Kontrola NFZ w stołecznym szpitalu: nie było nieprawidłowości

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 09 marca 2011 17:20

Kontrola w Szpitalu Klinicznym Dzieciątka Jezus, w którym zmarła 56-letnia kobieta oczekująca na operację ortopedyczną, nie wykazała nieprawidłowości - dowiedziała się PAP w Mazowieckim Oddziale Wojewódzkim NFZ.

Kontrola NFZ w stołecznym szpitalu: nie było nieprawidłowości

Sprawa dotyczy Izabeli Wojciechowskiej (rodzina w grudniu zgodziła się na upublicznienie nazwiska), która trafiła do warszawskiego szpitala przy ul. Lindleya pod koniec ubiegłego roku. Wcześniej kobieta upadła na chodniku i doznała urazu nogi. Do lecznicy przewiozła ją karetka. Pacjentka zmarła po sześciu dniach oczekiwania na operację ortopedyczną, prawdopodobnie z powodu zatoru żylnego. Do tego czasu nie została wykonana konieczna operacja kości podudzia.

Kontrola NFZ wykazała, że oddział, w którym leczona była kobieta, posiadał odpowiedni sprzęt, a także wykwalifikowany personel. Pacjentka otrzymywała niezbędne leki. Kontrolerzy Funduszu stwierdzili natomiast uchybienia w dokumentacji medycznej kobiety.

Krystyna Kozłowska, rzecznik praw pacjenta, poinformowała 9 marca, że otrzymała od dyrektora Szpitala Klinicznego Dzieciątka Jezus wyjaśnienia w sprawie śmierci kobiety. Dodała, że ta sprawa jest przedmiotem postępowania prowadzonego przez Prokuraturę Rejonową Warszawa-Ochota. 

Znajoma zmarłej mówiła w grudniu ubiegłego roku, że pacjentka przez trzy dni nie otrzymywała leku przeciwzakrzepowego, dostała go na własne żądanie, w jednej dawce. Jak podkreśliła, lekarze informowali, że operacja opóźnia się, gdyż konieczne jest sprowadzenie odpowiednich śrub ortopedycznych. Pacjentka chorowała na reumatoidalne zapalenie stawów.

Z kolei zastępca dyrektora szpitala ds. lecznictwa Włodzimierz Wiśniewski podkreślał, że leczenie kobiety było prowadzone odpowiednio i nie było w nim żadnych nieprawidłowości.

- Pacjentka czekała na zabieg operacyjny, otrzymywała leczenie, takie jak powinna dostać. Niestety, doszło do zatrzymania akcji serca w trakcie znieczulania przed operacją. Czasowo czekała na zabieg, tak jak się czeka. Nieszczęśliwy wypadek - mówił w grudniu Wiśniewski.

Wiśniewski zaznaczył, że pacjentka otrzymywała leki przeciwzakrzepowe, ale w mniejszych dawkach, ponieważ cierpiała na chorobę reumatyczną i miała skłonności do krwawień. - Baliśmy się krwawienia, nie zatoru - mówił.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum