Fuzji szpitali w Bydgoszczy nie będzie. PiS zablokuje ją poprawkami do ustawy o diagnostach

Autor: Mariusz Polak • Źródło: Rynek Zdrowia17 września 2022 21:30

Procedowana ustawa o medycynie laboratoryjnej ma regulować - nieoczekiwanie - kompetencje rektorów uczelni medycznych. Diagności mówią o kuriozalnej sytuacji, opozycja o chęci PiS przejęcia zarządzania nad szpitalami akademickimi, a rządzący o trosce nad planowaną fuzją szpitali w Bydgoszczy. Co kryją poprawki do przepisów regulujących zawód diagnosty przyjęte przez Sejm?

Fuzji szpitali w Bydgoszczy nie będzie. PiS zablokuje ją poprawkami do ustawy o diagnostach
W trakcie procedowania ustawy o diagnostach PiS zgłosiło zaskakujące poprawki. Chodzi o fuzję szpitali Fot. PAP/Radek Pietruszka
  • W trakcie procedowania projektu ustawy o medycynie laboratoryjnej w Sejmie w ostatnim momencie dodano wykraczające poza istotę dokumentu poprawki zgłoszone przez Prawo i Sprawiedliwość
  • "PiS próbuje wykorzystać okazję w kwestii zarządzania szpitalami akademickimi", "doklejanie takich uregulowań do ustawy, która dotyczy zupełnie czegoś innego, jest zbyt niebezpieczne" - grzmi opozycja
  • Ustawa ma bowiem regulować również kwestie tworzenia, łączenia czy likwidacji samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej, dla których podmiotem tworzącym jest uczelnia medyczna, będąca dotąd autonomiczną
  • - To dość kuriozalna sytuacja. Odrzucono kluczowe poprawki dla zawodu diagnostów, a przemyca się jakieś wrzutki - mówi Karolina Bukowska-Straková, przewodnicząca Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Medycznych Laboratoriów Diagnostycznych
  • Przewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia Tomasz Latos przyznaje otwarcie, że ustawa o diagnostach była pierwszą okazją, aby przyblokować zapowiadaną przez rektora Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu konsolidację dwóch szpitali uniwersyteckich w Bydgoszczy, przeciwko której protestuje lokalna społeczność

Ustawa o medycynie laboratoryjnej. Nieoczekiwane poprawki w Sejmie

Ustawa o medycynie laboratoryjnej ma regulować m.in. kwestie dotyczące zasad i warunków wykonywania czynności medycyny laboratoryjnej czy zawodu diagnosty laboratoryjnego.

Dość nieoczekiwanie - zgodnie z wniesionymi przez Prawo i Sprawiedliwość poprawkami w drugim czytaniu - ma też regulować kwestie tworzenia, łączenia czy likwidacji samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej, dla których podmiotem tworzącym jest uczelnia medyczna.

- Niewątpliwie poprawki te medycyny laboratoryjnej nie dotyczą, a PiS próbuje wykorzystać okazję w kwestii zarządzania szpitalami akademickimi - mówi Rynkowi Zdrowia Jan Szopiński, poseł Lewicy.

Wprowadzenie poprawek daje możliwość ingerencji przez Ministerstwo Zdrowia oraz Ministerstwo Edukacji i Nauki w dotąd autonomicznie zarządzane przez rektorów uczelni podmioty. Ma to związek z przymiarkami władz Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu do konsolidacji dwóch szpitali uniwersyteckich w Bydgoszczy - SU nr 1 im. dr. Antoniego Jurasza oraz SU nr 2 im. dr. Jana Biziela.

Sejmowa Komisja Zdrowia o fuzji szpitali w Bydgoszczy 

Planowana już od kilku miesięcy fuzja szpitali wywołuje sporo kontrowersji w regionie, gdzie niejednokrotnie protestowano przeciwko takiemu ruchowi.

Związany z Bydgoszczą poseł Tomasz Latos, przewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia, zwołał w czerwcu w tej sprawie specjalne posiedzenie komisji, co nie zdarzało się do tej pory w takich przypadkach.

- Komisja nie ma co prawda uprawnień do opiniowania fuzji dwóch szpitali uniwersyteckich, ma natomiast obowiązek uczestniczenia w dyskusji na temat bezpieczeństwa zdrowotnego obywateli - tłumaczył wówczas powody obrad komisji.

"Zareagowaliśmy przy pierwszej możliwej okazji"

Dziś przewodniczący komisji pytany przez Rynek Zdrowia o uzasadnienie wniesionych przez jego partyjnych kolegów poprawek, nie mających nic wspólnego z ustawą o diagnostach otwarcie przyznaje, że właśnie o przykład szpitali w Bydgoszczy chodzi.  

- Uzasadnienie jest proste, nie trzeba daleko szukać. Są takie sytuacje, jak obecna w Bydgoszczy, gdzie samorządowcy, marszałek, posłowie, izby lekarska i pielęgniarska, pracownicy, wszyscy protestują, a pan rektor jednoosobowo postanowił praktycznie zlikwidować jeden ze szpitali, bo tym tak de facto ta fuzja się skończy, co znacznie wydłuży kolejki i utrudni dostęp do świadczeń dla mieszkańców całego województwa - mówi poseł Latos, który jest również członkiem Rady Społecznej Szpitala Uniwersyteckiego nr 2 im. dr. Jana Biziela w Bydgoszczy.

- Może w tym przypadku rektor, pod naciskiem miejscowej społeczności, ostatecznie odstąpiłby od tej decyzji, ale lepiej jest, żeby w tak ważnych sprawach rektorzy musieli konsultować swoje postanowienia z ministrem zdrowia oraz ministrem edukacji i nauki - tłumaczy.

- Rektor zlikwiduje szpital, a pacjenci przyjdą z pretensjami do ministra
zdrowia. Tu nie chodzi o to, że takich ruchów nigdzie nie będzie można
przeprowadzić, ale o to, aby ministrowie tego czy kolejnych rządów mieli
wpływ i możliwość wyrażenia swojej opinii w tak ważnych sprawach dla
pacjentów - argumentuje.

Pytany, czy ustawa o medycynie laboratoryjnej to odpowiednie miejsce, by regulować nie tylko zawód diagnosty, ale i kompetencje rektorów uczelni, kwituje: "zareagowaliśmy przy pierwszej możliwej okazji, aby szybko to uregulować. Gdybyśmy nad tym dłużej pracowali, do fuzji w Bydgoszczy mogłoby dojść i byłoby już za późno".

"Pospieszne tempo prac ma na celu przemycenie wrzutek" 

- To dość kuriozalna sytuacja - ocenia Karolina Bukowska-Straková, przewodnicząca Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Medycznych Laboratoriów Diagnostycznych.

- Odrzucono poprawki kluczowe dla funkcjonowania zawodu, a doklejono coś, co w ogóle nie ma związku z medycyną laboratoryjną. Widać, że pospieszne tempo prac nie jest spowodowane rzekomą troską o medycynę laboratoryjną, a ma na celu przemycenie w przepisach o naszym zawodzie zupełnie innych wrzutek - uważa Bukowska-Straková.

O komentarz do poprawek, które wykraczają poza procedowaną ustawę regulującą zawód diagnosty laboratoryjnego, poprosiliśmy również Ministerstwo Zdrowia oraz Krajową Izbę Diagnostów Laboratoryjnych. Do czasu publikacji artykułu nie otrzymaliśmy jednak odpowiedzi. 

"Próbujecie uzależnić każdą decyzję autonomicznych uczelni od ministrów"

Przypomnijmy, że w trakcie czwartkowego - 15 września - posiedzenia sejmowej Komisji Zdrowia samo Biuro Legislacyjne podkreślało, że wniesione poprawki wykraczają poza procedowaną ustawę i może to spotkać się z zarzutem naruszenia procedury trzech czytań.

- Po raz kolejny państwo próbujecie uzależnić każdą decyzję autonomicznych uczelni od ministrów, co jest absolutnie błędną drogą - podkreślał poseł Jerzy Hardie-Douglas (KO) dodając, że takie wrzutki nie mają nic wspólnego z medycyną laboratoryjną.

Wojciech Maksymowicz (Polska2050) alarmował zaś, że "jest to zbyt poważna sprawa, dotycząca ustawy o szkolnictwie wyższym i doklejanie takich uregulowań do ustawy, która dotyczy zupełnie czegoś innego, jest zbyt niebezpieczne".

Ostatecznie komisja poprawki odrzuciła, ale przywrócono je do projektu większością na sali plenarnej Sejmu i w takim kształcie procedowana ustawa trafi do Senatu.




Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum