Gdańsk: zarzut dla lekarki, która kierowała operacją Szwedki

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 01 lipca 2013 13:23

Zarzut nieumyślnego narażenia życia i zdrowia pacjentki postawiła prokuratura lekarce, która w Pomorskim Centrum Traumatologii w Gdańsku kierowała nieudaną operacją plastyczną Szwedki. Na skutek złej opieki pacjentka doznała ciężkiego uszkodzenia mózgu.

Gdańsk: zarzut dla lekarki, która kierowała operacją Szwedki

Nieudana operacja powiększenia piersi u 31-letniej wówczas obywatelki Szwecji odbyła się w sierpniu 2010 r. w Pomorskim Centrum Traumatologii w Gdańsku. Była to jedna z całej serii operacji plastycznych, które przeprowadzono w tym szpitalu bez stosownych zezwoleń.

Wiosną prokuratura postawiła zarzuty w tej sprawie dwóm pielęgniarkom i anestezjolog, które zajmowały się pacjentką oraz dyrektorowi placówki.

O postawieniu w poniedziałek (1 lipca) zarzutów lekarce - specjalistce z zakresu chirurgii plastycznej poinformowała PAP rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk.

Jak wyjaśniła rzeczniczka, podejrzana kierowała zespołem wykonującym zabieg. Jej uchybienie polega zdaniem śledczych na tym, że podjęła się operacji mimo nieprawidłowo zorganizowanej opieki pooperacyjnej.

W opinii śledczych opieka ta nie gwarantowała należytego bezpieczeństwa pacjentowi operowanemu w znieczuleniu ogólnym. Zdaniem śledczych lekarka nie dopełniła też ciążącego na niej obowiązku nadzoru nad prawidłowym przebiegiem opieki pooperacyjnej.

Za popełnienie czynu zarzuconego lekarce grozi kara grzywny, kara ograniczenia wolności albo kara pozbawienia wolności do roku.

Kobieta jest już piątą osobą, która usłyszała zarzuty w tej sprawie. Wcześniej nieumyślne spowodowanie u pokrzywdzonej ciężkiego uszczerbku na zdrowiu zarzucono dwóm pielęgniarkom, które zajmowały się Szwedką po zabiegu.

Zdaniem śledczych kobiety niestarannie doglądały pacjentki i zbyt późno zorientowały się, że dzieje się z nią coś niedobrego. Zorientowawszy się, jak zły jest stan pacjentki, zwlekały z zastosowaniem u chorej wentylacji i z powiadomieniem lekarza.

Dwóm innym osobom - lekarzowi anestezjologii oraz byłemu dyrektorowi szpitala zarzucono z kolei nieumyślne narażenie życia i zdrowia pacjentki.

Według śledczych anestezjolog nie przewidział możliwości skumulowania się niepożądanych działań leków zastosowanych w trakcie znieczulenia, po czym przekazała pacjentkę w miejsce, które nie gwarantowało właściwego nadzoru pooperacyjnego. Natomiast b. dyrektor nie zagwarantował prawidłowej pooperacyjnej opieki medycznej pacjentom komercyjnym szpitala.

O sprawie Szwedki, która - po przeprowadzonej w Gdańsku, operacji plastycznej doznała ciężkiego uszkodzenia mózgu, poinformowały w listopadzie 2010 r. szwedzkie media. W reportażu narzeczony (towarzyszył on pacjentce w Polsce) mówił, że dopiero po sześciu godzinach od operacji jego partnerka, która nie mogła się obudzić, została przeniesiona na oddział ratunkowy.

Po reportażu służby wojewody pomorskiego przeprowadziły kontrole w Centrum Traumatologii. Ustalono wówczas, że operacje plastyczne przeprowadzane były niezgodnie z prawem, bo placówka nie miała uprawnień do tego typu działalności. Kontrole wykazały, że w latach 2008-2010 w Centrum wykonano 78 nielegalnych operacji plastycznych. W placówce wykonywano także bez uprawnień operacje okulistyczne.

Sprawą nielegalnych operacji zajęła się Prokuratura Okręgowa w Gdańsku po zawiadomieniu złożonym w listopadzie 2010 r. przez samą dyrekcję Pomorskiego Centrum Traumatologii. Ówczesny dyrektor placówki Jarosław Litwin wyjaśniał, że operacje były przeprowadzane na podstawie umów ze szwedzką firmą Medica Travel, która była koordynatorem, oraz z gdańskimi lekarzami, którzy przeprowadzali zabiegi. Litwin zaznaczał wówczas, że umowy podpisał jego poprzednik na stanowisku dyrektora, potwierdzał też, że "w statucie szpitala nie ma zapisu o istnieniu oddziału chirurgii plastycznej".

Prokuratura Okręgowa w Gdańsku nadal bada sprawę nielegalnych operacji. Przypadkiem Szwedki zajmuje się w tym samym śledztwie.

Rodzina poszkodowanej kobiety złożyła w gdańskim sądzie pozew cywilny, w którym żądała od Pomorskiego Centrum Traumatologii ok. sześciu milionów złotych odszkodowania, zadośćuczynienia i pokrycia kosztów leczenia. Na początku czerwca sąd, w ramach zabezpieczenia powództwa, orzekł, że szpital ma wypłacać rodzinie rentę w wysokości około 12,5 tys. zł miesięcznie.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum