Zmiana ministra na Miodowej. Czy padnie apel o 100 dni spokoju?

Autor: PW, KG, JW, PAP/Rynek Zdrowia • • 10 stycznia 2018 05:54

Ma doświadczenie w zarządzaniu działami administracji publicznej, jest jednocześnie naukowcem doskonale rozumiejącym znaczenie nowoczesnej medycyny dla gospodarki - mówią eksperci po nominacji prof. Łukasza Szumowskiego na stanowisko ministra zdrowia. Teraz jednak stoi przed nim przede wszystkim zadanie uspokojenia sytuacji w ochronie zdrowia.

Oczekiwania wobec nowego ministra zdrowia płyną ze strony wielu środowisk. Fot. PTWP/ Piotr Waniorek

Jak już informowaliśmy, we wtorek (9 stycznia) w ramach rekonstrukcji rządu nowym ministrem zdrowia został mianowany prof. Łukasz Szumowski, kardiolog, zastępując na tym stanowisku Konstantego Radziwiłła.

Jerzy Gryglewicz, ekspert ochrony zdrowia, powiedział Rynkowi Zdrowia, że nie jest zaskoczony powołaniem na stanowisko ministra zdrowia prof. Łukasza Szumowskiego, gdyż jego osoba była wymieniana od dłuższego czasu wśród bardzo prawdopodobnych kandydatów.

Mamy kryzys czy nie?
Profesor, przechodzący na Miodową z fotela wiceministra nauki i szkolnictwa wyższego, jest postrzegany jako osoba z doświadczeniem w zarządzaniu działami administracji publicznej. - W Ministerstwie Zdrowia można było dostrzec ostatnio duże problemy, jeśli chodzi o wdrażanie rozporządzeń, ustaw czy samo zarządzanie resortem. Stąd duże oczekiwana na poprawę w tym zakresie - rozważa nas rozmówca.

Dodaje, że nowy minister, jako lekarz i wcześniej szef kliniki w Instytucie Kardiologii w Aninie rozumie też dobrze oczekiwania środowiska medycznego. - Profesor, będąc jeszcze wiceministrem nauki, wypowiadając się na tematy związane z ochroną zdrowia bardzo rzeczowo odnosił się w dyskusjach m.in. do aspektów organizacyjnych, które są konieczne dla poprawy dostępności i jakości świadczeń - stwierdza dr Gryglewicz.

Jego zdaniem trudno jeszcze przewidzieć w jakim stopniu nowy minister zweryfikuje dotychczasową politykę resortu. - Można natomiast oczekiwać, że Ministerstwo Zdrowia zmieni język dialogu ze środowiskiem medycznym i "przede wszystkim nie będzie w nim tak dużo propagandy i twierdzeń, że nie ma kryzysu".

Nominacja prof. Łukasza Szumowskiego z pewnością jest dobrą wiadomością dla środowisk naukowych związanych z medycyną. Wcześniej, będąc od 24 listopada 2016 r. podsekretarzem stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego, profesor firmował śmiałe projekty, które mają dać impuls dla szerszych innowacji w medycynie.

Nauka, czyli pasja ministra
To on informował szeroko o powołaniu Instytutu Biotechnologii Medycznej, który ma finansować badania podstawowe nad nowymi lekami.

- Aby badania kliniczne w ogóle mogły zaistnieć, najpierw musi być co badać. Z pieniędzy przeznaczonych na naukę chcemy sfinansować właśnie ten etap początkowy: modelowanie cząsteczki, badania in vivo, badania na komórkach, liniach komórkowych, zwierzętach. Od zakończenia II wojny światowej do etapu badań na ludziach dotarły zaledwie trzy cząsteczki leków zaprojektowane w Polsce - mówił przedstawiając rządowy projekt, na który przeznaczono pół miliarda złotych.

W maju ub.r. prof. Łukasz Szumowski uczestniczył w sesji "Innowacje w medycynie" podczas IX Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. Wskazywał wtedy, że w Polsce od wielu lat mamy do czynienia z ''ogromnym drenażem mózgów, dewastującym nie tylko naszą naukę, ale i gospodarkę''. - Musimy wprowadzić rozwiązania, które młodych innowacyjnych Polaków, także w obszarze nauk medycznych, zatrzymają w Polsce - podkreślał.

Jak zauważa dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego, prof. Łukasz Szumowski należy do grona młodych naukowców, doskonale rozumiejących potrzebę inwestowania w nowoczesną medycynę, tę przynoszącą efekty znacznie szybciej niż tradycyjne rozwiązania.

Zaznacza: - To co dostrzegam w poglądach nowego ministra zdrowia, to przekonanie, że na leczenie i opiekę zdrowotną należy patrzeć nie tylko przez pryzmat wydatków NFZ, ale też społecznych kosztów chorób.

Kredyt zaufania
Oczekiwania wobec nowego ministra zdrowia płyną ze strony wielu środowisk. - Mam nadzieję, że nie będzie to zmiana tylko wizerunkowa - komentuje Roman Kolek, wicemarszałek województwa opolskiego, były wicedyrektor Opolskiej Kasy Chorych oraz Opolskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ. 

Nim jednak nowy minister zdrowia przedstawi swoją wizję naprawy systemu ochrony zdrowia, będzie musiał się zmierzyć z niezadowoleniem środowisk medycznych, które - jak można przypuszczać - stało się jedną z istotnych przyczyn zdymisjonowania ministra Konstantego Radziwiłła.

Szefowa Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ "Solidarności" Maria Ochman zapewniła, że nowy minister zdrowia, jak każdy nowo powołany na to stanowisko, otrzymuje na wstępie kredyt zaufania.

- Myślę, że otrzymuje taki kredyt zaufania od wszystkich partnerów społecznych, tak powinno być. "Solidarność" na pewno takiego kredytu zaufania panu ministrowi udziela - wskazała, dodając, że oczekuje, iż nowy szef MZ spotka się ze stroną społeczną i w celach dialogu zostanie reaktywowany zespół trójstronny przy ministrze zdrowia.

Krzysztof Bukiel, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy powątpiewa jednak czy kompetencje przypisane do stanowiska pozwolą prof. Łukaszowi Szumowskiemu na rozwiązanie zasadniczego problemu jakim jest niedostatek środków na ochronę zdrowia.

- Jeżeli pan minister Radziwiłł nie spełniał postulatów środowiska medycznego, to nie dlatego, że uważał, iż są złe, i nie dlatego, że nie chciał. Po prostu nie był wstanie zmienić polityki rządu wobec ochrony zdrowia - mówi Rynkowi Zdrowia szef OZZL.

Dodaje: - Obawiam się czy nie zmieniono ministra tylko po to, żeby powiedzieć: jest nowy minister dajcie szansę, dajcie 100 dni spokoju.

Czy na takie rozwiązanie przystaliby rezydenci? Takie deklaracje dotąd nie padły.

Rezydenci nie odpuszczą
- Chcemy zachować ciągłość negocjacji, w sprawie nakładów na ochronę zdrowia i reform, które omawialiśmy z panem ministrem Radziwiłłem. Mamy nadzieję, że pan minister Szumowski priorytetowo potraktuje problem i jak najszybciej się z nami spotka. My jesteśmy gotowi na nowe otwarcie - powiedział rzecznik prasowy Porozumienia Rezydentów OZZL Jakub Kosikowski.

Zwrócił uwagę, że nowy szef MZ ma doświadczenie pracy w szpitalu. - Mamy nadzieję, że będzie rozumiał problemy szpitali lepiej niż minister Radziwiłł, który jest lekarzem rodzinnym - powiedział. Jednocześnie wyraził obawę, że czas potrzebny na przejęcie obowiązków przez nowego ministra może opóźnić negocjacje.

- Mamy trochę obaw, trochę optymizmu. Traktujemy zmianę neutralnie, natomiast trochę szkoda tych dwóch i pół roku, które spędziliśmy z panem ministrem Radziwiłłem, ale chcemy podziękować za poświęcony nam czas i mamy nadzieję, że nowy minister również go dla nas znajdzie - powiedział Kosikowski.

Damian Patecki, wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL, podkreśla, że prof. Łukasz Szumowski to osoba, której dotychczasowe działanie było pozytywnie odbierane w środowisku rezydentów.

- Jest naukowcem. Mamy nadzieję, że w sposób merytoryczny, spójny i oparty o twarde wyliczenia zdoła przekonać ministerstwo finansów i cały rząd co do tego, że inwestycje w ochronie zdrowia przynoszą zyski a nie straty i warto wydawać pieniądze na podnoszenie jakości świadczeń zdrowotnych - mówi Rynkowi Zdrowia wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów, nawiązując do trwającej akcji wypowiadania przez rezydentów klauzul opt-out, prowadzonej jako sprzeciw przeciwko zbyt niskiemu ich zdaniem wzrostowi nakładów na ochronę zdrowia.

Skąd pieniądze na zdrowie?
Pytany przez Rynek Zdrowia czy Porozumienie Rezydentów nadal będzie zabiegać o spotkanie z premierem Mateuszem Morawieckim, powiedział że takie spotkanie byłoby ważne dla "efektywności dialogu". - O ważne dla nas, merytoryczne spotkanie z premierem Morawieckim zabiegamy od dwóch lat, odkąd był jeszcze ministrem finansów. Liczymy ciągle, że do niego dojdzie - powiedział Patecki.

Dodał, że Porozumienie Rezydentów szanuje każdego ministra zdrowia, ale to premier ma największy wpływ na politykę rządu, stąd prośby i o takie spotkanie.

Według Krzysztofa Bukiela nakłady na ochronę zdrowia - o czym mówił wypowiadając się dla TVN24 - "można zwiększyć w sposób natychmiastowy, tylko potrzeba woli politycznej". Podobne przekonanie wydaje się mieć sejmowa opozycja. Zwiększenie nakładów na służbę zdrowia do poziomu 6 proc. PKB już do 2021 r., a nie jak chce rząd 2025 r., zakłada przygotowany wspólnie przez PO i Nowoczesną projekt ustawy.

Propozycja PO i Nowoczesnej zakłada stopniowe zwiększanie nakładów na służbę zdrowia z budżetu państwa średnio o 6,7 mld złotych rocznie. Środki te mają pochodzić z ograniczenia wydatków budżetowych na inne cele - w tym roku m.in. na Wojska Obrony Terytorialnej i budowę strzelnic.

- Naprawdę ważniejsze jest to, aby w szpitalach byli lekarze i nie zamykano oddziałów, niż budowanie strzelnic w każdym powiecie - powiedział na wtorkowej (9 stycznia) konferencji prasowej szef sejmowej komisji zdrowia Bartosz Arłukowicz (PO). Zapowiadał, że jeszcze we wtorek posłowie PO i Nowoczesnej zgłaszają odpowiednie poprawki do projektu tegorocznej ustawy budżetowej.

Nowy minister zdrowia Łukasz Szumowski przejął obowiązki szefa MZ we wtorek (9 stycznia) w gmachu resortu; wprowadził go odwołany ze stanowiska Konstanty Radziwiłł.

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum