Fiałek o zakazie reklamowania się lekarzy: przepisy są przestarzałe

Autor: Jacek Wykowski/Rynek Zdrowia • • 02 stycznia 2020 13:11

Stanowisko samorządu lekarskiego nawiązujące do ustawy o działalności leczniczej czy Kodeksu Etyki Lekarskiej jest jednoznaczne - wszelkie reklamowanie się przez lekarzy jest zabronione. To przestarzałe przepisy, nieadekwatne do obecnych czasów - ocenił w facebookowym wpisie lekarz i szef Kujawsko-Pomorskiego OZZL, Bartosz Fiałek.

Według Fiałka, próby cenzurowania reklamy lekarza w internecie są ograniczeniem swobód obywatelskich Fot. Archiwum

"Przed kilkoma dniami miałem okazję wypowiedzieć się do artykułu napisanego przez red. portalu Rynek Zdrowia, Jacka Wykowskiego. Mówiliśmy tam wspólnie z lekarzami o naszej obecności w social mediach. Jednak na wstępie pojawił się głos mecenasa i Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej, którzy wypowiadali się nt. połączenia lekarza z reklamą" - napisał Fiałek.

Czytaj: Lekarz w social mediach: szansa na olbrzymie zasięgi, ale i ryzyko wpadki

W tekście lekarzom aktywnym w social mediach przypomniał o zakazie reklamy adw. Juliusz Krzyżanowski z Baker McKenzie Polska.

Z kolei Grzegorz Wrona, Naczelny Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej NRL oceniał, że granica pomiędzy reklamowaniem a informacją o swojej działalności jest bardzo cienka, a art. 63 Kodeksu Etyki Lekarskiej zakazujący reklamy jest „nieostry”. Podkreślał też, że lekarze uczestniczący w dyskusji publicznej muszą pamiętać o lekarskiej tajemnicy, zakazie publicznej dyskredytacji innego lekarza, zakazie reklamy produktów leczniczych oraz wykorzystywania wizerunku własnego - lekarza - w celu reklamowania (lokowania produktu).

I do tych właśnie regulacji odniósł się w swoim wpisie Fiałek.

"Na początku chciałbym przypomnieć, iż polska ochrona zdrowia styka się z tak ogromną liczbą poważnych problemów, że ocena powyższych praktyk nie powinna w ogóle samorządu lekarskiego zajmować" - ocenia Fiałek.

Zaznacza, że każdy pacjent chciałby być leczony przez najlepszego (albo przynajmniej dobrego) lekarza, którego świadomie wybierze. Tymczasem - jak pisze Fiałek - o polskich lekarzach trzeba dowiadywać się pocztą pantoflową. "Samochody elektryczne czy napędzane paliwem wodorowym, samoloty latające w blisko 20-godzinne podróże bez powrotu na ziemię, Elon Musk wysyłający swój samochód na planetę Mars, badanie elektrokardiograficzne (EKG) w zegarku. A u nas poczta pantoflowa" - czytamy.

Według Fiałka, próby cenzurowania reklamy lekarza w internecie są ograniczeniem swobód obywatelskich, a medycyna, przede wszystkim dla dobra chorych, powinna podlegać warunkom rynkowym, w których konkurencja z wykorzystaniem m. in. działań marketingowych, reklamowych, jest na porządku dziennym.

"Żebyśmy mieli jasność - nie mówię tutaj o agresywnym marketingu uderzającym w konkurencję (innych lekarzy) czy tworzeniu wielkich kampanii reklamowych (bilbordy, spoty)" - pisze Fiałek. Tłumaczy, że chodzi o zwyczajną reklamę mówiącą o lekarzu "trochę więcej".

"(...) Kiedy wszyscy jeżdżą już samochodami, my dokładamy do furmanki kolejnego konia, żeby dojechać dalej i szybciej" - podsumowuje.

Pod wpisem pojawiło się wiele komentarzy internautów, w tym lekarzy - zarówno chwalących stanowisko Fiałka, jak i krytykujących je.

"Mamy zakaz reklamy, lecz nadal mamy możliwość informowania o sobie. Różnica bywa subtelna i to moim zdaniem, trzeba wykorzystać. Niestety agresywna, nieprzemyślana reklama w medycynie może narobić szkody, bo nie doprowadzi pacjenta do najlepszego lekarza, tylko do najlepiej reklamowanego" - zauważyła jedna z lekarek.

- Pewne granice są ustalone uchwałą NRL, inne powstają np. podczas postępowań w przedmiocie odpowiedzialności zawodowej. Być może coś zmieni w tym zakresie prawo europejskie - dyskusja trwa - mówił Rynkowi Zdrowia w komentowanym przez Fiałka tekście Naczelny Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum