Jeden rejon, jeden dysponent: to monopolizacja świadczeń ratownictwa medycznego?

Autor: Katarzyna Rożko/Rynek Zdrowia • • 16 sierpnia 2010 06:29

Projekt nowelizacji ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym obejmuje m.in. wprowadzenie definicji rejonu operacyjnego i obszaru działania, a także zawieranie umów na zadania zespołów ratownictwa medycznego na okres co najmniej 5 lat oraz na rejony operacyjne.

Zgodnie z propozycjami rejon operacyjny ma być obsługiwany przez jednego dysponenta jednostki, co zdaniem niektórych z uczestników rynku spowoduje wyeliminowanie niepublicznych i przyszpitalnych placówek pogotowia ratunkowego.

Jarosław Madowicz, prezes Związku Pracodawców Ratownictwa Medycznego i Transportu Sanitarnego Niepublicznych Zakładów Opieki Zdrowotnej, uważa, że właśnie taką intencję widać w działaniach Związku Pracodawców Ratownictwa Medycznego Samodzielnych Publicznych Zakładów Opieki Zdrowotnej, który od pewnego czasu lobbuje na rzecz zakładów publicznych, szczególnie tych, które nie są związane z pogotowiami przyszpitalnymi.

Według naszego rozmówcy dał temu wyraz Artur Borowicz, dyrektor Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Katowicach, członek zarządu Związku, który podczas konferencji Rynku Zdrowia z cyklu „System opieki zdrowotnej. Ogólnopolskie problemy – regionalna perspektywa” (Katowice 31.05.2010) podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego mówił o daleko idących ustaleniach, które Związek poczynił w rozmowach z resortem zdrowia.

To było wiadro zimnej wody na nasze głowy – przyznaje Madowicz.

Ile prywatnego...
W jego opinii, Ministerstwo Zdrowia nie chce zapraszać do rozmów innych partnerów społecznych w zakresie koncepcji funkcjonowania ratownictwa medycznego na przyszłe lata. Jak podkreśla, na spotkanie dotyczące tej tematyki zaproszono świadczeniodawców publicznych, a niepublicznym obecności odmówiono.

Zdaniem Madowicza, pracodawcy publiczni i ich związki zawodowe forsują koncepcję, by z ratownictwa medycznego zrobić kolejną służbę mundurową.

– W części krajów europejskich kontrola, kontraktowanie, systemy łączności itd., rzeczywiście są publiczne, natomiast samo wykonywanie świadczeń – zespoły ratownictwa medycznego – są publiczne i niepubliczne, lub całkowicie zakontraktowane przez podmioty zewnętrzne np. prowadzone przez stowarzyszenia. Skoro reforma dopuściła podział zadań dla publicznych i niepublicznych, szpitalnych i odrębnych jednostek, to po co to zlikwidować? – pyta szef Związku  Pracodawców Ratownictwa Medycznego i Transportu Sanitarnego Niepublicznych Zakładów Opieki Zdrowotnej.

Konkurencja czy monopol
Kolejna zmiana, na którą zwróca uwagę, to wprowadzenie kontraktowania rejonami operacyjnymi w ten sposób, żeby rejon operacyjny obejmował minimum jeden powiat.

– Na Śląsku mamy rejony operacyjne, gdzie w ramach jednego powiatu funkcjonuje dwóch świadczeniodawców (np. powiat wodzisławski), a ich współpraca przebiega dobrze. Proponowane zmiany to próba łączenia na siłę tego typu placówek – uważa Madowicz.

Jak przekonuje, argumentom wojewodów, że lepiej rozmawiać z jednym świadczeniodawcą niż z kilkoma – brak logiki.

– To tak jakby w ramach województwa kontraktować jeden szpital, a pozostałe były z nim związane umowami podwykonawstwa. Jeśli zlikwidujemy konkurencję, a duża ilość świadczeniodawców to jest konkurencja, monopolista będzie dyktował warunki. Co będzie jeśli zastrajkuje taka jednostka? Roszczenia podmiotu będą musiały być spełnione, wojewoda będzie miał związane ręce – mówi Madowicz.

Zaznacza też, że wprowadzanie takich poprawek do planu na dwa miesiące przed kontraktowaniem, nie daje świadczeniodawcom szansy na przygotowanie się do zmian. W jego opinii takich inwestycji oraz zmian w strukturze zakładu, nie da się zrobić ani w dwa miesiące, ani w pół roku.

Kłopoty z koordynacją
Artur Borowicz, dyrektor Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach i członek Zarządu Związku Pracodawców Ratownictwa Medycznego SPZOZ, już podczas dyskusji w trakcie wspomnianej konferencji Rynku Zdrowia, zwracał uwagę na problemy z koordynacją działań ratowniczych. Dlatego jego zdaniem:

– Jest rzeczą niedopuszczalną, by powiat zabezpieczały karetki specjalistyczna i podstawowa należące do dwóch różnych podmiotów. Stąd Związek Pracodawców Ratownictwa Medycznego SPZOZ chce, aby kontraktowano całe rejony operacyjne, np. powiaty, a nie osobno pojedyncze zespoły.

Według Borowicza różnorodność podmiotów operujących w tym samym rejonie stwarza problemy z koordyncją działań ratowniczych.

Cztery dni na uwagi
Zarówno Artur Borowicz, jak i Małgorzata Popławska, prezes Zarządu Związku Pracodawców Ratownictwa Medycznego SPZOZ, w chwili zbierania materiału do tekstu nie chcieli komentować zmian proponowanych w nowelizacji. Jak poinformowali, Związek czeka na opinie swoich członków z całego kraju, a wspólne stanowisko przedstawi w poniedziałek 16 sierpnia.

Tego samego dnia Związek Pracodawców Ratownictwa Medycznego i Transportu Sanitarnego  Niepublicznych Zakładów Opieki Zdrowotnej organizuje w Warszawie spotkanie wszystkich świadczeniodawców niepublicznych, szczególnie tych przyszpitalnych. Jak zapewnił Jarosław Madowicz, swoją obecność potwierdzili już wcześniej przedstawiciele większości placówek.

Termin zgłaszania uwag dotyczących nowelizacji ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym upływa 19 sierpnia 2010 r.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum