Europejskie targi o uznanie kwalifikacji polskich pielęgniarek

Autor: Jacek Janik/Rynek Zdrowia • • 26 listopada 2012 06:15

W listopadzie środowisko pielęgniarskie zbulwersowała informacja, że polscy europosłowie w jednej z komisji europarlamentu głosowali przeciw ujednoliceniu systemu kształcenia pielęgniarek w Unii Europejskiej i swobodnemu przemieszczaniu się tej grupy zawodowej.

Dorota Kilańska, członek zarządu oddziału Polskiego Towarzystwa Pielęgniarskiego w Łodzi i członek komitetu wykonawczego Europejskiej Federacji Stowarzyszeń Pielęgniarek, skierowała do Jolanty Hibner, posłanki w europarlamencie, list, który trafił także do mediów.

Europa dwóch prędkości
We wspomnianym liście czytamy m.in.: "Jest nam bardzo przykro, że nie zechciała Pani zapytać o stanowisko w tej sprawie środowiska pielęgniarskiego w Polsce, najliczniejszej grupy zawodowej wśród profesjonalistów ochrony zdrowia..."

W piśmie przypominany jest fakt, że stanowisko PTP i Europejskiej Federacji Stowarzyszeń Pielęgniarek, zrzeszającej blisko 6 mln przedstawicielek tego zawodu z całej Europy, było prezentowane w marcu oraz we wrześniu tego roku.

"To 6 mln pielęgniarek po wielu dyskusjach zdecydowało, że nie chce Europy dwóch prędkości w pielęgniarstwie, chce przyszłym pokoleniom zapewnić dobry start w nowoczesnym zawodzie, otwartym na zmieniające się środowisko..." - czytamy w liście.

Pada w nim także wiele pytań. Dlaczego w UE mają być dwa rodzaje pielęgniarek? Dlaczego mamy mieć pielęgniarki lepiej i gorzej zarabiające? Jak będzie wyglądała uznawalność kwalifikacji? Dlaczego pielęgniarki z niektórych krajów są bardziej uprzywilejowane niż polskie pielęgniarki?

Lepiej wykształcone
W Polsce podstawą obecnego systemu kształcenia pielęgniarek, po zmianach w 2004 roku, które nastąpiły wskutek wejścia w życie unijnej dyrektywy, stał się poziom szkolnictwa wyższego i tytuł licencjata, a kolejny etap to tytuł magistra. Wcześniej obowiązujący był system szkolnictwa średniego.

Wraz z zmianami ruszył cały system kształcenia pomostowego, pozwalający pielęgniarkom uzupełnić i dostosować kwalifikacje do nowych wymogów. To był prawdziwy boom całego środowiska w pogoni za wykształceniem. Polska stała się w tym zakresie ewenementem na skalę europejską.

Nie bez znaczenia były w tym także środki unijne, dzięki którym wiele pielęgniarek ze średnim wykształceniem, wymaganym przez ówczesny system, dostosowały się w tym zakresie do obowiązujących przepisów.

- Jednak nie wszystkie kraje dostosowały się do tak ambitnych wymogów. Np. w Niemczech kształcenie pielęgniarek nadal odbywa się w starym systemie i część z nich nie ma matur. Gdyby przyjechały do Polski w celu uzupełnienia kwalifikacji, nie mogłyby nawet podjąć studiów pomostowych... - mówiła jeszcze w 2011 roku Beata Cholewka, dyrektor departamentu pielęgniarek i położnych w Ministerstwie Zdrowia.

- Obecnie w takich krajach jak Niemcy, Austria, Holandia pielęgniarki wchodzą w system szkolenia zawodowego po dziesięciu latach kształcenia ogólnego. Chcemy, aby tak jak w Polsce, także w całej UE, szkolnictwo zawodowe pielęgniarek rozpoczynało się po 12 latach kształcenia ogólnego, czyli na poziomie studiów wyższych - licencjatu - mówi portalowi rynekzdrowia.pl Dorota Kilańska.

Pielęgniarek ciągle za mało
Na koniec 2011 roku w Centralnym Rejestrze Pielęgniarek i Położnych było ich w naszym kraju ponad 309 tys., natomiast pracujących w zawodzie - 239 tys.

- To jeden z najniższych wskaźników w Europie. Za nami w liczbie pielęgniarek na liczbę mieszkańców jest tylko Grecja - komentuje Dorota Kilańska.

Pielęgniarek z wyższym wykształceniem w grudniu 2011 roku było 40 434, natomiast tych z wykształceniem średnim - 227 485. Położnych natomiast z wyższym wykształceniem - 6139, natomiast ze średnim - 27 021.

- Liczby dotyczące wykształcenia pielęgniarek i położnych są jednak z całą pewnością przekłamane, nie ma bowiem obowiązku uzupełniania w rejestrze informacji o wykształceniu.  Zdecydowana większość tego nie robi - mówi portalowi rynekzdrowia.pl Adam Mikołajczyk z biura prasowego NIPiP.

Ujednolicić system
Jak podkreśla Kilańska, taki ujednolicony system kształcenia w Europie jest istotny także z punktu widzenia mobilności pielęgniarek w ramach UE.
- Wartością UE jest to, że każdy z nas ma prawo wyjazdu do innego kraju i podjęcia tam pracy. Dlatego istotna jest kwestia uznania we wszystkich krajach kwalifikacji zawodowych - stwierdza Kilańska.

Jej zdaniem są dowody na to, że pielęgniarki kształcone w systemie studiów wyższych mają lepsze efekty, jeżeli chodzi o wyniki opieki nad pacjentem, w tym także o występowanie wydarzeń niepożądanych.

Zaobserwowano także, że po wprowadzeniu obecnego systemu kształcenia pielęgniarek na poziomie studiów wyższych zainteresowanie zawodem wzrosło. Dzisiaj staje się ona partnerem lekarza w działaniu, potrafi porozumieć się i współdziałać z zespołem terapeutycznym.

Europosłowie zaskoczeni
Nie udało się nam bezpośrednio skontaktować z adresatką listu PTP posłanką Jolantą Hibner. Otrzymaliśmy natomiast w odpowiedzi pismo sygnowane przez całą grupę europosłów - Jolantę Hibner, Małgorzatę Handzlik, Rafała Trzaskowskiego oraz Marka Siwca. Wyraża ono zaskoczenie listem i zarzutami PTP, wyjaśnia, że nieprawdziwy jest zarzut braku konsultacji i wysłuchania w tej sprawie środowiska pielęgniarskiego.

Jak podkreślają autorzy pisma "... jako polscy posłowie szczególnie skupiamy się na kwestii polskich pielęgniarek, które uzyskały kwalifikacje zawodowe przed wejściem Polski do UE."  Nie ma natomiast wyjaśnienia, dlaczego w czasie ostatniego głosowania w komisji europarlamentu oddano głosy przeciw ujednoliceniu kwalifikacji pielęgniarek w UE. Można to jedynie wyczytać między wierszami.

"Zabiegamy o uznawanie kwalifikacji polskich pielęgniarek na zasadzie praw nabytych na takich samych warunkach, jak w przypadku innych państw UE, co zostało odzwierciedlone w poprawkach. Tym samym Państwa list jest dość zaskakujący, ponieważ Polska dąży do ujednolicenia uznawania kwalifikacji polskich pielęgniarek z uznawaniem kwalifikacji wszystkich innych pielęgniarek w UE już od 2005 roku i środowiska pielęgniarskie bardzo stanowczo o to wnoszą."

Polityczny kompromis
"W tym miejscu chcielibyśmy zaznaczyć, że aby osiągnąć ten cel, nie wystarczy, aby tylko polscy posłowie głosowali za. Przekonać musimy większość w Parlamencie, dlatego też doszliśmy do porozumienia z wieloma kolegami z innych państw, dzięki czemu popierają oni postulat ws. polskich pielęgniarek..." - czytamy w dokumencie.

Jak można się domyślać chodzi o swego rodzaju polityczny kompromis - coś za coś...

W krajach, w których w dalszym ciągu obowiązuje 10-letni okres wykształcenia uprawniający do przystąpienia do szkolenia zawodowego, zmiana systemu kształcenia na taki, jaki obowiązuje w Polsce (12 lat) byłaby niezwykle kosztowna. Dlatego przed takim zapisem w dyrektywie bronią się  np. Niemcy.

Z kolei Polska stara się odrobić pewne zaszłości jeszcze z okresu wejścia Polski do UE, kiedy unijne prawo narzuciło nam nieuznawanie kwalifikacji polskich pielęgniarek na zasadzie praw nabytych (w przeciwieństwie do np. Łotwy czy Litwy), które ukończyły szkoły według starego systemu czyli np. licea medyczne. To wydaje się być niemal sprawą prestiżową.

Praca dla pielęgniarek w UE
Jak wyjaśnia Krzysztof Bąk, rzecznik resortu zdrowia, dzisiaj każda pielęgniarka może podjąć pracę w każdym kraju Unii... pod warunkiem uznania jej kwalifikacji.

Zgodnie z dyrektywą 2005/36/WE może to nastąpić na zasadach ogólnych (po porównaniu programu kształcenia w danym kraju i ewentualnym wyrównaniu różnic) lub na zasadzie praw nabytych. Jak dodaje rzecznik - automatycznie uznawane są kwalifikacje uzyskane przez pielęgniarki po 2004 roku, które nabyły je uzyskując tytuł licencjata lub magistra.

- Obecnie negocjujemy w sprawie polskich postulatów, które dotyczą zrównania zasad uznawania kwalifikacji pielęgniarek ze wszystkich państw UE, na zasadzie praw nabytych, w oparciu o art. 23 dyrektywy, zgodnie z którym oprócz dokumentu potwierdzającego posiadanie kwalifikacji, wymagane jest udokumentowanie prowadzenia działalności pielęgniarki odpowiedzialnej za opiekę ogólną nieprzerwanie przez co najmniej trzy lata w okresie pięciu lat poprzedzających wydanie zaświadczenia - stwierdza Bąk.

- Powyższe postulaty nie budzą zastrzeżeń i są bardzo korzystne dla środowiska pielęgniarskiego. Mniejsze znaczenie pozostałych kwestii związanych ze zmianą dyrektywy, np. ujednolicenia bądź zróżnicowania systemów kształcenia ogólnego na poziomie 12 lat lub 12 i 10, daje nam pewien margines negocjacyjny pozwalający na ustępstwa w celu uzyskania poparcia dla naszych postulatów - dodaje rzecznik.

Tyle wyjaśnienia. Otwarte pozostaje pytanie - czy głosy naszych europosłów przeciwko ujednoliceniu systemu kształcenia w EU według systemu obowiązującego obecnie w Polsce, rzeczywiście mają mniejsze znaczenie dla rangi tego zawodu i tych pielęgniarek, które włożyły sporo wysiłku, aby zdobyć wyższe wykształcenie.
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum