Częstochowa: ratownik medyczny źle ocenił stan pacjenta - usłyszał wyrok

Autor: Gazeta Wyborcza/Rynek Zdrowia • • 11 maja 2018 12:57

Sąd uznał, że ratownik medyczny częstochowskiego pogotowia nieumyślnie naraził pacjenta na utratę zdrowia i życia, bo zamiast zawieźć go do szpitala, zostawił w domu. Mężczyzna zmarł, a ratownik zasiadł na ławie oskarżonych i usłyszał - prawdopodobnie jako pierwszy ratownik w kraju - wyrok skazujący.

Sąd uznał, że ratownik medyczny, choć przeprowadził szereg różnych badań pacjenta, to zaniechał przeprowadzenia testu Glasgow. Fot. archiwum (zdj. ilustracyjne)

W czerwcu 2014 r. do jednego z mieszkańców Częstochowy pojechała karetka z mającym czteroletnie doświadczenie zawodowe ratownikiem medycznym i ratownikiem - kierowcą. Pacjenta zbadał - jako szef zespołu ratunkowego - Piotr G. Uznał, że mężczyzna nie ma żadnych obrażeń i zapadł w mocny sen na skutek nadużycia alkoholu. Nie zdecydował, by zabrać go do szpitala, zalecił wizytę następnego dnia w przychodni.

Pięć godzin później do mężczyzny ponownie została wezwana karetka. Tym razem będący w zespole pogotowia lekarz postanowił przewieźć pacjenta do szpitala. Tam po szczegółowych badaniach okazało się, że ma rozległe obrażenia głowy: pękniętą czaszkę, obrażenia mózgu i krwotok wewnętrzny - najprawdopodobniej w wyniku upadku. Wykonana kilka godzin później operacja nie uratowała życia mężczyźnie.

Podczas procesu, który rozpoczął się jesienią 2016 r., sąd powołał biegłego z zakresu medycyny ratowniczej. Jego opinia zaważyła na uznaniu Piotra G. za winnego. Sąd uznał, że ratownik medyczny, choć przeprowadził szereg różnych badań pacjenta, to zaniechał przeprowadzenia testu Glasgow - podstawowego badania w medycynie ratunkowej.

Zdaniem sądu na podstawie tych badań ratownik stwierdziłby, że pacjent nie śpi, a jest nieprzytomny, choć krewni pacjenta informowali ratownika, że cierpi on na chorobę alkoholową.

Więcej: www.wyborcza.pl

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum