Anonimowo opluć w sieci czy oskarżać pod nazwiskiem? Hejter wie lepiej, nie bądź bezbronny

Autor: Jacek Janik/Rynek Zdrowia • • 04 czerwca 2014 06:15

Internet stał się ogromną siłą, potrafiącą w krótkim czasie nieznane osoby wynieść na piedestał oraz niszczyć ludzi. Także lekarzy. Słowo "hejter" - określające kogoś, kto nienawidzi - na stałe zadomowiło się w słowniku pokoleń doby internetu.

Poza swoimi zaletami internet zastąpił także możliwością błyskawicznej "wymiany informacji" przysłowiowy magiel. Sprawił, że rozsiewane tą drogą plotki mogą "zabić", po wielokroć szybciej i skutecznej niż przed erą globalnej sieci. Takim "współczesnym maglem" dla lekarzy stały się funkcjonujące w sieci fora i rankingujące lekarzy portale internetowe.

Pacjent ma prawo do oceny
- Lekarze pełnią funkcję społeczną, co wiąże się z możliwością ich oceny ze strony społeczeństwa. I muszą się z tym liczyć. Zresztą lekarze w czasie wypełniania swoich obowiązków chcą być traktowani jako funkcjonariusze publiczni. To powoduje, że ich działanie podlega społecznej ocenie - stwierdza w rozmowie z portalem rynek zdrowia.pl dr Wojciech Rafał Wiewiórowski, Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych.

- Podkreślić jednak należy, że ochrona danych osobowych i ochrona dóbr osobistych to dwie różne rzeczy. W sytuacji, w której ktoś uważa, że jego dobra osobiste zostały naruszone i chce dochodzić z tego powodu odszkodowania, to ma do tego pełne prawo - dodaje.

Sami lekarze nie odmawiają prawa do oceny swojej pracy. Jak stwierdza dr Krzysztof Kordel, prezes Wielkopolskiej Izby Lekarskiej, wieloletni Rzecznik Praw Lekarza Naczelnej Izby Lekarskiej, lekarze nie są pod żadną ochroną i pacjent ma pełne prawo do ich uzasadnionej krytyki.

- Jeśli ktoś uważa, że jego doktor popełnił błąd, czy zachował się niestosownie, to ma pełne prawo do udowodnienia tego przed odpowiednimi do tego instytucjami, także w izbach lekarskich. Jeżeli chce oceniać lekarza w internecie, także ma prawo to zrobić, tyle że niech się pod nią podpisze. Opluć kogoś anonimowo jest bardzo łatwo - mówi dr Kordel.

Jak podkreśla Klaudiusz Komor, prezes Beskidzkiej Izby Lekarskiej, pacjenci zawsze, także przed czasami internetu, oceniali swoich lekarzy. Przekazywali miedzy sobą swoje opinie i doświadczenia. Kiedy sąsiadka sąsiadce mówiła, że ten lekarz jest dobry, a tamten kiepski - to było podpisane jej nazwiskiem i brała za to w pewien sposób odpowiedzialność.

- Pomiędzy hejtowaniem a ocenianiem jest ta różnica, że ktoś może lekarza obrzucić błotem i niczego nie musi udowadniać. I wielu ludzi wierzy, że to jest prawda, choć wcale nie musi być nawet do niej zbliżone - dodaje.

Jeśli interweniować, to tylko indywidualnie
Naczelna Izba Lekarska w czerwcu ubiegłego roku wystąpiła do GIODO, wskazując, że niektóre portale i serwisy rankingujące lekarzy naruszają przepisy dotyczące przetwarzania danych osobowych. Zażądała usunięcia z nich danych tych, którzy nie wyrazili na to zgody.

Po analizie pisma Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych stwierdził, iż skarżącym, a tym samym stroną w postępowaniu wszczętym przez GIODO może być jedynie osoba fizyczna, której dane osobowe są przetwarzane.

- Rozumiem stanowisko i pozycję Naczelnej Rady Lekarskiej jako organu, który chciałby wesprzeć lekarzy w walce z negatywnymi zjawiskami na serwisach oceniających lekarzy, ale z punktu widzenia postępowania administracyjnego nie jest to możliwe - mówi dr Wojciech Rafał Wiewiórowski.

- NRL nie ma legitymacji do tego, aby występować w takich sprawach w imieniu wszystkich lekarzy w Polsce. Bardzo liczę się z opinią, którą wyraża w tej sprawie NRL, ale nie można stwierdzić, że może być ona stroną postępowania dotyczącego indywidualnych osób - dodaje.

Jak stwierdza, lekarz nie jest jedynym zawodem zaufania publicznego, który jest w podobnej sytuacji. To samo dotyczy radców prawnych, adwokatów, notariuszy czy komorników.

Złe emocje i frustracje
Portale i serwisy internetowe oceniające i rankingujące lekarzy bronią się przed hejterami, bo zdają sobie z tego sprawę, że generalnie w perspektywie działają także na ich niekorzyść.

Przyznają jednocześnie, że przypadki hejtowania lekarzy zdarzają się często. I niekoniecznie chodzi o stosowanie we wpisach gróźb czy stalking, czyli uporczywe nękanie. Najczęściej są to agresywne opinie, zawierające wulgarne słowa lub ironiczne sformułowania.

- Kiedy pojawiają się takie wpisy, moderator odsyła użytkownikowi opinię do poprawienia i wskazuje ten fragment, który powinien zostać zmieniony. W wielu przypadkach użytkownicy poprawiają treść swojego komentarza w taki sposób, że możemy go opublikować, ale zdarza się, że nie chcą wprowadzać zmian i wręcz żądają umieszczenia opinii w pierwotnym kształcie. Wtedy nie są publikowane - mówi Marta Wrzosek, marketing manager z portalu Znanylekarz.pl.

Ujawnienie danych ma miejsce niezwykle rzadko i dotyczy ułamka procentu wszystkich opinii w serwisie. Aby je uzyskać, nie wystarczy o to "pisemnie poprosić". Wnioski muszą zawierać dokładne uzasadnienie żądania i cel wykorzystania danych. Wszystkie rozpatrywane są indywidualnie, a decyzja o ich przekazaniu jest podejmowana wspólnie z zespołem prawnym serwisu.

- Żądania udostępnienia danych otrzymujemy w sytuacjach, gdy lekarz jest przekonany o tym, że opinia, która go dotyczy, narusza jego dobra osobiste i chce wystąpić na drogę sądową. Wówczas za każdym razem staramy się najpierw rozwiązać sprawę polubownie i dopiero po wyczerpaniu tej drogi, lekarz może wnioskować o udostępnienie danych - wyjaśnia Wrzosek.

- Zdecydowana większość takich przypadków jest załatwiana polubownie - tzn. pacjent zmienia sporny fragment opinii lub lekarz umieszcza pod opinią swoją odpowiedź przedstawiając swój punkt widzenia - dodaje.

Nie chcę, ale... muszę
Jak wyjaśnia Marta Wrzosek, dane lekarzy są dodawane do serwisu Znanylekarz.pl przede wszystkim przez pacjentów, którzy chcą wystawić lekarzowi opinię, a także przez samych lekarzy rejestrujących się na portalu. Lekarzy, którzy korzystają z możliwości, jakie daje im bezpłatne konto jest ponad 15 tysięcy, a każdego miesiąca rejestruje się kolejnych kilkaset.

Znanylekarz.pl zachęca lekarzy do zakładania swoich kont i weryfikacji profilów, które pozwalają im na odpowiadanie na wpisów pacjentów czy samodzielne aktualizowanie danych.

- Ci lekarze, którzy nie chcą, aby wyrażano o nich opinie w naszym serwisie, powinni zdawać sobie sprawę, że pacjenci i tak będą o nich pisać w internecie. My staramy się tworzyć przestrzeń do maksymalnie rzeczowej dyskusji, w której interesy obu stron - pacjentów i lekarzy - są zrównoważone - stwierdza Wrzosek.

Na pomoc lekarzom
Beskidzka Izba lekarska chce pomóc lekarzom, którzy odczuwają na własnej skórze jak groźną bronią może być słowo w internecie i stają się bezbronni wobec ataku hejterów, często nawet nie wiedząc, co oznacza słowo "hejter".

- Przygotowaliśmy program, który zawiera trzy elementy. 5 czerwca ruszamy ze specjalnymi szkoleniami dla lekarzy, w których powiemy im szerzej o całym zjawisku, o hejterach, o tym że nie są bezbronni, chociaż obrona przed hejterami jest trudna. Chcemy im podpowiedzieć, w jaki sposób mogą walczyć o usunięcie na portalach szkalujących ich wpisów - mówi Klaudiusz Komor, prezes BIL.

Szkolenia mają być organizowane wspólnie z agencją PR, której pracownicy zajmują się tymi problemami na bieżąco i mają doświadczenie w usuwaniu różnego rodzaju wpisów. Mają w nie być zaangażowani także prawnicy, są też starania, aby uczestniczył w nich także ktoś z ramienia policji. Szkolenie ma być kompleksowe i jednocześnie praktyczne.

- Nasza izba chce zapewnić swoim członkom również możliwość ochrony prawnej, tak aby pomóc im w sytuacji, kiedy są nękani, obrażani czy szkalowani. Miałoby to być realizowane zarówno przez wystawianie opinii prawnych, jak i reprezentowanie na drodze sądowej - mówi prezes Komor.

Wskazuje, że nie mniej ważnym elementem działań powinna być kampania społeczna, przeprowadzona za pośrednictwem mediów, uświadamiająca jak szkodliwe jest zjawisko hejtowania w sieci.

Z inicjatywy BIL bardzo cieszy się prezes NRL Maciej Hamankiewicz, podkreślając, że wszelka pomoc prawna lekarzom ze strony okręgowych izb jest bardzo pożądana.

- Jeżeli lekarz zauważa, że jego dane osobowe zostały zamieszczone bez jego zgody - może złożyć skargę do GIODO. Zrozumiałym jest, że pacjenci mają prawo do oceny lekarza i nikt nie chce tego prawa odebrać. Należy jednak mieć odwagę podpisać się pod taką opinią z imienia i nazwiska. Dopuszczenie anonimowości w opiniach stwarza ogromne możliwości obrażania lekarzy i upustu emocji, a to nie służy zaufaniu do zawodu lekarza, które w naszej pracy jest najważniejsze - stwierdza prezes Hamankiewicz.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum