Sześć godzin przed SOR-em z pękniętym tętniakiem mózgu

Autor: oprac. JKB • Źródło: bielsko.biala.pl, Rynek Zdrowia20 stycznia 2022 12:00

Do tragicznych wydarzeń doszło w Bielsku-Białej. Jak podał portal bielsko.biala.pl mężczyzna z pękniętym tętniakiem mózgu spędził w karetce aż 6 godzin przed SOR-em bielskiego Szpitala Wojewódzkiego. Po śmierci pacjenta sprawę bada tamtejsza prokuratura, która uważa, że doszło do nieumyślnego spowodowania śmierci.

Sześć godzin przed SOR-em z pękniętym tętniakiem mózgu
Mężczyzna czekał kilka godzin w karetce na przyjęcie na SOR. Fot. AdobeStock
  • Sprawę opisał portal bielsko.biala.pl. Do tragedii doszło 29 listopada 2021 roku. 32-letni mężczyzna zasłabł na dworcu PKP w Bielsku-Białej
  • Załoga karetki miała uspokoić rodzinę pacjenta, że nagłe zasłabnięcie jest wynikiem padaczki i jego życie nie jest zagrożone
  • Mężczyzna został przyjęty do szpitala - jak podaje portal - dopiero po kilku godzinach. Na miejscu wykonano badanie tomografem i stwierdzono pęknięcie tętniaka w mózgu
  • Pacjent zmarł po kilku dniach. Postępowanie wyjaśniające wszczęła bielska prokuratura. Chodzi o narażenia pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia
  • Jak przekazała Rynkowi Zdrowia Anna Szafrańska, rzecznik szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej szpital nie udziela prasie informacji na temat tego zdarzenia ze względu na obowiązek tajemnicy lekarskiej i w związku z trwającym postępowaniem prokuratorskim

Karetka czekała 6 godzin przed SOR-em. W środku pacjent z pękniętym tętniakiem

Jak informuje portal bielsko.biala.pl 32-letni mężczyzna doznał ataku padaczki na dworcu PKP w Bielsku-Białej w godzinach porannych 29 listopada ubiegłego roku. Na miejsce przyjechała karetka pogotowia z lekarzem na pokładzie wezwana przez ochronę dworca. Po wstępnych badaniach i teście na obecność koronawirusa, ambulans na sygnale pojechał do Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej. Dojechał tam - jak wynika z dokumentów do których dotarł portal - o godz. 8.56.

Niedługo później do mężczyzny próbowała się dodzwonić jego żona, ale telefon odebrała osoba z zespołu karetki. W trakcie rozmowy – jak podaje portal – żona poinformowała o niedawno przebytej infekcji, a także o padaczce, na którą chorował jeszcze jako dziecko. Z mężczyzną był utrudniony kontakt – nie odpowiadał logicznie i bełkotał.

Jak podaje portal, 32-letni pacjent zostanie przyjęty na oddział SOR dopiero w godzinach popołudniowych, po godzinie 15.

Pogarszający się stan pacjenta w karetce

Jeszcze czekając na przyjęcie do szpitala - jak relacjonuje portal - u pacjenta odnotowano pogorszenie: doznał oczopląsu, jego gałki oczne były skierowane w lewą stronę, a w prawej ręce był niedowład.

Portal skontaktował się też z tamtejszym oddziałem pogotowia ratunkowego w tej sprawie i według zapewnień zastępcy dyrektora, kierownik ambulansu prosił personel SOR o interwencję w związku z realnymi objawami zagrożenia życia.

Dziennikarze bielsko.biala.pl ustalili jednocześnie, że chory otrzymał priorytet przyjęcia jako żółty. 

Już po przyjęciu do szpitala, jak mówi portalowi matka 32-latka, lekarz przekazał, że po wykonanym badaniu tomografem ustalono, że u mężczyzny nastąpił wylew krwi do mózgu, jest w ciężkim stanie i będzie operowany.

Jak przekazała Rynkowi Zdrowia Anna Szafrańska, rzecznik szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej szpital nie udziela prasie informacji na temat tego zdarzenia ze względu na obowiązek tajemnicy lekarskiej i w  związku z trwającym postępowaniem prokuratorskim.

Szpital: obowiązuje tajemnica

Rzeczniczka powołuje się na art. 13 ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta: Pacjent ma prawo do zachowania w tajemnicy przez osoby wykonujące zawód medyczny, w tym udzielające mu świadczeń zdrowotnych, informacji z nim związanych, a uzyskanych w związku z wykonywaniem zawodu medycznego. - Na podstawie art. 14 ust. 3 cytowanej ustawy w/w tajemnica obowiązuje również po śmierci pacjenta - dodaje rzeczniczka.

Poinformowała nas natomiast o procedurach przyjętych na SOR.

Zgodnie z przyjętym systemem TOP SOR (Tryb Obsługi Pacjenta Szpitalnego Oddziału Ratunkowego) w celu oceny stanu pacjenta posługujemy się algorytmem ESI ( Emergency Severity Index). Zgodnie z tym algorytmem osoba dokonująca oceny pacjenta bada podstawowe parametry życiowe bezpośrednio po przyjęciu pacjenta do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego - informuje Anna Szafrańska.

W związku z przepełnieniem oddziału (brakiem wolnych miejsc leżących – jeśli pacjent takiej pozycji wymaga) do czasu możliwości pacjent przebywający w ambulansie, pozostaje pod opieką Zespołu Ratownictwa Medycznego ( w tym przypadku zespołu specjalistycznego).

Informacje o stanie zdrowia pacjenta przekazywane są przez kierownika ZRM. Na podstawie uzyskanych informacji ratownik medyczny odpowiedzialny za kwalifikację pacjenta wg algorytmu ESI wstępnie przydziela priorytet przyjęcia, orientuje się w porozumieniu z lekarzem dyżurnym odnośnie możliwości przyjęcia pacjenta do danego obszaru Szpitalnego Oddziału Ratunkowego – w tym przypadku obszaru konsultacyjnego – zwanego także obszarem internistycznym.

Śmierć pacjenta po kilku dniach

Ostatecznie pacjent trafił na stół operacyjny, ale mimo interwencji neurochirurgów zmarł po sześciu dniach od przyjęcia na SOR.

Jak informuje portal bielsko.biala.pl, sprawę wyjaśnia bielska prokuratura - wszczęto postępowanie w sprawie narażenia pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia przez osoby, na których ciążył obowiązek opieki w trakcie czynności ratunkowych.

Rzeczniczka szpitala poinformowała nas, że w dniu 29.11.2021 roku w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym przyjęto 71 pacjentów, w tym 52 zgłosiło się samodzielnie, a 19 zostało przywiezionych zespoły ratownictwa medycznego. W czasie oczekiwania na przyjęcie 32 - latka udzielano świadczeń 29 chorym o różnych priorytetach zgodnie z TOP SOR.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum