranności i związek przyczynowy między nieprawidłowościami w działaniu a szkodą na zdrowiu.

Dodaje, że przepisy z ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi będą miały zastosowanie tylko w ewidentnych przypadkach zakażenia koronawirusem w placówce zdrowia. Ale takich spraw będzie znacznie mniej niż tych rozpatrywanych w oparciu o przepisy odszkodowawcze.

Obie prawniczki zgodnie podkreślają, że sądy są niedrożne i np. w Warszawie na wyznaczenie terminu rozprawy czeka się już rok. Tymczasem rozwoju choroby, w przeciwieństwie do działalności sądów, nie da się zamrozić. Zaległości w rozpatrywaniu spraw były już przed pandemią. Teraz dochodzą nowe sprawy.

"Rzeczpospolita" ustaliła, że w kraju toczy się ponad 5,6 tys. śledztw o błędy medyczne (w 2016 r. prokuratury prowadziły ponad 4,9 tys. takich postępowań), a prokuratorzy - z uwagi na pilne obowiązki lekarzy związane z pandemią - muszą odraczać ich przesłuchania jako świadków i przesuwać terminy opinii lekarskich, które są kluczowe dla postępowań. To wszystko nie zniechęca jednak do składania pozwów i doniesień do prokuratur.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum