Będzie ponowny proces w sprawie korupcji okulistki prof. Ariadny G.-Ł.

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 06 czerwca 2014 20:37

Przed stołecznym sądem rejonowym będzie się ponownie toczył proces znanej okulistki prof. Ariadny G.-Ł. W piątek sąd II instancji uchylił zeszłoroczny wyrok uniewinniający lekarkę od 13 zarzutów korupcyjnych.

Apelację od wyroku uniewinniającego lekarkę z listopada 2013 r. złożyła oskarżająca w sprawie katowicka prokuratura; od części ustaleń zawartych w uzasadnieniu wyroku sądu I instancji odwołał się także obrońca oskarżonej.

- Co do zasady apelacja została uwzględniona, nadal jesteśmy w grze - powiedział dziennikarzom po wyjściu z sali sądowej prok. Wiesław Siepierski.

Broniący oskarżonej mec. Aleksander Jachimowicz ocenił natomiast, że piątkowe "rozważania z uzasadnienia były bardzo szczegółowe i mogą być zaskoczeniem również dla prokuratury". - Nie wygrałem ani ja, ani prokurator - dodał.

Sprawa wróci teraz do Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy.

Akt oskarżenia w sprawie wysłała w 2010 r. Prokuratura Okręgowa w Katowicach. Wg. niej, gdy prof. Ariadna G.-Ł. kierowała katowickim Szpitalem Klinicznym nr 5, miała popełnić 13 przestępstw polegających na przyjmowaniu korzyści od przedstawicieli dwóch firm farmaceutycznych.

Jak informowała w 2010 r. rzeczniczka katowickiej prokuratury prok. Marta Zawada-Dybek, od grudnia 2003 r. do grudnia 2004 r. G.-Ł. miała sześciokrotnie przyjąć korzyści od przedstawiciela firmy optycznej. Wręczane jej kwoty stanowiły ok. 10 proc. wartości faktur za kupowane przez szpital artykuły medyczne. Łapówki miały być przekazywane w katowickiej klinice.

Druga część zarzutów dotyczy okresu od lutego 2006 r. do grudnia 2007, gdy oskarżona miała siedmiokrotnie odbierać w Wiedniu łapówki od przedstawicieli innej firmy, od której szpital kupował m.in. płyny irygacyjne czy sterylne noże. Łapówki miały być przekazywane w euro.

Zawada-Dybek informowała, że łączna kwota łapówek objętych aktem oskarżenia to prawie 366 tys. zł. Wobec oskarżonej zastosowano 300 tys. zł poręczenia majątkowego; zabezpieczono jej majątek wart ponad 400 tys. zł.

W 2011 r. mec. Jachimowicz mówił dziennikarzom w sądzie, że obrona kwestionuje zarzuty. - Nie było żadnych łapówek - oświadczał. Podkreślał, że np. w terminie, którego dotyczy jeden z zarzutów, gdy miała przyjąć łapówkę w Wiedniu, oskarżona była w szpitalu. Przypomniał, że umorzono śledztwo ws. domniemanych nieprawidłowości przy przetargach organizowanych przez szpital, gdy kierowała nim G.-Ł. 

W 2008 r. Najwyższa Izba Kontroli oceniła, że w placówce działały mechanizmy korupcjogenne. NIK negatywnie oceniła sposób udzielania zamówień przez szpital przy zakupach sprzętu medycznego, leków i środków medycznych. Uznano, że podczas prowadzonych badań dyrektor wykorzystywała swą funkcję do prowadzenia prywatnej działalności, czerpała korzyści finansowe z badań prowadzonych na sprzęcie szpitala. 

G.-Ł. nie zgodziła się z tymi zarzutami. Kierowana przez nią klinika przez lata uchodziła za wzorowo zarządzaną. Lekarka została odwołana z kierowniczego stanowiska w 2008 r. przez władze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum