Apelacje w procesie za prowokację wobec kardiochirurga - odroczone

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 13 lutego 2014 15:54

Sąd Okręgowy w Białymstoku odroczył do maja apelacje w procesie dot. bezpodstawnego wykorzystania policyjnej prowokacji wobec białostockiego kardiochirurga Tomasza Hirnlego. Jeden z oskarżonych nie stawił się i przesłał zwolnienie lekarskie.

Prokuratura Apelacyjna w Krakowie oskarżyła w tym procesie trzech białostockich policjantów zajmujących się walką z korupcją i lekarza, uważanego za inspiratora całej akcji. Po trwającym 2,5 roku procesie, przed Sądem Rejonowym w Białymstoku w październiku 2012 r. zapadły wyroki skazujące.

W przypadku lekarza zapadł wyrok najsurowszy, bo sąd orzekł karę dwóch lat więzienia bez zawieszenia. W przypadku dwóch policjantów - kary po 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na cztery lata, do tego grzywny i 3-letnie zakazy wykonywania zawodu. Trzeci z oskarżonych policjantów został skazany na grzywnę i roczny zakaz wykonywania zawodu. Apelacje złożyli wszyscy oskarżeni. Prokuratura zrezygnowała, uznając wyrok za "zasadny".

W sądzie w czwartek (13 lutego) nie stawił się żaden z oskarżonych. Obrońca lekarza przedstawił jego zwolnienie lekarskie poświadczone przez lekarza sądowego i wniosek, by rozprawę odroczyć właśnie z powodu nieobecności tego oskarżonego.

Sąd zdecydował o odroczeniu, ale też o szczegółowym sprawdzeniu powodów tego zwolnienia. Gdy ustalał termin kolejnej rozprawy okazało się jednak, iż ten lekarz na stałe wyjechał z rodziną do Norwegii i chce, by zawiadomienia były mu tam wysyłane. Ostatecznie proces został odroczony aż do pierwszej połowy maja, a zawiadomienia lekarzowi zostaną wysłane na dwa adresy - w Polsce i w Norwegii.

Sąd zażąda też szczegółowych informacji na temat zwolnień wystawianych temu lekarzowi. Termin rozprawy apelacyjnej został już bowiem odroczony po raz trzeci: za pierwszym razem (w listopadzie 2013 roku) właśnie z powodu zwolnienia lekarskiego tego samego oskarżonego, potem także na prośbę jego obrońcy, który miał w tym samym czasie sprawę w innym sądzie.

Proces dotyczy wykorzystania przez policję tzw. kontrolowanego wręczenia korzyści majątkowej kardiochirurgowi Tomaszowi Hirnlemu, szefowi kliniki w uniwersyteckim szpitalu klinicznym w Białymstoku. W czerwcu 2005 r. podstawione osoby, które w akcji odegrały role żony i córki pacjenta wymagającego operacji kardiochirurgicznej, zostawiły w gabinecie lekarza 5 tys. zł w kopercie.

Po długim procesie kardiochirurg został uniewinniony, a sądy orzekły, że - nie mając żadnych wiarygodnych informacji, iż przyjmuje on łapówki - nie można było w sposób legalny przeprowadzić takiej akcji wobec niego. Za niesłuszny areszt lekarz dostał odszkodowanie i zadośćuczynienie.

To, że cała sprawa jest intrygą jednego lekarza wobec drugiego, wyszło na jaw dzięki dziennikarskiemu śledztwu. Autor telewizyjnego reportażu zawiadomił Prokuraturę Apelacyjną w Krakowie i to ona oskarżyła lekarza, policjantów i trzy osoby biorące udział w prowokacji.

Prokuratura ta uznała bowiem, że w akcji bezpodstawnie wykorzystano instytucję kontrolowanego wręczenia korzyści majątkowej. Oceniła także, że doszło do wprowadzenia w błąd prokuratora okręgowego w Białymstoku, który udzielał zgody na zastosowanie tej prowokacji.

Uznawanemu za jej inspiratora lekarzowi zarzucono m.in. tworzenie fałszywych dowodów, składanie fałszywych zeznań i nakłanianie do ich składania (za obietnicę zapłacenia 20 tys. zł) dwóch innych osób, biorących bezpośredni udział w prowokacji.

Dwie kobiety, które w akcji odegrały rolę rodziny pacjenta, dobrowolnie poddały się karze więzienia w zawieszeniu na samym początku procesu. Proces mężczyzny, który był pacjentem, został z powodu jego stanu zdrowia wyłączony do odrębnego postępowania i trafił do sądu w Warszawie.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum