Francuski przypadek Vincenta Lamberta przypomina o szarej strefie uporczywej terapii

Autor: Rzeczpospolita/Rynek Zdrowia • • 22 maja 2019 13:55

Współczesne techniki medyczne pozwalają podtrzymać pacjenta przy życiu nawet w bardzo trudnych warunkach. Czy człowiek po wylewie, którego mózg już nie pracuje, ale serce - tak, powinien nadal żyć? Nie ma jasnej odpowiedzi, jest tylko szara strefa uporczywej terapii, w ramach której ktoś uzna, że warto jeszcze leczyć, a ktoś inny, że już nie - zauważa Yvon Englert, wybitny lekarz i rektor Wolnego Uniwersytetu Brukseli (ULB).

Francuski przypadek Vincenta Lamberta przypomina o szarej strefie uporczywej terapii
Francuski przypadek Vincenta Lamberta przypomina o szarej strefie uporczywej terapii. Fot. Archiwum (panorama Paryża)

Paryski sąd wyższej instancji nakazał w poniedziałek wieczorem (21 maja) wznowienie zasilania w pokarm Vincenta Lamberta, który od wypadku samochodowego w 2008 r. jest sztucznie podtrzymywany przy życiu w stanie wegetatywnym. Dwa dni wcześniej zespół lekarzy szpitala w Reims pod kierunkiem Vincenta Sancheza podjął decyzję o odłączeniu pacjenta od kroplówki. Uznał, że uporczywe leczenie bez szans na poprawę stanu chorego nie ma sensu.

Jak pisze "Rzeczpospolita", sprawa Lamberta nie jest niczym wyjątkowym. W stanie wegetatywnym przebywa we francuskich szpitalach ok. 1,5 tys. pacjentów. Nieporównywalnie większa liczba kończy życie w wyniku decyzji lekarzy. W rozwiniętych krajach zachodnich dzieje się tak w przypadku 40-50 proc. zgonów, m.in. w przypadku nowotworów i chorób układu krążenia.

O ile w Belgii i pozostałych krajach Beneluksu taka decyzja jest legalna i często zostaje podjęta w wyniku rozmowy z pacjentem lub jego rodziną, o tyle we Francji - podobnie jak w Polsce i zdecydowanej większości państw Unii - zapada "poza prawem".

Francuskie prawo zakazuje „eutanazji aktywnej", czyli podania choremu środków, które powodują śmierć, ale i nakazuje znalezienie „równowagi" między podtrzymaniem możliwie długo życia a oszczędzeniem pacjentowi cierpień spowodowanych „nierozsądną, uporczywą terapią". W praktyce interpretacja należy do lekarzy.

Więcej: rp.pl

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum