Brzeg: ginekolog z 54 zarzutami został ordynatorem

Autor: GUBAŁA Katarzyna • Źródło: Gazeta Wrocławska/Rynek Zdrowia   • 23 września 2009 16:37

Ginekolog podejrzany o korupcję, wmawianie zdrowym kobietom chorób i narażanie pacjentek na utratę życia lub zdrowia został ordynatorem oddziału ginekologiczno-położniczego w Brzeskim Centrum Medycznym.

Brzeg: ginekolog z 54 zarzutami został ordynatorem
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

Mariusz Grochowski, dyrektor Centrum, uważa, że nie ma nic złego w tym, że zatrudnił ginekologa Andrzeja Wilczyńskiego i że dopóki nie ma wyroku, to nie ma sprawy.

Jak podaje Gazeta Wrocławska, na lekarzu ciążą na nim aż 54 zarzuty różnych przestępstw. Najpoważniejsze dotyczą narażania pacjentek na poważne zdrowotne komplikacje. W swojej prywatnej klinice znieczulał pacjentki pro-pofolem - lekiem, który używa się tylko na oddziałach intensywnej terapii, w asyście anestezjologa.

Dokumentację pacjentek ginekologa bada wciąż zespół ekspertów z różnych dziedzin medycyny. Powołania takiego zespołu zażądał od prokuratury sąd. W 2007 roku Wilczyński został oskarżony o 26 przestępstw. Sąd zwrócił akt oskarżenia i nakazał wykonanie dodatkowych ekspertyz.

Jednocześnie w sprawie lekarza toczyło się kolejne śledztwo, wszczęte na podstawie nowych ustaleń wrocławskiej policji. Obydwie sprawy połączono. Akt oskarżenia ma trafić do sądu w najbliższych kilku miesiącach.

Wilczyński zapytany przez dziennikarzy Gazety Wrocławskiej, czy nie powinien zajmować kierownicze stanowiska w publicznej służbie zdrowia dopiero po wyjaśnieniu zarzutów, odpowiada, że nie szukał pracy w Brzeskim Centrum Medycznym. Został tam zaproszony.

– W prokuraturze wciąż nie ma aktu oskarżenia. Nigdy nie skrzywdziłem żadnej pacjentki. Żadna przez mnie nie umarła – zapewnia ginekolog. – Mam pisemne oświadczenia kilkunastu kobiet, iż były szantażowane przez policję, żeby mnie fałszywie obciążały.

Odpiera też zarzuty, jakoby nielegalnie stosował w prywatnym gabinecie propofol. Czuje się ofiarą zawistnych kolegów lekarzy, z którymi przez lata pracował na Akademii Medycznej we Wrocławiu. W jego opinii, za śledztwem prokuratury stoją byli współpracownicy Służby Bezpieczeństwa, z zemsty za jego postawę w czasach rządów komunistycznych.

Dr Andrzej Wojnar, prezes Dolnośląskiej Izby Lekarskiej, podkreśla, że zarzuty prokuratorskie to dopiero domniemania. Wspomina dyrektorów szpitali odchodzących w niesławie, którzy po latach sądowych procesów udowadniali, że to oni mieli rację. Uważa, że trzeba poczekać na wyrok sądu, gdyż może on obejmować również zakaz pełnienia funkcji kierowniczych w służbie zdrowia.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

    Najnowsze