PAP/Rynek Zdrowia | 14-06-2019 14:21

Kielce: 28 czerwca wyrok ws. zwolnionych dyscyplinarnie ratowników medycznych

Przed Sądem Rejonowym w Kielcach 28 czerwca zapadnie wyrok w sprawie zwolnionych dyscyplinarnie w styczniu 2018 r. dwóch ratowników medycznych. Domagają się oni przywrócenia do pracy. Dyrekcja pogotowia zarzuca im m.in. działanie na szkodę firmy i rażące naruszenie zasady zaufania.

FOT. Arch. RZ; zdjęcie ilustracyjne

Sprawa dotyczy dwóch pracowników ze Świętokrzyskiego Centrum Ratownictwa Medycznego i Transportu Sanitarnego (ŚCRMiTS) w Kielcach, którzy w styczniu 2018 r. zostali dyscyplinarnie zwolnieni z pracy. Dyrektor instytucji Marta Solnica tłumaczyła, że umowy z mężczyznami zostały rozwiązane ze względu na "ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych i rażące naruszenie zasady zaufania oraz lojalności w stosunkach pracowniczych".

Podobne wypowiedzenia pozostali trzej ratownicy medyczni otrzymali tuż przed świętami Bożego Narodzenia w 2017 r. - Sąd Okręgowy w Kielcach przychylił się do powództwa mężczyzn i nakazał pracodawcy wypłacić im odszkodowanie w formie trzymiesięcznego wynagrodzenia.

W przesłanym PAP oświadczeniu dyrektor Solnica wyjaśniła, że "w listopadzie 2017 roku do Ministerstwa Zdrowia, wojewody, marszałka oraz NFZ wpłynęły anonimy, w których postawiono dyrekcji pogotowia zarzuty niemające nic wspólnego z prawdą, o tak dużej wadze, że uznałam je za znieważenie funkcjonariusza publicznego podczas pełnienia czynności służbowych".

W sądzie dyrektor Solnica przyznała, że działania mające ją zdyskredytować - w związku z m.in. kończącym się jej kontraktem i zbliżającym się konkursem na dyrektora ŚCRMiTS - zdarzały się dużo wcześniej, jednak znacząco nasiliły się po utworzeniu przez grupę ratowników nowego związku zawodowego. Jego członkowie wyrazili niezadowolenie z obniżenia płac. Jak mówili zwolnieni ratownicy, w lipcu i sierpniu 2017 r. ich wynagrodzenie zmalało o około 400 zł.

Dyrektor pogotowia wyjaśniła, że zmiany płac wynikały z wprowadzenia przepisu o minimalnych wynagrodzeniach pracowników medycznych, jednak te różnice nie są aż tak znaczne - m.in. z 20 do 10 proc. trzeba było obniżyć premię uznaniową. Zaznaczyła, że dotychczas przez około cztery lata ratownicy otrzymywali zawyżone płace za pracę nocną.

Solnica przekazała, że 19 grudnia 2017 r. anonimowo otrzymała w kopercie zdjęcia z portalu społecznościowego, gdzie w grupie, do której należeli mężczyźni, w sposób obraźliwy wypowiadano się na temat działań dyrekcji, szkalując imię dyrektor. Dodała, że późniejsze jej ustalenia potwierdziły tę informację.

Zwolnieni ratownicy zapewniali, że żadnych anonimów nie wysyłali, a wszystkie pisma, które przekazali m.in. do wojewody i marszałka, zawierały podpis nowopowstałego związku zawodowego. Podkreślili również, że wszystkie wpisy w Internecie nie były upubliczniane i prowadzone były w zamkniętej grupie, gdzie poruszano bieżące sprawy związane z pracą.

W piątkowych mowach końcowych pełnomocnicy zwolnionych ratowników zaznaczyli, że nie ma żadnych dowodów ani przesłanek mówiących o tym, że ich klienci wysyłali jakiekolwiek anonimy. Radca prawny Przemysław Witkowski podkreślił, że wręczenie mężczyznom wypowiedzenia umowy o pracę w formie dyscyplinarnej było zwolnieniem prewencyjnym ze strony pracodawcy.

- Jest to dla mnie kuriozum i sytuacja niespotykana, ponieważ pani dyrektor kierując się rzekomo dobrem pogotowia, nie mając ku temu dowodów, prewencyjnie zwolniła dyscyplinarnie pracowników, mimo że były inne środki, np. zwolnienie ze świadczenia pracy - dodał prawnik.

Pełnomocnik ŚCRMiTS w Kielcach Aneta Jaroszczyk wniosła o oddalenie powództwa o przywrócenie mężczyzn do pracy podkreślając, że decyzja o zwolnieniu ratowników wynikała z naruszenia przez nich podstawowych obowiązków pracowniczych i rażącego naruszenia zasady zaufania oraz lojalności w stosunkach pracowniczych, co zostało wykazane m.in. poprzez wpisy na portalu społecznościowym.

Dyrektor Solnica zaznaczyła, że była i dalej jest przekonana, iż działalność mężczyzn na portalu społecznościowym przełożyła się na anonimy wysyłane do organów zewnętrznych, bo to wynika z analogi czasowej i treści wpisów.

Wyrok w tej sprawie sąd ogłosi 28 czerwca.

Piotr Grabski (PAP)