Fundacje przy szpitalach: wsparcie finansów placówek czy ukryte współpłacenie

Autor: Marzena Sygut/Rynek Zdrowia • • 20 czerwca 2014 06:14

Z danych Polskiej Unii Szpitali Specjalistycznych wynika, że w Polsce już przy co trzecim szpitalu działa fundacja. Zdaniem wielu prawników, część z nich powołano po to, by mogły pobierać dopłaty od pacjentów za usługi nieobjęte koszykiem świadczeń gwarantowanych.

- To jest proteza, próba wyjścia z sytuacji, kiedy hipokryzja interpretacji przepisów podana przez Ministerstwo Zdrowia i NFZ nie pozwala ludziom zapłacić za coś, czego de facto nie może zagwarantować płatnik - podkreśla Katarzyny Sabiłło z Fundacji Lege Pharmaciae

Pożytek publiczny

Piotr Najbuk z kancelarii prawnej Domański Zakrzewski Palinka sp.k. wskazuje, że fundacje zakłada coraz więcej podmiotów leczniczych, zwłaszcza publicznych.

- Możliwość założenia fundacji służącej celom ochrony zdrowia wynika wprost z przepisów ustawy o fundacjach. Mogą one zarówno służyć gromadzeniu środków, m.in. na wsparcie działalności podmiotów leczniczych, jak też (jako odrębne podmioty) mogą stanowić sposób na wprowadzenie współpłacenia pacjentów obsługiwanych w ramach kontraktów z NFZ - wymienia prawnik.

Dodaje, że jest jeszcze jedna funkcja fundacji. Mogą one być organizacjami pożytku publicznego i jako takim przysługują im m.in. zwolnienia podatkowe, ale także zwolnienia z opłat skarbowych czy sądowych w zakresie prowadzonej działalności. Co ważne, mogą korzystać z dobrodziejstwa 1 proc. odpisu podatku dochodowego.

Korzystając z tych możliwości szpital może pozyskiwać dodatkowe pieniądze na własne cele, m.in. zakupy sprzętu czy niezbędne remonty.

Z tej ostatniej możliwości korzysta Fundacja Towarzystwo Przyjaciół Centrum Zdrowia Dziecka, działająca przy międzyleskim szpitalu. Jak zaznacza Anna Komolka, rzecznik prasowy Instytutu - Pomnik Centrum Zdrowia Dziecka Fundacja ta nie jest w strukturach szpitala. Została utworzona wiele lat temu przez byłe lekarki i lekarzy, którzy w ten sposób postanowili wspierać szpital. Fundacja utrzymuje się z dobrowolnych darowizn oraz odpisu 1 proc. z podatku.

Zastępcze formy pobierania opłat
W niektórych szpitalach, m.in. okulistycznych i ginekologiczno-położniczych, fundacje służą współpłaceniu pacjentów. Te pierwsze umożliwiają osobom poddającym się operacji usunięcia zaćmy dopłacanie do lepszych soczewek. Szpitale ginekologiczno-położnicze natomiast za pośrednictwem fundacji pozwalają pacjentkom, które życzą sobie znieczulenia podczas porodu, otrzymanie go w zamian za cegiełkę o wartości ok. 600 zł.

Dr Wojciech Puzyna, prezes Zarządu Centrum Medycznego "Żelazna", dyrektor Szpitala św. Zofii w Warszawie przyznaje, że w jego lecznicy działa fundacja. Jej głównym zadaniem jest jednak gromadzenie środków rzeczowych i finansowych dla optymalizacji funkcjonowania i rozwoju szpitala. Dodaje, że dopłata za znieczulenie jest dobrym rozwiązaniem.

- Dopóki możliwość oficjalnego współpłacenia przez pacjentów za niektóre usługi ponadstandardowe nie zostanie przywrócona w naszym porządku prawnym, będą funkcjonować zastępcze formy pobierania opłat. Opłata za pośrednictwem fundacji jest często stosowaną w naszym kraju „falandyzacją" prawa wynikającą w tym przypadku z ewidentnych błędów strategicznych decydentów w MZ i NFZ - zaznacza dr Puzyna.

Paulina Kieszkowska-Knapik, adwokat z kancelarii prawnej Kieszkowska Rutkowska Kolasiński sp.j. zwraca uwagę, że fundacje często powstają po to, aby umożliwić pacjentom wybór metody leczenia ponadstandardowego.

- W tej sytuacji opłaty są rzeczą wtórną, istotą sprawy jest wybór nowocześniejszej metody leczenia. Fundacje umożliwiają np. zbiórki na operacje dzieci, których NFZ nie finansuje - wyjaśnia Kieszkowska-Knapik i dodaje, że NFZ stoi na zupełnie nieuzasadnionym stanowisku, że "wszystko albo nic": - Albo leczysz się obywatelu tym, co ci damy, albo sam płać za wszystko.

Z taką oceną zgadza się Katarzyna Sabiłło. Uważa, że szpitale wcale nie chcą pobierać opłat poprzez fundacje w postaci cegiełek, jednak kiedy pobierały je formalnie (bez pośrednictwa fundacji), usłyszały od Funduszu, że oficjalna interpretacja przepisów nie pozwala na pobieranie opłat. Gdy jednak opłaty wpływają do szpitala poprzez fundacje, płatnik nie oponuje.

- Fundacje stworzone zostały jako proteza dla wadliwie i szkodliwie społecznie interpretowanego prawa. Jeżeli rodzącej odmawia się znieczulenia zewnątrzoponowego na życzenie, to ja powiem szczerze - chcę mieć taką fundację, abym mogła zapłacić i żeby mnie nie bolało - stwierdza Katarzyna Sabiłło.

Spór o dopłaty
Sylwia Wądrzyk, główny specjalista z Biura Komunikacji Społecznej Centrali NFZ stoi jednak na stanowisku, że obowiązujące przepisy (czy raczej ich ministerialna interpretacja - przyp. red.) nie przewidują możliwości współpłacenia czy dopłaty do świadczeń finansowanych przez NFZ.

- W ciągu ostatnich miesięcy do Centrali NFZ wpłynęły pojedyncze pytania/skargi dotyczące braku możliwości dopłaty do świadczeń medycznych. Dotyczyły głównie kwestii dopłaty do soczewek (w przypadkach zaćmy) - zaznacza Sylwia Wądrzyk.

Także Alina Kuźmina, specjalistka ds. komunikacji i mediów Szpitala Klinicznego im. ks. Anny Mazowieckiej w Warszawie wyjaśnia, że umowa szpitala z NFZ oraz ustawa o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych wykluczają jakąkolwiek formę współpłacenia za świadczenia ujęte w umowie z NFZ. Dlatego w szpitalu nie działa fundacja.

- Wprowadzenie możliwości współpłacenia uderzyłoby w środowiska mniej zamożnych osób. Dlatego w naszym szpitalu nie ma możliwości wykupienia znieczulenia na życzenie przy porodzie. W przypadku gdy są wskazania medyczne znieczulenie jest finansowane przez NFZ - dodaje Kuźmina.

Innego zdania jest mec. Kieszkowska-Knapik. Uważa, że każdy ma prawo - zgodnie z zasadą swobody umów i prawem człowieka do wyboru metody leczenia - do płacenia za terapię, której nie ma w koszyku. - Ponieważ szpitale ze strachu przed NFZ nie pobierają opłat w kasie, otwierane są fundacje - zaznacza Kieszkowska- Knapik.

Wskazuje, że nadużycia mogą się zawsze zdarzyć, ale nie one są istotą problemu. 

Ryzyko nadużyć jest znikome

- NFZ ani MZ nie są od tego, aby bronić obywateli przed jego wyborami terapeutycznymi i wydawaniem ich własnych pieniędzy. Przez potencjalne nadużycia nie wolno patrzyć na całość zjawiska. Te szpitale, które z otwartą przyłbicą i przejrzyście wprowadziły dopłaty za leczenie ponadstandardowe spotkały kary ze strony NFZ, więc wszyscy uciekają się do forteli. To skutek złej interpretacji prawa - uważa Kieszkowska-Knapik.

Dodaje, że dzięki zgodzie na dopłaty „fundacyjne" tysiące ludzi mają np. lepszy gips czy soczewki, a kobiety rodzą ze znieczuleniem. Uniemożliwienie tej formy zamknie obywatelom ostatni wentyl bezpieczeństwa i uwięzi wszystkich w mitycznym „koszyku świadczeń gwarantowanych".

- Podkreślam, że dopłaty nie powodują omijania kolejek. Są jedynie wynagrodzeniem za lepszy standard świadczeń. Nie pogarszają w żaden sposób sytuacji współobywateli. Dlatego według konstytucjonalistów wyinterpretowanie tego zakazu z przepisów jest niezgodne z Konstytucją - mówi mec. Kieszkowska-Knapik.

Piotr Najbuk z kolei dodaje, że ewentualne nadużycia związane z darowiznami, mogą się wiązać z tym, że pacjenci będą zmuszani do wykupienia cegiełki, która będzie stanowiła niejako "odpłatność" nie tylko za świadczenie niefinansowane przez NFZ, ale także za te refundowane. Mogłoby więc de facto dojść do podwójnego płacenia za to samo świadczenie.

- Problem ten można rozwiązać jednym ruchem, bez dokonywania zmian legislacyjnych. Wystarczy stosowny komunikat Ministerstwa Zdrowia czy Prezesa NFZ, którzy zmienią swoją interpretację przepisów. Takie rozwiązanie umożliwi pacjentom oficjalne współpłacenie za usługi o wyższym standardzie - podsumowuje Najbuk. 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum