Drugie czytanie projektów ustaw, czyli opozycja nie odpuszcza

Autor: Anna Kaczmarek/Rynek Zdrowia • • 14 października 2008 19:09

W Sejmie drugie czytanie projektów ustaw zdrowotnych, z pomocą których rzadząca koalicja PO-PSL ma zamiar zreformować sytem ochrony zdrowia w Polsce. Opozycja nie pozostawiła suchej nitki na projektach koalicji. Oto relacja z sejmowego posiedzenia...

Lewica zastrzega, że może poprzeć ustawy, ale po wprowadzeniu odpowiedznich poprawek lub popierają tylko część z pakietu przedstawionych ustaw. PO nie zaprzecza, że zgodzi sie na część z tych poprawek. Nie ma co się temu dziwić ponieważ zawetowanie ustawy w obecnym kształcie zapowiedział prezydent. Jeżeli to zrobi, to do obalenia weta koalicji będą potrzebne głosy lewicy.

Marek Balicki, b. minister zdrowia krytycznie, acz w stonowanej formie ocenił projekty ustaw Platformy Obywatelskiej.

– Analiza projektu ustawy o przekształceniu szpitali w spółki prawa handlowego pokazuje że zawarte w niej rozwiązania prowadzą do niekontrolowanej prywatyzacji publicznych szpitali, wynika to m.in. z obligatoryjności i zniesienia większościowego pakietu dla samorządów. Po przekształceniu ważna będzie maksymalizacja zysku, a nie zapewnienie opieki zdrowotnej. Jesteśmy temu przeciwni.

Lewicowa opozycja uważa, że rząd nie przedstawił długofalowej strategii.

– Nieprawada, że pacjenci wszędzie będą mieli taką samą opiekę. W spółkach po wykorzystaniu limitów będzie trzeba pobierać pieniądze od pacjentów. Za kilka lat to grubość portfela będzie decydować o dostępie do leczenia – prorokował z sejmowej mównicy poseł Balicki. – Co zrobić żeby zapobiec kryzysowi? Odstąpić od zasady obligatoryjności, niech decyduje samorząd o tym, czy przekształcić placówkę, wprowadzić
zasadę, że w spółce pakiet większościowy ma państwo albo samorząd... Konieczne jest też zwiększenie finansowania opieki zdrowotnej poprzez stopniowe zwiększanie składki.

Religa poucza
Natomiast również b. minister zdrowia, poseł Zbigniew Religa (PiS) ocenił, w imieniu swojej partii, propozycje ustawowe Platformy Obywatelskiej m.in. jako szkodliwe dla pacjentów. Tłumaczył, że kiedy rządziło jego ugrupowanie rownież rozważano przekształcenie szpitali.

– Zaproponowano nam ustawę o ZOZ-ach. My też liczyliśmy opłacalność przekształcenia w spółki prawa handlowego, ale rozsądek kazał nam iść w stronę spółek użyteczności publicznej. Proponuje nam się ustawę, gdzie państwo przestaje być odpowiedzialne za zdrowie obywateli – mówił w Sejmie.

– Ta ustawa miała by sens, gdyby opracowano sieć szpitali, która byłaby odpowiedzią na pytanie, co jest potrzebne dla państwa czy danego regionu, ale jej nie ma. Wasza ustawa jest niebezpieczna (...).

Zdaniem prof. Religi rozwiazania proponowane przez PO prowadzą do prywatyzacji.

– Nie lubicie słowa prywatyzacja, ale stworzyliście wszystkie warunki do prywatyzacji. W tej chwili, jako spółka, szpital będzie musiał pracować dla zysku. Pokazywano szpitale skomercjalizowane, ale tam nie oddziałów, które mogą przynosić straty np. ratunkowego. Zostały zlikwidowane (...).

Nie zabrakło też lekcji dla posłów koalicji...
­
– Czasami jest dobrze mieć trochę wiedzy. Trzeba widzieć, że to dla pacjenta najgorsze rozwiązanie. Literatura mówi, że to zła konkurencja bo albo dochodzi do niedoleczenia, bo się to nie opłaca, albo nadmiernego leczenia, bo się to opłaca (...).

Tłumaczył też, że system publicznej służby zdrowia wcale nie musi być zły.

– Przypomnijmy, że co tydzień nasi anestezjolodzy jeżdżą dyżurować do Wielkiej Brytanii w tej nędznej publicznej służbie zdrowia. Jeżeli wziąć pod uwagę Europę, to wszędzie dominuje publiczna ochrona zdrowia (...).

Argumentował, że nie należy przekształcać szpitali ale trzeba zwiększyć finansowanie.

– Stan wieloletniego niedofinansowania opieki zdrowotnej to zasadniczy błąd. Jedyna droga do zwiększenia finansowania do wzrost składki do 6 proc. PKB. Oczywiście nie w ciągu jednego roku ale systematycznie przez kilka lat (...).

Profesorowi ripostowała posłanka PO Beata Małecka-Libera:

– Myślę, że jest jakieś niedomówienie, czegoś chyba do końca pan profesor nie zrozumiał, ponieważ publiczna ochrona zdrowia w Polsce zostanie. Czy jest publiczna, czy prywatna, warunkuje płatnik, czyli Narodowy Fundusz Zdrowia.

Referendum niepotrzebne
Minister zdrowia Ewa Kopacz komentując wystąpienia stwierdziła, że w polskiej służbie zdrowia jest źle, ale to nie znaczy, że nie trzeba tego zmienić.

– Nie ma potrzeby przeprowadzania referendum, bo wystarczy posłuchać opinii na temat obecnego stanu publicznej służby zdrowia – podkreśłała minister Kopacz. – Zapytajmy polskich pacjentów, czy ta publiczna służba zdrowia spełnia ich oczekiwania?

Apelowała do opozycji, by nie przekreślała pracy posłów koalicji.

– Proszę byście odłożyli polityczne debaty, natomiast zaczęli rozmawiać merytorycznie...

Lewica warunkuje
Szef klubu Lewicy, Wojciech Olejniczak oświadczył, że jego klub nie poprze rozwiązań, które mogą prowadzić do prywatyzacji szpitali. Poinformował, że Lewica zgłosi wiele poprawek do projektow tych ustaw.

– Te poprawki zagwarantują, że szpital, owoc pracy wielu pokoleń pozostanie ich niezbywalną własnością – mówił poseł Olejniczak.

Nieoficjalnie wiadomo jednak, że klub Lewicy zgodzi się poprzeć projekt ustawy o zoz-ach, jednak pod warunkiem, że nie będzie możliwa prywatyzacja tych spółek.

Ceną, jaką koalicja PO-PSL będzie musiała prawdopodobnie zapłacić Lewicy za pomoc w odrzuceniu ewentualnego weta prezydenta do ustaw zdrowotnych, będzie poprawka do projektu przewidująca, że majątek szpitali pozostanie własnością samorządu i będzie dzierżawiony nowopowstałym spółkom prawa handlowego.

Rozwiązanie ma obowiązywać przez cztery lata do czasu zmiany prezydenta.

PiS apeluje
Natomiast przewodniczący sejmowej komisji zdrowia Bolesław Piecha (PiS) złożył w imieniu swojego klubu wniosek o odrzucenie trzech projektów ustaw zdrowotnych: o przekształceniu zakładów opieki zdrowotnej w spółki prawa handlowego, dotyczącego pracowników zoz-ów oraz projektu ustawy wprowadzającej reformę.

Poseł zaapelował też o wyjaśnienie kwestii pomocy publicznej.
- W dołączonych opiniach UOKIK nie ma popdpisu prezesa tej instytucji. Udaje się, że nie ma pomocy. W ekspertyzach poważnych np. profesorów SGH są poważne wątpliwości. Czego się boicie, może trzeba to wyjaśnić. Tak ręka dygocze, że nie można podpisać ekspertyzy przez prezesa UOKIK – mówił poseł Piecha.

– Marszałek Sejmu powiedział mi w tajemnicy, że będzie dobrze jeżeli nikt nie naskarży UE, że ma być pomoc publiczna – dodał Piecha.

W opinii koalicji i rządu, obligatoryjne przekształcenie szpitali w spółki przyczyni się do znacznej poprawy ich zarządzania, a tym samym skróci czas oczekiwania na świadczenia medyczne i polepszy ich jakość. Z kolei zdaniem opozycji jest to pretekst do prywatyzacji szpitali, która ma na celu m.in. czerpanie korzyści ze sprzedaży ich majątków. "Spółka ma na celu generowanie zysków, a nie leczenie chorych i stawianie ponad wszystko dobra pacjentów" - twierdzą posłowie opozycji.

PiS chce wyjaśnienia kwestii pomocy publicznej dla powstających szpitali-spółek. Zgodnie z projektem ustawy wprowadzającej reformę, wsparcie szpitali przekształcających się w spółki prawa handlowego ma polegać m.in. na umorzeniu zobowiązań publicznoprawnych (łącznie 2,7 mld zł) oraz poręczeniach i gwarancjach Skarbu Państwa przy zaciąganiu kredytów.

Przewodniczący sejmowej komisji zdrowia Bolesław Piecha (PiS) powiedział PAP, że dysponuje opiniami, z których wynika, iż pomoc publiczna dla przekształcanych szpitali może wymagać notyfikacji Komisji Europejskiej. Dodał, że podobnie uważają sejmowi eksperci. Zgoła odmienne ekspertyzy ma minister zdrowia Ewa Kopacz. Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski (PO) mówił PAP pod koniec września, że Urząd Komitetu Integracji Europejskiej stoi na stanowisku, iż pomoc publiczna dla szpitali przekształcanych w spółki prawa handlowego nie wymaga zgody Komisji Europejskiej.

Jeszcze inne sprzeciwy
Dyskusje wywołuje także zapis z projektu ustawy wprowadzającej reformę, mówiący, że w planie naprawczym, sporządzanym przez ZOZ w celu skorzystania z umorzenia zobowiązań publicznoprawnych, może znaleźć się ograniczenie dostępności i jakości świadczeń medycznych. Warunkiem jest określenie sposobu i formy zapewnienia pacjentom tych świadczeń. Wymaga to także opinii wojewody, gminy i powiatu, na terenie których znajduje się zoz.

Sprzeciw związków zawodowych wzbudził m.in. artykuł z tego projektu, zgodnie z którym przekształcenie szpitali w spółki ma odbywać się bez pakietów socjalnych dla pracowników. W projekcie znalazły się zapisy gwarantujące pracownikom zatrudnienie w przekształconej placówce, jednak nie określają one warunków zatrudnienia.

Projekt ustawy o pracownikach ZOZ-ów określa maksymalny czas pracy lekarzy stażystów - 52 godziny tygodniowo, podczas gdy w myśl obowiązujących od tego roku przepisów, zgodnych z prawem UE, maksymalny czas pracy lekarzy wynosi 48 godzin (nie dotyczy to jednak stażystów i rezydentów).

Projekt zrównuje czas pracy pracowników ZOZ-ów, a tym samym wydłuża czas pracy osób zatrudnionych w warunkach, które mogą być szkodliwe, m.in. radiologów, patomorfologów, pracowników prosektoriów i medycyny sądowej, którzy do tej pory pracowali 5 godzin dziennie. W myśl projektu czas pracy pracowników ZOZ-ów nie może przekraczać 7 godz. 35 min dziennie, a w przypadku pracowników technicznych, obsługi, gospodarczych i administracyjnych - 8 godz. dziennie.

Cały pakiet zdrowotny – przypomnijmy – składa się z 6 projektów. Najwięcej kontrowersji wzbudza projekt ustawy o ZOZ-ach zakładający obligatoryjne ich przekształcenie w spółki prawa handlowego. Zgodnie z nim, samorządy otrzymają 100 proc. kapitału zakładowego, którym będą mogły dysponować.

Kluby planują zgłosić liczne poprawki do projektów ustaw zdrowotnych. PiS uważa m.in., że przekształcenie ZOZ-ów w spółki prawa handlowego powinno być nie obligatoryjne, ale fakultatywne. Prezydent Lech Kaczyński chce, by o "prywatyzacji ochrony zdrowia" rozstrzegnęło referendum.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum