Już 183 obcokrajowców ma prawo wykonywania zawodu lekarza w Polsce. To szybka ścieżka zatrudnienia

Autor: Piotr Wróbel • Źródło: Rynek Zdrowia24 sierpnia 2021 06:40

W Polsce znajdują już pracę pierwsi lekarze z zagranicy zatrudniani w oparciu o tzw. szybką ścieżkę. Nie muszą nostryfikować dyplomu. Dotąd okręgowe izby lekarskie w oparciu o ten tryb wydały prawo wykonywania zawodu lekarza 183 obcokrajowcom.

W Polsce znajdują już pracę pierwsi lekarze z zagranicy zatrudniani w oparciu o tzw. „szybką ścieżkę”. Fot. AdobeStock
  • W Zespole Opieki Zdrowotnej w Ostrowcu Świętokrzyskim, po możliwość zatrudnienia lekarzy z zagranicy w oparciu o krótką ścieżkę dyrekcja sięgnęła bez obaw. Zatrudniono lekarza anestezjologa z Białorusi
  • Dyrektor szpitala dr Adam Karolik, nie podziela opinii, że lekarze z Ukrainy i Białorusi mogą nie spełnić oczekiwań pracodawców w zakresie wiedzy i kwalifikacji
  • Szef Szpitala Powiatowego w Garwolinie Krzysztof Żochowski jest zdania, że dyrektor szpitala konsultując się w razie potrzeby z zastępcą do spraw medycznych jest w stanie ocenić w oparciu o dokumenty i rozmowę w języku polskim czy zdecydować się na zatrudnienie lekarza obcokrajowca
  • Jak dotąd na 322 złożone wnioski tylko w 15 przypadkach okręgowe izby lekarskie odmówiły prawa wykonywania zawodu lekarzom obcokrajowcom

Możliwość zatrudniania lekarzy w oparciu o tryb uproszczony została wprowadzona w związku z dramatycznym brakiem kadr medycznych, pogłębionym dodatkowo przez epidemię Covid-19.

Lekarze z państw spoza Unii Europejskiej by pracować w szpitalu nie muszą, tak jak dotąd, nostryfikować dyplomu. Mają to zrobić w ciągu 5 lat, jeśli nadal chcą pracować w Polsce. Przez ten czas mają prawo do pracy tylko w jednym miejscu, w oparciu o zgodę dyrektora szpitala. Wymagane jest od nich uzyskanie pozwolenia na wykonywanie zawodu lekarza wydane przez ministra zdrowia i decyzji o prawie wykonywania zawodu wydanej w trybie szczególnym przez okręgową izbę lekarską.

Lekarze z zagranicy będą się starać

Jak mówi nam dr n. med. Adam Karolik, p.o. dyrektor naczelny, z-ca dyrektora ds. lecznictwa w Zespole Opieki Zdrowotnej w Ostrowcu Świętokrzyskim, po możliwość zatrudnienia lekarzy z zagranicy w oparciu o krótką ścieżkę sięgnął bez obaw. W szpitalu, w oparciu o ten tryb, już podjął pracę pierwszy lekarz obcokrajowiec. Na rozmowy umówili się następni, także anestezjolodzy oraz lekarz pulmonolog i neonatolog.

Dr Adam Karolik nie podziela opinii, że lekarze obcokrajowcy z krajów spoza UE mogą nie spełnić oczekiwań pracodawców w zakresie wiedzy i kwalifikacji. Dzieli się następującą uwagą: - Nasi lekarze, gdy kiedyś jechali do pracy do Szwecji, do Norwegii, do Wielkiej Brytanii też byli postrzegani z rezerwą. Być może dyrektorzy szpitali i pacjenci też mieli wątpliwości czy lekarz z Polski coś umie. Polacy świetnie dali sobie radę.

Czytaj też: Dyrektorzy szpitali: tak, będziemy zatrudniać lekarzy z Ukrainy w trybie uproszczonym

Sądzi, że podobnie potoczą się losy lekarzy z Ukrainy czy Białorusi, którzy podejmą pracę w Polsce. W szpitalu już pracuje 5 lekarzy (zatrudnieni w normalnym trybie, po nostryfikacji dyplomu - red.), którzy są obywatelami naszego kraju, ale studiowali na Ukrainie. 

Chcę powiedzieć jednoznacznie, że nie sięgając do dokumentacji przedstawionej przez tych lekarzy nikt nie jest w stanie zauważyć, że studiowali poza naszą wschodnią granicą - zaznacza dr Adam Karolik.

Jak mówi, liczy na to, że lekarze z zagranicy będą się starać, tak jak stara się za granicą polski lekarz i będą bardzo dobrymi pracownikami. - Jestem co do tego bardzo spokojny - zapewnia.

To nie jest działanie przeciwko kolegom lekarzom

Zatrudniony w oparciu o krótką ścieżkę pierwszy lekarz z zagranicy, to lekarka, specjalista anestezjolog z Białorusi.

- Pani doktor studiowała na Białorusi i tam pracowała w szpitalach. Jest specjalistą w dz. anestezjologii, ma wiele certyfikatów europejskich. Tam lekarze też się uczą, szkolą. Możliwe jest zatem i na Ukrainie, i na Białorusi uzyskanie kwalifikacji europejskich dla ambitnych osób - stwierdza dr Karolik.

Mówi, że zatrudniając lekarzy z zagranicy liczy na zrozumienie ze strony lekarzy.

Przecież to nie jest działanie przeciwko kolegom lekarzom, ale dla poprawy ich warunków pracy. W szpitalu wielu lekarzy pracuje ponad 400 godzin miesięcznie, czyli prawie na trzech etatach, ponad siły - podkreśla.

Argumentuje, że zatrudnianie lekarzy anestezjologów z zagranicy wynika z dobrze pojętego interesu szpitala, bo bez ich większej liczby trzeba by było ograniczać pracę oddziałów zabiegowych.

Obecnie lekarka anestezjolog przez miesiąc pracuje na umowie wolontariackiej. - Poznaje szpital, sprzęt, zasady pracy, procedury. Taki proces adaptacji jest konieczny ze względu na inne procedury postępowania, tu istotna jest m.in. obsługa systemów informatycznych szpitala. Od września pani doktor będzie miała umowa o pracę i wtedy będzie mogła podejmować czynności medyczne - wyjaśnia szef.

Przepisy stanowią, że lekarz z zagranicy musi pracować 3 miesiące pod nadzorem lekarza specjalisty. - Sądzę, że wszyscy specjaliści będą wspierać panią doktor. Nie ma obowiązku wyznaczenia konkretnej osoby. Wtedy taki lekarz musiałby pracować w szpitalu dokładnie w godzinach obecności drugiego, co utrudniałoby organizację pracy - mówi nam dyrektor.

Zatrudnić czy odmówić?

Procedura zatrudniania lekarzy z zagranicy w oparciu o krótką ścieżkę była i pozostaje krytycznie oceniania przez lekarski samorząd. Samorząd wskazuje, że lekarze obcokrajowcy z państw spoza Unii, zatrudniani w oparciu o tryb uproszczony nie muszą - jak dotąd - nostryfikować dyplomów, więc trudno sprawdzić ich wiedzę, co rzutuje na bezpieczeństwo pacjentów. Egzamin składany podczas nostryfikacji dyplomu przypomina z zakresu wiedzy Lekarski Egzamin Końcowy (LEK). LEK obowiązkowo muszą zdać po uzyskaniu dyplomu lekarze absolwenci polskich uniwersytetów medycznych - pojawia się więc i nierówność w traktowaniu.

Czytaj także: Prezes NRL: nie zamykamy drzwi przed lekarzami spoza Unii, ale tu potrzebny jest program adaptacyjny

Mimo tych zastrzeżeń wielu dyrektorów szpitali, gdy przed kilkoma miesiącami wprowadzono nowe przepisy, twierdziło, że rozważa zatrudnienie lekarzy obcokrajowców w oparciu o krótką ścieżkę.

Krzysztof Żochowski, dyr. Szpitala Powiatowego w Garwolinie, specjalista w dz. chirurgii ogólnej jest zdania, że dyrektor szpitala konsultując się w razie potrzeby z zastępcą do spraw medycznych jest w stanie ocenić w oparciu o dokumenty i rozmowę w języku polskim czy zdecydować się na zatrudnienie lekarza, czy odmówić, bo mogą zacząć  się kłopoty.

Jak podkreśla prof. Andrzej Matyja, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej (NIL) zgodnie z zapisem ustawowym izba lekarska ma sprawować pieczę nad wykonywaniem zawodu lekarza. 

Nie jesteśmy przeciwni zatrudnianiu lekarzy spoza Unii, ale musimy przede wszystkim gwarantować bezpieczeństwo naszym pacjentom - mówi prezes NRL.

Przypomina, że pogramy kształcenia lekarzy w państwach za naszą wschodnią granicą mogą odbiegać od programów nauczania w państwach Unii Europejskiej i nie obejmować części wiedzy, jakiej oczekuje się od lekarza w Polsce.

Ministerstwo Zdrowia kontra lekarski samorząd

Jak podaje Rafał Hołubicki, rzecznik prasowy NIL, do okręgowych izb lekarskich (OIL) wpłynęły 322 wnioski o wydanie prawa wykonywania zawodu, 183 zostały rozpatrzone pozytywnie, 15 negatywnie, a pozostałe są w trakcie procedowania (stan na 17 sierpnia 2021 r.).

Jak dotąd jednak tylko w 15 przypadkach okręgowe izby lekarskie odmówiły prawa wykonywania zawodu lekarzom obcokrajowcom. - To były przypadki, gdy lekarze wzywani do uzupełnienia dokumentów nie byli w stanie tego zrobić, bądź ich znajomość języka polskiego nie była wystarczająca, by byli w stanie sami wypełnić wniosek - mówi prezes NRL.

W przypadkach dotyczących zasadniczych wątpliwości co do zakresu wiedzy lekarza obcokrajowca zdobytej na uczelni zagranicznej izby lekarskie korzystają z opinii eksperckich. 

Uczelnie medyczne, ponieważ nostryfikują dyplomy i w tym celu prowadzą stosowne egzaminy, mają zespoły do oceny kwalifikacji lekarzy. W wątpliwych sytuacjach OIL zwracają się do takiej  komisji przy Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. Eksperci oceniają pod względem merytorycznym dokumenty przedstawione przez lekarza w zakresie programu kształcenia na uczelni spoza UE. Ich opinia jest dla nas pomocna przy wydawaniu decyzji - wyjaśnia prof. Andrzej Matyja.

Trwa konflikt NRL z Ministerstwem Zdrowia, które zaskarżyło do Sądu Najwyższego uchwałę Naczelnej Rady Lekarskiej dotyczącą sposobu rozpoznawania wniosków o przyznanie prawa wykonywania zawodu (PWZ) lekarza lub lekarza dentysty.

Minister zdrowia zarzuca NRL - jak przedstawia to prezes NRL w stanowisku z 1 czerwca - że „wymóg samorządu lekarskiego potwierdzenia znajomości języka polskiego przez kandydatów ubiegających się o PWZ nie wynika z przepisów”. Sprzeczne z prawem ma być też wymaganie od nich orzeczenia o stanie zdrowia kandydata wydanego przez lekarza medycyny pracy.

Czytaj więcej: Spór o lekarzy spoza UE. Prezes NRL: zarzuty ministra zdrowia są bezzasadne

"Dodatkowo Minister uważa, że w sytuacji, gdy wydał decyzję udzielającą danej osobie zgody na wykonywanie zawodu, okręgowa rada lekarska nie powinna badać dokumentów przedłożonych przez kandydata i prowadzić pełnego postępowania administracyjnego, oceniając tę procedurę za zbędną" - napisał prezes NRL w stanowisku.

W złożonym do Sądu Najwyższego piśmie procesowym prezes NRL wskazał, że „wszystkie zarzuty ministra są niezasadne”. O tym, że NIL stosuje rozważnie kryteria przyznawania prawa zawodu ma świadczyć niewielka liczba odmów wydania prawa wykonywania zawodu.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum