E-recepty dla pacjenta zbadanego na odległość. Kto z nich skorzysta?

Autor: PW/Rynek Zdrowia • • 10 kwietnia 2018 05:51

Niebawem wejdzie w życie podpisana przez prezydenta RP ustawa o e-receptach, wprowadzająca m.in. możliwość ich wystawiania bez osobistego badania pacjenta, po konsultacji za pośrednictwem systemów teleinformatycznych. Co to rozwiązanie będzie oznaczało w praktyce?

E-recepty dla pacjenta zbadanego na odległość. Kto z nich skorzysta? Fot. Shutterstock

Telemedycyna nie zacznie się dynamiczniej rozwijać, jeżeli nie będzie istniała możliwość wystawienia recepty bez osobistego kontaktu osoby wystawiającej receptę z pacjentem - podało Ministerstwo Zdrowia w uzasadnieniu do ustawy wprowadzającej e-recepty.

E-recepty - według planów - do końca roku mają zacząć obowiązywać we wszystkich aptekach w Polsce, a od 1 stycznia 2020 r. mają być już wystawiane w każdym gabinecie medycznym.

Ministerstwo Zdrowia nanosząc w ustawach zmiany umożliwiające wystawianie e-recept, wprowadziło w art. 42 ustawy z 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty (Dz. U. z 2017 r. poz. 125, z późn. zm.) zmianę brzmienia ust. 2 przez usunięcie wyrazu "osobistego" (w odniesieniu do "badania"), co umożliwi wystawienie recepty niezbędnej do kontynuacji leczenia nie tylko po osobistym zbadaniu pacjenta, ale również po zbadaniu pacjenta za pośrednictwem systemów teleinformatycznych lub systemów łączności.

Co ta zmiana oznacza w praktyce?

Zaocznie już wypisywano recepty
Dotąd możliwe już było wypisywanie recept bez oglądania pacjenta przez lekarza. Od 2015 roku przepisy zezwalają bowiem na zaoczne wypisywanie recepty. Z tym, że to rozwiązanie dotyczy tylko przypadków wymagających kontynuacji leczenia tym samym lekiem, gdy nie jest konieczne badanie pacjenta.

Odbywa się to w ten sposób, że do lekarza udaje się osoba z rodziny, czy opiekunka z pomocy społecznej posiadająca pełnomocnictwo i upoważnienie do odbioru recepty. - Jako lekarze rodzinni znamy dobrze zdrowotne problemy naszych pacjentów. Możemy wystawić receptę z powtórzonym lekiem, wpisując w dokumentację kto ją odebrał - tłumaczy Tomasz Zieliński, ekspert ds. rozwiązań informatycznych Federacji Porozumienie Zielonogórskie.

- Z zaocznego wypisywania recept korzystamy w chorobach przewlekłych, np. u chorych z nadciśnieniem, z astmą. Po ustabilizowaniu stanu często taki pacjent wymaga po prostu przedłużenia terapii, czyli ponownego przepisania już stosowanych leków. Generalnie takie postępowanie jest możliwe w przypadku pacjentów z rozpoznaniem, wymagających ciągłej farmakoterapii - wyjaśnia Bożena Janicka, prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia.

Kogo można zbadać na odległość?
Nowe zapisy prawne zawarte w ustawie o e-recepcie poszerzają grupę pacjentów, którym można wypisać receptę bez ich osobistej wizyty u lekarza, sankcjonują też możliwość prowadzenia leczenia poprzez ustalanie stanu pacjenta na odległość, np. - co dzisiaj jest najbliższe rzeczywistych możliwości - w oparciu o rozmowę telefoniczną.

Jak tłumaczy Bożena Janicka, nowe przepisy o badaniu na odległość można zastosować teraz nie tylko w grupie chorych przewlekłych, ale także u tych z już postawionym rozpoznaniem, gdy oczekują na wyniki badań laboratoryjnych, od których uzależnione jest postępowanie farmakologiczne. Dotyczy to m.in. pacjentów infekcyjnych, gdy dla prowadzenia terapii potrzebny jest np. wynik morfologii, leukocytozy, wymazu z gardła.

Przypadkiem, którego leczenie można prowadzić na odległość jest m.in. nawrotowa infekcja dróg moczowych. - Czekamy na wynik posiewu moczu, wiemy, że będziemy musieli włączyć lek, a jego wybór uzależniamy od wyniku. Wówczas dla przepisania leku w wielu wypadkach w zupełności wystarczy, gdy lekarz drogą elektroniczną otrzyma potrzebne dane. To informacja sensu stricte medyczna, która już nie weryfikuje wprost stanu pacjenta. Takie rozwiązanie jest możliwe, bo pacjenta już znamy, wiemy z czym się zetknęliśmy - podaje przykład Bożena Janicka.

Kontakt telefoniczny to część badania
Jak podkreśla, takie postępowanie - zakładając, że używanie e-recept stanie się powszechne - jest wielkim udogodnieniem dla pacjenta: - Pacjent omija już kolejną wizytę potrzebną dzisiaj do przedstawienia wyników, fatyguje się bezpośrednio do apteki, a nie do lekarza.

Co wydaje się bardzo ważne, nowe przepisy ostatecznie usankcjonowały praktykę kontaktu na odległość z pacjentem chorym przewlekle, w celu modyfikacji leczenia. Tak można prowadzić np. pacjenta z migotaniem przedsionków.

- Lekarz będzie mógł zmienić dawkowanie leków lub lek informując o tym pacjenta oraz aptekę. Mówimy o sytuacji, gdy stan pacjenta lekarzowi jest znany, wynik jest znany i ustalamy nowe zasady leczenia, które znajdują potwierdzenie w e-recepcie - zaznacza Bożena Janicka. Dodaje: - Ważne, że modyfikację leczenia będzie można przeprowadzić w oparciu o informację przekazaną telefonicznie. Wcześniej też udzielaliśmy podobnych informacji i porad drogą telefoniczną, ale de facto nie było to jasno usankcjonowane w prawie.

Tomasz Zieliński jest zdania, że rozwiązania telemedyczne pozwalające na zdalny kontakt pacjenta z lekarzem będą się wciąż poszerzały.

- Tak naprawdę pewna część wizyt może się odbyć bez udziału pacjenta. Istnieją już np. glukometry, które potrafią rejestrować pomiary i wysyłać je do portali. Mogę sobie wyobrazić, że mam u siebie w poradni rejestrator i na bieżąco, oczywiście za zgodą pacjenta, otrzymuję dane dotyczące jego glikemii. Wtedy pacjent, zamiast przychodzić na wizytę, może kontaktować się telefonicznie i prosić o konsultacje - mówi nam ekspert.

Telemedycyna dla pacjenta
Zaznacza, że jest też w stanie wyobrazić sobie w przyszłości np. osłuchanie chorego przy użyciu stetoskopu, którym posługuje się sam pacjent, instruowany podczas transmisji wideo przez lekarza.

- Dzisiaj być może taka wizja trochę przeraża, bo to jest daleko idąca zmiana, ale moim zdaniem, będzie spora grupa schorzeń, zwłaszcza przewlekłych, w których potrafimy wykorzystać liczne telenowości - mówi nam ekspert.

Nasi rozmówcy podkreślają, że dobrze się stało, iż ustawa o e-recepcie formalnie sankcjonując prowadzenie badań pacjenta czy konsultacji na odległość, wskazuje na zastosowanie technologii IT, bo są to już rozwiązania, które w kontaktach lekarza z pacjentem dowiodły swojej skuteczności. I bynajmniej nie opierają się one na gadżetach.

Przykładem skuteczności badań na odległość są porady udzielane przez polski oddział Medical Radio. To radiostacja, która umożliwia marynarzom na statkach uzyskanie porady lekarskiej w sytuacji zagrożenia życia i zdrowia.

- Kiedyś można było tylko usłyszeć pacjenta, albo osobę będącą przy pacjencie, a obecnie można tego chorego zobaczyć. Oczywiście nie jest to to samo co dotknięcie pacjenta, ale można dzięki technikom wideo obejrzeć np. zmiany jakie ma na skórze, czy zdalnie odczytać zapis badania ekg. Możliwość stawiania diagnoz w wielu chorobach jest dość duża - mówi nam dr Marek Posobkiewicz, Główny Inspektor Sanitarny i do dzisiaj lekarz czynnie udzielający porad medycznych przez Medical Radio.

Jak dodaje, dobrym przykładem telemedycyny już na co dzień stosowanej w warunkach polskich jest transmisja zapisu ekg pacjenta z ostrym zespołem wieńcowym prowadzona bezpośrednio z karetki pogotowia do ośrodka hemodynamiki. Porad instruktażowych, które nie raz pozwoliły uratować życie, udzielają przez telefon dyspozytorzy numeru 112.

Odpowiada lekarz
Mówiąc o zmianach wprowadzanych ustawą o e-recepcie nie sposób jednak nie postawić pytania o granicę leczenia prowadzonego w oparciu o zdalne badanie w warunkach POZ. Co ją wyznacza?

Ekspert ds. ochrony zdrowia dr Adam Kozierkiewicz podkreślił w rozmowie z PAP, że lekarz zawsze bierze odpowiedzialność za wydanie recepty. Najważniejsze jest pytanie, czy zbadanie przez lekarza musi być związane z dotykaniem pacjenta.

- Teoretycznie badaniem może być rozmowa telefoniczna. Pytanie zasadnicze do lekarza brzmi: czy jest w stanie ocenić stan zdrowia bez dotykania pacjenta? Jeśli lekarz czuje, że może odpowiedzialnie przepisać receptę bez dotykania pacjenta, to uważam, że może to zrobić - uznał dr Kozierkiewicz.

Wszyscy nasi rozmówcy przyznają, że wyznaczenie granicy bezpiecznego prowadzenia pacjenta na odległość jest trudne.

- To granicę określa wiedza i doświadczenie lekarza. Jest jasne, że jeśli np. u pacjenta z cukrzycą odnotowujemy duże i nagłe wahania poziomu glikemii, to musimy tego pacjenta zobaczyć, by omówić z nim bliżej jego stan i konieczne zmiany w terapii - mówi Tomasz Zieliński, dodając, że oczywiście nie można zbyt długo polegać wyłącznie na zdalnym badaniu pacjenta. Zaznacza: - Niebezpieczne byłoby też  zdalne ocenianie stanu pacjenta, który pierwszy raz zgłasza dolegliwości.

Jak ocenia Bożena Janicka, zdalne badanie pacjenta przy wypisywania e-recept oznacza dzisiaj przede wszystkim udzielanie pacjentowi konsultacji i porad przez telefon.

- Dzięki ustawie wprowadzającej e-receptę usankcjonowaliśmy przekazywanie informacji pacjentowi na odległość, m.in. tych dotyczących powtarzania leków oraz oparcie leczenia o zdalnie przekazane wyniki, gdy stan pacjenta jest nam znany. Z drugiej strony stworzone zostały ramy do dalszego rozwoju telemedycyny - podsumowuje.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum