Dla kogo dodatki covidowe? Są wyjaśnienia interpretacji, ale wątpliwości jeszcze pozostały

Autor: PW/Rynek Zdrowia • • 28 grudnia 2020 06:00

Według danych dostępnych tuż przed Świętami, 449 szpitali dostarczyło do NFZ kompletne wnioski o przekazanie środków na dodatkowe wynagrodzenia dla pracowników medycznych opiekujących się pacjentami covidowymi. Wielu dyrektorów szpitali przyznaje jednak, że ma wątpliwości co do interpretacji przepisów i oczekuje jaką decyzję podejmie płatnik.

Dla kogo dodatki covidowe? Są wyjaśnienia interpretacji, ale wątpliwości jeszcze pozostały
Dla kogo dodatki covidowe? Fot. PTWP

Różnorodna interpretacja przepisów dotyczących wypłaty dodatków covidowych do tego stopnia podniosła temperaturę dyskusji wokół tematu, że Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy (OZZL) dwukrotnie zdecydował się wystąpić z listem otwartym do dyrektorów szpitali. Drugi z tych listów (z 18 grudnia) Związek opatrzył wymownym tytułem: "Wypłaćcie dodatki covidowe ze środków NFZ abyście nie musieli płacić odszkodowań z pieniędzy szpitalnych!".

OZZL zapowiedział też, że w przypadku, gdy lekarz uprawniony nie zostanie wpisany przez dyrektora szpitala na odpowiednią listę przekazywaną do NFZ i z tego powodu nie uzyska dodatku, OZZL udzieli temu lekarzowi pomocy prawnej w sądowym roszczeniu o odszkodowanie za utracone wynagrodzenie. "Jest oczywiste, że sprawę wygra" - twierdzi Związek.

Jak mówi portalowi rynekzdrowia.pl Władysław Perchaluk, prezes zarządu Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego, dyrektor Szpitala Specjalistycznego nr 1 w Bytomiu, wielu dyrektorów, nawet w przypadku wątpliwości co do interpretacji przepisów wobec niektórych pracowników uwzględnia ich na listach osób, którym należy się wypłata dodatku.

Skąd ostrożność dyrektorów?
- Uważam, że dodatek covidowy należy rozważać w przypadku każdego pracownika przebierającego się w kombinezon ochronny. Ostrożnie jednak podchodzę do interpretacji przepisów, bo gdy pytam o zdanie prawników naszego związku szpitali, jak i pracujących dla zarządzanego przeze mnie szpitala - słyszę różne opinie - tłumaczy dyr. Perchaluk, który uzyskał już akceptację wniosku o dodatki dla pracowników izby przyjęć i - jak mówi - nie miał z tym problemu, czeka natomiast na rozliczenie dla oddziałów szpitalnych.

Przekonuje, że treść dotychczasowych wyjaśnień ze strony MZ czy NFZ co do interpretacji przepisów dot. dodatków covidowych jednak nie rozstrzyga wszystkich wątpliwości. Dodaje: - Pełny obraz sytuacji przyniosą pierwsze kontrole NFZ i pozwy sądowe kierowane przez pracowników szpitali w kraju. Spodziewam się takich reakcji i z jednej, i z drugiej strony. Za tyle różnych rzeczy nas już karano, od których potem nie było odwołania...

Pracownicy medyczni, którzy walczą z COVID-19, mają otrzymać dodatkowe wypłaty do 200 proc. wynagrodzenia (nie więcej niż 15 tys. zł). Pieniądze pochodzą z budżetu państwa, a szpitalom przekaże je NFZ. Podstawą prawną do wypłacania dodatku są: ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi oraz polecenie ministra zdrowia skierowane do prezesa NFZ Piotra Nowaka z 4 września (znowelizowane 1 listopada), w którym minister Adam Niedzielski przyznał dodatki lekarzom zatrudnionym w szpitalach II i III poziomu zabezpieczenia "covidowego", mających bezpośredni kontakt z pacjentami z podejrzeniem i z zakażeniem wirusem SARS-CoV-2. Polecenie jako uprawnionych wymienia też personel medyczny SOR, izb przyjęć, pracowników pogotowia i laboratoriów diagnostycznych z listy NFZ, badających próbki testów na Covid-19.

Najwięcej wątpliwości - o czym zgodnie mówią dyrektorzy szpitali - wzbudza zapis w komunikacie z dnia 2 grudnia opublikowanym na stronie internetowej Centrali NFZ, z którego wynika, że NFZ nie wymaga ewidencjonowania czasu pracy konkretnego pracownika przy pacjentach z COVID-19.Taki obowiązek nie wynika z polecenia ministra zdrowia. Natomiast udzielanie świadczeń medycznych pacjentom z podejrzeniem i zakażeniem wirusem SARS-CoV-2 nie może być incydentalne. Taką argumentację powtórzył wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski w piśmie z 18 grudnia, w odpowiedzi na prośbę o wyjaśnienie wątpliwości z jaką wystąpił OZZL.

Co jest a co nie jest incydentalne
Nie jest do końca jasne jak interpretować określenie "incydentalne" - przyznaje Jarosław Pokoleńczyk, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Łomży. Tłumaczy jak je zinterpretował w przypadku anestezjologów znieczulających pacjentkę do cięcia cesarskiego: - Jeżeli nasz oddział ginekologiczno położniczy jest w całości covidowy, to trzeba zapytać czy takie znieczulanie, to jest incydent, czy raczej coś czego należało się spodziewać. Interpretuję taką sytuację raczej rozszerzająco. To nie są incydenty lecz zdarzenia - choć ich nie było dużo - których należało się spodziewać.

Dyrektor przytacza kolejny przykład: - Jeśli radiolog wykonuje usg pacjentowi covidowemu, to też, biorąc pod uwagę, że jesteśmy w dużej mierze szpitalem covidowym, są to działania, których należy się spodziewać.

Uważa, że personel ciężko pracował przy pacjentach covidowych i stara się "jak najbardziej rozszerzająco traktować zapisy umów z NFZ".

Jak natomiast traktować sytuację, gdy na oddziale niecovidowym pojawi się pacjent covidowy? Tu dyrektor Pokoleńczuk skłania się do opinii, że taki kontakt z pacjentem, u którego test dał wynik ujemny, ale ten pacjent w następnych dniach rozwinął Covid-19, to jednak sytuacja incydentalna. Dodaje natomiast: - Mieliśmy jednak i taką sytuację, że na jednym z oddziałów rozwinęło się ognisko zakażenia. Nie mieliśmy gdzie przenieść pacjentów, więc zdecydowaliśmy, że ten oddział staje się covidowym, mimo że nie mieliśmy decyzji wojewody. I tu uznałem, że to nie był incydent, bo sytuacja dotyczyła kilkunastu pacjentów i trwała kilkanaście dni.

W opinii dyrektora Władysława Perchaluka o incydentalności nie można mówić - i dodatek powinien być przyznany - jeśli na oddział covidowy w celu konsultacji jest proszony lekarz z innego oddziału, niecovidowego i takie konsultacje były powtarzane.

Bartosz Stemplewski dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kielcach jest zdania, że zarządzenie prezesa NFZ oparte o polecenie ministra zdrowia, nie zawsze w pełni czytelnie "oddaje istotę angażowania się personelu w opiekę nad pacjentami covidowymi w tak dużym szpitalu jak nasz".

Wskazuje na oddziały szpitalne niecovidowe, których personel - jak wcześniej wynikało ze wstępnych konsultacji z NFZ - co do zasady nie powinien być wykazywany jako narażony na kontakt z pacjentami zakażonymi koronawirusem. - I tam jednak dochodziło do kontaktu z chorymi na Covid-19, ponieważ brak było praktycznej możliwości przekazywania tych pacjentów na oddział zakaźny lub do innych szpitali. Co więcej, to do nas, pomimo wiedzy, że nie jesteśmy szpitalem covidowym, zespoły ratownictwa przywoziły podejrzanych i zakażonych. W sytuacjach zagrożenia życia tacy pacjenci byli przyjmowani i personel jak najbardziej był narażony na ryzyko zakażenia - tłumaczy dyrektor Stemplewski.

Fundusz weryfikuje, niech rozstrzyga
Jak mówi dyrektor zarówno kierownicy jak i związki zawodowe naciskały na wypłatę dodatków i przyjęcie rozszerzającej a nie zawężającej interpretacji przepisów: - Poprosiliśmy kierowników, żeby określili, który personel się angażował w pracę z pacjentami chorymi lub podejrzanymi o Covid-19, zgodnie z kryteriami zawartymi w zarządzeniu prezesa NFZ.

- Skoro to NFZ określa kryteria wskazywania tych osób z grona personelu medycznego, którzy mają otrzymać dodatek 100 proc., to Fundusz powinien ocenić komu się należy ta wypłata a komu nie - mówi, potwierdzając, że śląc listy wybrał interpretację rozszerzającą.

Pytany o to czy nie obawia się kontroli NFZ w sprawie list, do której może dojść w przyszłości, odpowiedział, że to Fundusz zna przepisy. Dysponuje też pełną wiedzą, na jakich oddziałach pracują poszczególni lekarze, bo zostało to wskazane w ofercie i takie dane są widoczne w systemie, co pozwala płatnikowi dokładnie sprawdzić wnioski. - Śląc szerokie listy personelu od razu zaznaczyliśmy, że dołożyliśmy starań, by prawidłowo wypełnić wnioski o dodatki, ale nalegamy na dokładną weryfikację naszych ustaleń przez płatnika przed wypłatą - podsumował dyrektor WSZ w Kielcach.

Według informacji przekazanych nam przez Sylwię Wądrzyk, rzecznik prasową NFZ, w poprzedzającą Święta środę (23 grudnia) 449 placówek dostarczyło do oddziałów wojewódzkich NFZ komplet dokumentów niezbędnych do przekazania środków na dodatkowe wynagrodzenia dla pracowników medycznych. Na wypłatę dodatku do tych placówek przeznaczono ponad 375 mln zł. Według danych NFZ, liczba osób wykonujących zawód medyczny uprawnionych do dodatkowego świadczenia (stan na dzień 21 grudnia) to: lekarze - 11 979, pielęgniarki - 25 769, ratownicy medyczni - 11 532, pozostali - 6 809.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum