Gazeta Pomorska/Rynek Zdrowia | 25-01-2021 10:08

Bydgoszcz: 30 telefonów i 10 godzin czekania na wystawienie karty zgonu

Bydgoszczanin, gdy znalazł w mieszkaniu martwego brata, wykonał 30 telefonów i czekał 10 godzin, zanim pojawił się lekarz, który wystawił kartę zgonu.

Fot. archiwum (zdjęcie ilustracyjne)

21 stycznia rano mężczyzna znalazł w domu martwego brata. Zgodnie z procedurami, zanim zakład pogrzebowy zajmie się pochówkiem, musi zostać wystawiona karta zgonu. Bliski zadzwonił w tej sprawie do swojej przychodni. Usłyszał odmowę, gdyż brat nie miał ubezpieczenia. Potem, już przy pomocy pracowników zakładu pogrzebowego, wykonał 30 telefonów w różne miejsca.

Zainterweniował dopiero Sanepid i Wydział Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego w urzędzie wojewódzkim. Lekarz przyjechał po 10 godzinach od znalezienia zwłok - informuje "Gazeta Pomorska".

Z podobnymi incydentami ma czasem do czynienia policja. Jak tłumaczy podkom. Lidia Kowalska z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy, gdy funkcjonariusze otrzymują zgłoszenie o prawdopodobnym zgonie osoby, którą znalazł na ulicy przechodzień, powiadamiają pogotowie ratunkowe lub znajdującą się w pobliżu przychodnię,.

Adam Dudziak, dyrektor Wydziału Zarządzania Kryzysowego w Urzędzie Miasta Bydgoszczy korespondował m.in. z Ministerstwem Zdrowia, Kujawsko-Pomorskim NFZ oraz Kujawsko-Pomorskim Związkiem Pracodawców Ochrony Zdrowia, w zakresie ewentualnej możliwości zapisania w umowach z jednostkami POZ obowiązku stwierdzenia zgonu przez lekarzy w nich zatrudnionych, a także zmiany, jego zdaniem archaicznych, przepisów prawnych.

Działania te - jak mówi - nie przyniosły efektów.

Więcej: pomorska.pl