Katowice: czy to lekarze więzienni są winni śmierci aresztowanego?

Autor: Gazeta Wyborcza/Rynek Zdrowia • • 26 września 2009 19:29

Na ławie oskarżonych sądu w Katowicach zasiadło pięciu lekarzy więziennych. Są podejrzani o narażenie na śmierć chorego na białaczkę notariusza z Tarnowskich Gór. Mężczyzna zmarł trzy miesiące po aresztowaniu.

Katowice: czy to lekarze więzienni są winni śmierci aresztowanego?
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

Proces lekarzy śledzi całe środowisko prawnicze na Śląsku. Zdaniem mecenasa Marka Augustynowicza, pełnomocnika rodziny notariusza, wyrok będzie miał wpływ na stosowanie aresztów wobec osób chorych - informuje Gazeta Wyborcza.

Notariusz Wojciech B. był podejrzany o wyłudzenia i fałszerstwa. 9 lutego 2006 roku na wniosek tarnogórskiej prokuratury został aresztowany. Choć chory na białaczkę i po przeszczepie szpiku kostnego, prokuratura i sąd uznały, że można pozbawić go wolności. Nie wystąpiły jednak o sporządzenie specjalistycznej opinii medycznej na temat stanu zdrowia notariusza.

Notariusz trafił do szpitala więziennego w Bytomiu. Tamtejsi lekarze nie mieli ani doświadczenia ani warunków do leczenia tak chorego pacjenta. Zwrócili się więc do Wojewódzkiej Poradni Hematologicznej o opinię. Otrzymali odpowiedź, że jego stan jest dobry i na razie nie ma potrzeby leczenia hematologicznego. Zalecono jednak kontrolę za trzy miesiące. Notariusz jej nie doczekał. Jego stan tak się pogorszył, że lekarze więzienni sami zawnioskowali do sądu o uchylenie aresztu. Wojciech B. wyszedł w maju na wolność i kilka dni później zmarł.

- Decydujący o aresztowaniu prokuratorzy i sędziowie zlekceważyli sytuację - mówi mecenas Marek Augustynowicz, pełnomocnik rodziny notariusza. W procesie cywilnym za doprowadzenie do pogorszenia się jego stanu zdrowia domaga się od prokuratury 300 tys. zł odszkodowania.

Lekarze więzienni poprosili o ocenę rzecznika odpowiedzialności zawodowej przy Okręgowej Izbie Lekarskiej w Katowicach. Ten uznał, że nie dopuścili się błędów i odmówił wszczęcia przeciwko nim postępowania dyscyplinarnego. Rzecznik oparł decyzję na opinii prof. Wiesława Jędrzejczaka, konsultanta krajowego w dziedzinie hematologii, który stwierdził, że opiekujący się notariuszem lekarze wykazali się ostrożnością, a nawrót białaczki jest najczęstszą przyczyną niepowodzenia po przeszczepie.

Zdaniem profesora, błędem było aresztowanie pacjenta w takim stanie, jako że żaden oddział więzienny w Polsce nie ma odpowiednich warunków do sprawowania nad nim opieki.

Mimo to prokuratura zdecydowała się oskarżyć lekarzy o narażenie notariusza na śmierć. Prokurator i sędziowie, którzy decydowali o aresztowaniu Wojciecha B., wyszli ze sprawy obronną ręką. Śledczy nie dopatrzyli się nieprawidłowości w ich działaniu.

- Nie wykluczam złożenia skargi w tej sprawie do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu - zapowiada mecenas Augustynowicz.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

    Najnowsze