Badacze: prawo zamówień publicznych prowadzi w nauce do licznych absurdów

Autor: PAP-Nauka w Polsce/Rynek Zdrowia • • 15 sierpnia 2019 15:40

Ustawa Prawo zamówień publicznych prowadzi w nauce do licznych absurdów - skarżą się naukowcy. - Najważniejszy podnoszony przez naukowców postulat uwzględniono w projekcie nowej ustawy - komentuje resort przedsiębiorczości. Szef FNP prof. Maciej Żylicz uważa, że potrzebne są większe zmiany.

Badacze: prawo zamówień publicznych prowadzi w nauce do licznych absurdów
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

Przy zakupach specjalistycznych odczynników, aparatury, sprzętu niezbędnego w badaniach - naukowcy muszą stosować się do ustawy prawo zamówień publicznych (PZP). A to - zdaniem rozmówców PAP - prowadzi w nauce do licznych absurdów.

- W listopadzie potrzebowałem lodówki, żeby trzymać w niej moje odczynniki do eksperymentów. Miałem na to pieniądze z grantu. Moja uczelnia jednak organizuje przetarg na lodówki raz w roku i lodówka przyszła dopiero pod koniec czerwca. A przez cały ten czas czasami musiałem trzymać odczynniki w lodówce w moim domu, bo w laboratorium już mi się nie mieściły. To są realia, w jakich działamy jako naukowcy - mówi w rozmowie z PAP naukowiec prof. Jakub Gołąb z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

 Dr Przemysław Grudnik z Małopolskiego Centrum Biotechnologii UJ mówi: "prawo zamówień publicznych jest tak samo stworzone dla tych, którzy budują wielkie budynki i autostrady, jak i dla naukowców. A przecież specyfika budowania autostrady i prowadzenia grantu naukowego jest zupełnie inna".

Jak opowiada, czasem naukowiec z dnia na dzień wpada na nowy pomysł - lub uzyskuje nowy wynik - i zaczyna potrzebować nieprzewidzianych wcześniej produktów.

Zdaniem prof. Gołąba przy lepszej organizacji prawa zamówień publicznych polscy naukowcy mogliby publikować nawet kilka razy więcej prestiżowych naukowych tekstów z wynikami.

- To, co w Niemczech zrobilibyśmy w ciągu tygodnia - dwóch, w Polsce robimy po trzy - cztery miesiące. To prawo zamówień publicznych tak nas ogranicza. Nie jesteśmy np. w stanie kupować we właściwym rytmie odczynników potrzebnych do realizacji naszych badań. Uczelnia organizuje na wszystko przetargi, ale wtedy nawet na zestaw nowych odczynników czekamy miesiącami. A przez to powstaje różnica w tempie pracy między naszymi naukowcami a naukowcami z Unii Europejskiej - mówi naukowiec z WUM.

Przepisy utrudniają naukowcom życie, a nie powinny i wcale nie muszą - potwierdza szef Fundacji na rzecz Nauki Polskiej prof. Maciej Żylicz.

- Nauka jest nieprzewidywalna. Czasem, kiedy badania nie wychodzą, trzeba przerwać dotychczasowe działania i zacząć marsz w inną stronę. Ale ja nie mogę przewidzieć, że za rok będę używał takiego czy innego odczynnika. Kiedy zrobię jakiś eksperyment, to wiem, czego mi potrzeba przez trzy następne dni. Nauka nie może być dokładnie zaplanowana. Jeśli jest zaplanowana - jest odtwórcza - mówi szef FNP.

Realia mogą się zmienić dzięki zmianie przepisów dot. prawa przetargowego. Projektem ustawy prawo zamówień publicznych (PZP), przygotowanej przez Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii (MPiT), w lipcu zajął się Sejm.

MPiT, poproszone przez PAP o komentarz ws. zmian, jakie czekają naukowców, odpowiedziało: "W toku prac legislacyjnych, najważniejszy podnoszony przez naukowców postulat - wyłączenia obowiązku stosowania przepisów o zamówieniach publicznych dla dostaw lub usług służących jedynie do celów badawczych, eksperymentalnych, naukowych lub rozwojowych - został zaakceptowany. Pozostałe uwagi zostały omówione i zaakceptowane przez środowisko naukowe".

MPiT informuje, że środowisko naukowe uczestniczyło w procesie opiniowania projektu nowej ustawy Prawo zamówień publicznych na każdym etapie procedury legislacyjnej.

Prof. Maciej Żylicz komentuje: - Podczas prac nad tym projektem staraliśmy się pokazać, że polska ustawa była bardziej restrykcyjna, niż dyrektywa unijna w tym zakresie. Resort przedsiębiorczości popracował nad tym projektem i faktycznie część zapisów zmienił na naszą korzyść. Jeśli projekt zostanie uchwalony, wreszcie dorównamy do przepisów unijnych.

- Projekt ustawy zakłada, że w przypadku czystej nauki (a więc działań badawczych, które nie będą się bezpośrednio przekładały na zastosowania komercyjne - przyp. PAP), ustawy PZP się nie stosuje do zamówień, których przedmiotem są dostawy lub usługi o wartości mniejszej, niż progi unijne - zapowiada prof. Żylicz.

Prezes FNP wymienia też inne, korzystne zmiany: projekt PZP dopuszcza np. dzielenie zamówień, które prowadzi do niestosowania przepisów ustawy, jeśli jest to uzasadnione obiektywnymi przyczynami.

- Często się zdarzało, że aby nie przekraczać danego progu, zamówienie było dzielone, a każdą jego część kupowało się u innego producenta. W ten sposób żaden z zakupów nie przekraczał wyznaczonego progu. Ale potem przychodził NIK i mówił, że tego nie wolno robić. A przepisy w UE mówią, że jeśli istnieją obiektywne przyczyny - to zamówienie można podzielić. I w Polsce do nowego projektu takie obiektywne przyczyny wpisano - mówi.

Prof. Żylicz widzi w projekcie korzystne zmiany. Jednak - jego zdaniem - warto, by zmiany te były większe.

Zwraca uwagę, że projektowane przepisy nadal zobowiązują do szacowania wartości zakupów dla całej jednostki i na cały rok. Tymczasem na uczelniach zatrudnionych jest wiele grup badawczych, które realizują osobne granty, wywalczone w różnym czasie z różnych agencji grantowych. Według niego łączne szacowanie ich zakupów jest działaniem sprzecznym z logiką.

Więcej: PAP - Nauka w Polsce

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum