Gazeta Wyborcza/Rynek Zdrowia | 18-03-2009 11:05

Hiszpański Kościół wydał wojnę rządowi w sprawie aborcji

Na konferencji prasowej rzecznik hiszpańskiego episkopatu bp Juan Antonio Martinez Camino pokazał plakat, na którym obok młodego rysia iberyjskiego, najbardziej chronionego zwierzęcia Hiszpanii, raczkuje niemowlę i pyta: - A ja? Broń mojego życia! W taki sposób hiszpański Kościół wydaje wojnę rządowemu projektowi liberalizacji prawa o przerywaniu ciąży.

Plakat w najbliższych dniach zaleje ulice hiszpańskich miast, pojawi się bowiem na 1,6 tys. billboardach w 37 miastach. Kampania ma związek z nowym prawem o przerywaniu ciąży jakie niebawem zaproponuje lewicowy, hiszpański rząd i kończy krótki okres zawieszenia broni między rządem i Kościołem.

30 tys. takich plakatów zawiśnie również we wszystkich hiszpańskich szkołach katolickich i parafiach. Działacze rozdadzą 8 mln folderów pokazujących rozwój dziecka w łonie matki od embrionu do narodzin. Kulminacją pierwszej fazy kampanii będzie ogłoszony przez Kościół Dzień Życia, przypadający na 25 marca - pisze Gazeta Wyborcza.

- Bardzo dobrze, że chroni się zwierzęta zagrożone wyginięciem. Bardzo dobrze, że chroni się różnorodność biosfery, ale ta sama wrażliwość każe nam twierdzić, że jeszcze bardziej, a nie mniej, musimy chronić ludzi, którzy mają się narodzić. Odbieranie życia osobie ludzkiej jest najcięższą zbrodnią, jaką można popełnić - mówił bp Martinez Camino.

Lewicowy rząd kończy właśnie prace nad nowym prawem o przerywaniu ciąży, które zastąpi ustawę uchwaloną w 1985 r., także przy sprzeciwach Kościoła. Według projektu ustawy kobieta będzie miała prawo do przerwania ciąży do 14. tygodnia. W razie zagrożenia życia i zdrowia kobiety lub poważnych zniekształceń płodu, można byłoby usunąć ciążę nawet do 22. tygodnia.

Bez względu na wiek płodu można byłoby usunąć go, jeśli po narodzinach nie będzie zdolny do życia. Prawo do przerwania ciąży bez konsultacji z rodzicami lub prawnymi opiekunami przysługiwać ma kobietom od 16. roku życia - przypomina GW.

Obecnie hiszpańskie prawo dopuszcza aborcję w przypadku gwałtu (do 12. tygodnia), zagrożenia dla życia i zdrowia matki lub deformacji płodu (do 22. tygodnia). Powszechnie wykorzystywana jest klauzula o dopuszczalności aborcji ze względu na zagrożenie zdrowia psychicznego kobiety.

Co roku hiszpańskie kliniki dokonują ok. 100 tys. zabiegów usunięcia ciąży.

Kampania episkopatu kończy krótki okres zawieszenia broni między rządem i Kościołem. Trzy lata temu Kościół stoczył zakończoną klęską wojnę przeciw legalizacji małżeństw homoseksualnych, potem wielokrotnie wyprowadzał wiernych na ulice w obronie rodziny. Jednak gdy rok temu rząd odstąpił od planów legalizacji eutanazji, zwiększył możliwości finansowania Kościoła z podatków i odrzucił plan rewizji konkordatu, w stosunkach państwa i Kościoła nastąpiło ocieplenie.

W sukurs biskupom przyszło kilkuset naukowców, którzy ogłosili Deklarację Madrycką przeciw liberalizacji prawa aborcyjnego.

 - Jest dość naukowych dowodów na to, że życie rozpoczyna się w chwili zapłodnienia. Genetyka pokazuje, że wraz z zapłodnieniem powstaje osobnicza tożsamość genetyczna, a biologia komórkowa dowodzi, że istoty wielokomórkowe powstają z jednej początkowej komórki zygoty, w której jądrze znajduje się już informacja genetyczna przechowywana potem we wszystkich komórkach - piszą autorzy manifestu, wśród których są wybitni genetycy, biolodzy i mikrobiolodzy z wielu hiszpańskich uniwersytetów.

Rząd pozostaje niewzruszony. - Kościół rozmija się ze społeczeństwem. Debatę o tym, czy aborcja powinna być dopuszczalna, odbyliśmy 20 lat temu - mówi minister zdrowia Bernat Soria. Nowe prawo ma zostać uchwalone przez parlament do końca tego roku.