Jarosław Gowin o handlu zarodkami: mówiłem ogólnie, nie o konkretnym przypadku

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 22 kwietnia 2013 14:46

- Mówiłem ogólnie o zjawisku sprzedaży zarodków, nie o konkretnym przypadku - powiedział minister sprawiedliwości Jarosław Gowin tłumacząc, dlaczego nie powiadomił prokuratury o przesyłaniu do Niemiec embrionów z Polski w celu przeprowadzania eksperymentów.

Jarosław Gowin o handlu zarodkami: mówiłem ogólnie, nie o konkretnym przypadku

Do poznańskiej prokuratury wpłynęło pod koniec ub. tygodnia doniesienie ws. znalezienia w prywatnej klinice okulistycznej pojemnika do przechowywania zarodków, pozostawionego przez jednostkę, która kilka lat temu zajmowała się tam leczeniem bezpłodności i stosowała procedurę in vitro. Komentując to w piątek w TVN24 Gowin zaznaczył m.in., że "naukowcy niemieccy importują embriony z innych krajów, prawdopodobnie także z Polski i na nich przeprowadzają eksperymenty".

Rzecznik rządu Paweł Graś stwierdził w poniedziałek (22 kwietnia), że nie zna "rewelacji" ministra, ale jeśli ma on taką wiedzę, powinien zawiadomić prokuraturę.

- Zarzuty, że nie zgłosiłem tej informacji prokuraturze, są śmieszne. Po pierwsze, handel zarodkami nie jest w Polsce zakazany. Mamy w tej dziedzinie lukę prawną. Mówię o tym od wielu lat. Po drugie, informowałem nie o konkretnych faktach (że w klinice X sprzedawane są zarodki na potrzeby zagranicznego instytutu) a jedynie, że byłem informowany o takim zjawisku - odpowiedział na to Gowin.

Zarzucił ponadto mediom, że manipulują jego piątkową wypowiedzią. - Nie powiedziałem, że klinika poznańska sprzedawała zarodki. Doszło do zbitki kilku fragmentów mojej wypowiedzi. O tym, że istnieje takie zjawisko byłem informowany przez lekarzy, gdy 5 lat temu przygotowywałem projekt ustawy bioetycznej - wyjaśnił minister.

Dodał, że projekt ustawy bioetycznej, który przygotował i który likwiduje lukę prawną dotyczącą handlu zarodkami, jest gotowy od kilku lat. - Klasie politycznej brakuje odwagi: zabiegi in vitro są przeprowadzane w Polsce od 1989 r., a my nie wypracowaliśmy jakichkolwiek regulacji prawnych w tym zakresie - mówił.

Na pytanie dziennikarzy, czy doniesienie w tej sprawie do prokuratury jest bezzasadne odpowiedział, że stanowiska ekspertów z zakresu prawa (...) są podzielone. Większość skłania się niestety ku temu samemu wnioskowi co on sam - że to, co nie jest zabronione, tym samym jest dopuszczalne.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum