Handel fałszywymi certyfikatami szczepień i testów w kierunku Sars-CoV-2 kwitnie W Darknecie można kupić wszystko - fałszywe certyfikaty szczepień, wyniki testu PCR. FOT. screen ogłoszenia w Darknecie

Zaświadczenie o negatywnym wyniku testu w kierunku Sars-CoV-2? Zaświadczenie o przyjęciu dwóch dawek szczepionki? Proszę bardzo – wszystko w ciągu 24 godzin, bez wychodzenia z domu. Tak oszuści żerują na pandemii.

  • Fałszywe certyfikaty szczepienia, „lewe” testy PCR –można kupić nie wychodząc z domu
  • Jak prognozuje Europejskie Centrum ds. Walki z Cyberprzestępczością (ECᴲ) w związku z tym, że restrykcje związane z przekraczaniem granic jeszcze długo nie znikną, handel fałszywymi dokumentami będzie rósł
  • Walka z fałszerzami i oszustami to jak starcie z wiatrakami, ciągle pojawiają się naiwni chcący kupić fałszywki i oszuści gotowi je przygotować i sprzedać

W internecie można w zasadzie kupić wszystko. Zwłaszcza w jego mrocznej części. W czasie pandemii popularność zdobyły nie tylko fałszywe leki rzekomo gwarantujące skuteczność w walce z COVID-19, ale także fałszywe szczepionki Pfizera, Moderny, Johnson & Johnson czy rosyjskiego Sputnika. Chociaż eksperci twierdzą na podstawie publikowanych zdjęć, że niektóre mogą być nawet prawdziwe.

Bez problemu można też kupić – ceny zaczynają się od 150 złotych, fałszywe zaświadczenia o negatywnym wyniku testu PCR czy o przyjęciu dwóch dawek szczepionki (do wyboru jakiej – na życzenie). Te ostatnie kosztują nieco drożej. Ceny podróbek certyfikatów oczywiście zależą od kraju, z którego są sprzedawane, od sprzedawcy i jakości podróbek.

„Wyjeżdżasz za granicę do pracy lub na wycieczkę? Wynik testu uzyskasz w wybranym przez siebie języku. Nie masz czasu na stanie w ogromnych kolejkach? Mamy dla Ciebie rozwiązanie – Napisz do nas a swój test lub zaświadczenie o szczepieniu otrzymasz w 24h od zamówienia” - reklamują swoje lewe „usługi” fałszerze na przykład na portalu sprzedażowym „Warszawiaczek”.

Przez granicę, do samolotu - na "lewe" zaświadczenie

Wystarczy przeglądarka TOR i dostęp do sieci Darknet aby zobaczyć wiele takich ofert. W niedzielę w Faktach wyemitowano materiał o fałszywych testach i zaświadczeniach. Podkomisarz Antoni Rzeczkowski z Komendy Głównej Policji przyznał, że ujawniane są przypadki związane z handlem takimi fałszywkami.

Produkcja i sprzedaż fałszywych certyfikatów stały się dla przestępców dobrą okazją do zarobku nie tylko w Polsce. W tej sprawie Europol wydał już w lutym stosowne ostrzeżenie. Zidentyfikowano takie oszustwa między innymi we Francji, Wielkiej Brytanii, Niderlandach. Jak prognozuje Europol - Europejskie Centrum ds. Walki z Cyberprzestępczością (ECᴲ) - ponieważ restrykcje związane z przekraczaniem granic, podróżami samolotem obowiązywać będą jeszcze długo, biznes oparty na fałszywych dokumentach będzie się rozrastał.

Polska Straż Graniczna, która sprawdza zaświadczenia o szczepieniu i wyniki testów (ich brak oznacza kwarantannę), także ujawnia próby wykorzystywania przy przekraczaniu granicy fałszywek. Często są to znakomicie podrobione dokumenty i tylko czasem przypadek decyduje (jak stwierdził ppor. Piotr Zakielarz czujność funkcjonariuszy zdwoiła kwestia zbyt równo przyłożonych pieczątek na zaświadczeniu) o wykryciu fałszerstwa.

Z lewych zaświadczeń korzystają obywatele zza naszych wschodnich granic. W marcu w Kijowie doszło do wykrycia grupy fałszerzy, z których usług korzystali między innymi turyści. Pracownik jednego z laboratoriów, za wynagrodzeniem (w przeliczeniu ok. 125-200 zł) wydawał oryginalne, tyle że nie mające nic wspólnego z rzeczywistością, zaświadczenie o negatywnym wyniku testu.

Przypomnijmy, że aby przejechać do Polski z kwarantanny zwalnia aktualny, wykonany w czasie ostatnich 48 godzin test w kierunku koronawirusa świadczący o braku zakażenia, wykonany w Polsce. Jego wyniki, a, także informacja o przebytym dwukrotnym szczepieniu a COVID-19, jest dostępna dla służb w odpowiednich bazach danych i można je w sposób prosty zweryfikować. Nie zawsze jednak się je weryfikuje jeśli nie budzą zastrzeżeń, zwłaszcza kiedy brakuje na to czasu.

Niedawny przykład czterech Bułgarów, próbujących przekroczyć niedawno granicę na „lewych” zaświadczeniach, pokazuje jak niebezpieczny to jest proceder – jeden z nich był zakażony koronawirusem i mógł stanowić potencjalnie nowe ognisko choroby.

Na skróty do… więzienia

Sprzedający „lewe” zaświadczenia liczą na szybki i łatwy zarobek. To oczywiste. Do tego wydaje im się, że są całkowicie bezkarni. Komunikacja z kupującymi odbywa się poprzez sieć Darknet i drogą mailową. To trudne do wyśledzenia przy wykorzystaniu VPN (usługę ukrywającą IP) i jednoczesnym wykorzystaniu przeglądarki TOR – drzwi do Darknetu. Przy zaangażowaniu odpowiednich narzędzi, nie jest to jednak niemożliwe.

Sprzedawcy żądają także w większości przypadków zapłaty za swoją usługę w bitcoinach (można wymienić złotówki na nie w wirtualnym kantorze) co zaciera ślady takiej transakcji. Sprzedający, po śladzie przepływu pieniędzy trudny jest do namierzenia.

W przypadku jednak ujawnienia podrabiania dokumentów fałszerz podlega wysokiej karze. Jak stanowi art. 270 Kodeksu Karnego par. 1: „Kto, w celu użycia za autentyczny, podrabia lub przerabia dokument lub takiego dokumentu jako autentycznego używa, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”. Mało tego, nie tylko fałszerz podlega sankcjom. Paragraf 2 tego samego art 270 KK brzmi: „Tej samej karze podlega, kto wypełnia blankiet, zaopatrzony cudzym podpisem, niezgodnie z wolą podpisanego i na jego szkodę albo takiego dokumentu używa”.

Słowem - idąc na skróty, aby pozyskać fałszywy dokument poświadczający, że nie jesteśmy zarażeni Sars-CoV-2 lub że poddaliśmy się podwójnemu szczepieniu na COVID-19, możemy trafić do więzienia nawet na 5 lat.

Policja monitoruje

Jak informuje Rynek Zdrowia insp. Mariusz Ciarka, rzecznik prasowy Komendanta Głównego Policji, we wszystkich komendach wojewódzkich policji oraz w Komendzie Głównej Policji działają komórki do walki z cyberprzestępczością, które na bieżąco monitorują sieć Internet m.in. pod kątem wykrywania i przeciwdziałania przestępstwom będących zagrożeniem dla Narodowego Programu Szczepień przeciw COVID-19.

- Podczas monitorowania sieci ujawniane są przypadki próby oszustw związane m.in. z handlem zaświadczeniami o wyniku badania na COVID-19, "sprzedaży" miejsc w kolejce do szczepienia czy sprzedaży rzekomo posiadanych szczepionek. W tych sprawach każdorazowo prowadzone są postępowania mające na celu wykrycie sprawców, jednakże nie możemy informować o prowadzonych działaniach operacyjno-rozpoznawczych – stwierdza insp. Ciarka.

Pytany o to ile spraw związanych z fałszerstwami certyfikatów szczepienia, fałszywych wyników testów czy nielegalnego obrotu szczepionkami trafiło do sądu rzecznik Komendanta Głównego Policji stwierdza: - Zgodnie z przepisami dotyczącym sprawozdawczości, w tym na potrzeby GUS, nie mamy obowiązku prowadzenia aż tak szczegółowych statystyk. Wskazuje jednocześnie na kilka przykładów.

Naiwnych nie sieją… rodzą się w internecie

W styczniu, w trakcie monitorowania sieci pod kątem sprzedaży produktów związanych z COVID-19, funkcjonariusze operacyjni Biura do Walki z Cyberprzestępczością Komendy Głównej Policji natrafili na ogłoszenia związane z oferowaniem „nowej szczepionki na COVID-19 w formie ampułko-strzykawki” oraz „Negatywne testy COVID-19”. Analiza zgromadzonych materiałów pozwoliła wytypować oszusta - 26-letniego programistę z Katowic.

18 marca policjanci z Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu zatrzymali 25-letniego poznaniaka, który na jednym z portali ogłoszeniowych oferował pożyczki bez zaświadczeń, szczepionki na Covid-19 oraz konsole do gier w bardzo atrakcyjnych cenach. Oszukał w ten sposób blisko 80 osób. Za ten czyn grozi mu do 8 lat więzienia.

Na początku kwietnia natomiast funkcjonariusze z dolnośląskiej komendy wojewódzkiej, zajmujący się na co dzień zwalczaniem cyberprzestępczości, zatrzymali na terenie Szczecina młodego mężczyznę, który na jednym z internetowych portali ogłoszeniowych oferował do sprzedaży fałszywe zaświadczenia o negatywnym wyniku testu na obecność COVID-19. W jego „asortymencie” znajdowały się również zaświadczenia zwalniające z noszenia maseczki ochronnej.

Dokumenty oferowane do sprzedaży miały być wykorzystywane do okazywania służbom państwowym, aby umożliwić ich właścicielom m.in. podróże bez konieczności odbycia kwarantanny. Za to przestępstwo grozić może kara nawet także do 8 lat pozbawienia wolności.

Popyt kształtuje podaż

Niestety, gdyby nie było popytu na fałszywe certyfikaty, dostępność szczepionek byłaby powszechna, nie byłoby „czarnego rynku” na którym są oferowane fałszywki. Naiwni próbują je kupić, przestępcy starają się zrobić na tym biznes.

- W Polsce została wprowadzona elektroniczna ewidencja szczepień, a wszystkie osoby zaszczepione mogą pobrać na telefon aplikację „Zaszczepieni”, która jest bezpłatna i umożliwia potwierdzenie, że ktoś jest zaszczepiony przeciw COVID-19, więc fałszywe zaświadczenie nic nie daje. Gdyby jednak teoretycznie ktoś posłużył się takim fałszywym dokumentem, to podlega odpowiedzialności karnej - stwierdza rzecznik Komendanta Głównego Policji.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.