Chirurgia plastyczna, czyli jak oddawać biust, to tylko w dobre ręce...

Autor: TVN24/Rynek Zdrowia • • 01 sierpnia 2009 11:01

Czasami za operacje plastyczne biorą się nie ci, którzy powinni. Przekonały się o tym pacjentki jednej z prywatnych klinik chirurgii plastycznej, które po usunięciu piersi z powodu nowotworu chciały zrekonstruować biust.

Pani Jolanta i Beata poszły do doktora W. z nadzieją, że znów poczują się jak stuprocentowe kobiety. Dziś żałują, że wybrały właśnie tego chirurga plastycznego. Bo zamiast powrotu do normalności po wygranej walce z nowotworem - zostały im powikłania pooperacyjne, gronkowiec i uraz psychiczny - podaje TVN24.

Doktor W. - chirurg plastyczny z Katowic dał im nadzieję, ale...

- Wszystko posypało się jak domek z kart - mówi poszkodowana kobieta. Po zabiegu rekonstrukcji piersi pojawiły się powikłania - gronkowiec i załamanie nerwowe. To wszystko pochłonęło prawie rok życia.

- Wyleczenie gronkowca trwało bardzo długo. Rana się nie zamykała. Pan doktor próbował zamykać tę dziurę i robił przeszczep skóry z innego miejsca, ale to wszystko znowu się rozchodziło - mówi pani Jolanta.

Pewnego dnia kobieta zdała sobie sprawę z tego, że boi się lekarza i postanowiła, że nigdy już więcej do niego nie pójdzie. Dopiero na drugim końcu Polski w Gryficach w Zachodniopomorskiem pani Jolanta znalazła ratunek.

W przyszłym roku kobieta ma planowany zabieg rekonstrukcji piersi. O doktorze W. stara się zapomnieć.

Panią Beatę również spotkała podobna historia.

- Kładąc się, podkładam trzy, cztery poduszki, bo nie jestem w stanie spać. Cały czas jest ból wielki – mówi pani Beata. Kobieta dodaje, że powinna to poprawić, jednak uniemożliwia jej to stres i szok związany z tamtą sytuacją. - Boje się iść kolejny raz na operację.

Byłe pacjentki decydują się walczyć z lekarzem w sądzie. Niektóre sprawy lada moment trafią na wokandę.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum