Złożył rezygnację, bo "jest gorzej niż w Kambodży". Konsultant ds. pediatrii odchodzi

Autor: MP • Źródło: Rynek Zdrowia31 marca 2022 21:45

Konsultant wojewódzki ds. pediatrii złożył rezygnację z pełnionej funkcji. W kwietniu przestanie pełnić swoją funkcję. - Wszędzie bylejakość, byle tylko na papierze się zgadzało, wszędzie dochodzi do absurdów. Jest gorzej niż w Kambodży - mówił w rozmowie z Rynkiem Zdrowia dr Jarosław Mijas.

Złożył rezygnację, bo "jest gorzej niż w Kambodży". Konsultant ds. pediatrii odchodzi
Konsultant wojewódzki ds. pediatrii na Opolszczyźnie złożył rezygnację z pełnionej funkcji. Fot. PAP/Łukasz Gągulski
  • Konsultant ds. pediatrii woj. opolskiego w marcu złożył rezygnację z zajmowanego stanowiska
  • Dr Jarosław Mijas wyjaśnia, że ma już dość ciągłej, nieefektywnej walki o wciąż pogarszający się stan pediatrii
  • - Przez ostatnie 8 lat dla pediatrii w woj. opolskim ekipa rządząca nie zrobiła nic, a wręcz robiła wszystko, żeby to się jeszcze bardziej rozpadło - podkreśla dr Mijas
  • Pediatra opowiada m.in. o bardzo trudnej sytuacji kadrowej, oddziale prowadzonym jednoosobowo czy problemach, które  pojawią się w związku z napływem uchodźców
  • - Dłużej nie mogę tego firmować swoim nazwiskiem - tłumaczy konsultant, który w kwietniu przestanie pełnić swoją funkcję

Konsultant ds. pediatrii. "Jesteśmy na skraju przepaści"

- W ciągu niespełna 10 lat w woj. opolskim cztery piąte pediatrów osiągnie wiek emerytalny, a na ich miejsce nie ma nikogo. To przeleci piorunem - mówi Rynkowi Zdrowia dr Jarosław Mijas, konsultant wojewódzki ds. pediatrii.

Zgodnie z danymi Okręgowej Izby Lekarskiej w Opolu (stan na październik 2021 r.) liczba lekarzy pediatrów na terenie woj. opolskiego z podziałem na grupy wiekowe wygląda następująco:

  • 30-40 lat - 24 lekarzy,
  • 41-50 lat - 9 lekarzy,
  • 51-60 lat - 42 lekarzy,
  • 60 i więcej - 56 lekarzy.

- Jesteśmy na skraju przepaści, a jedynym kierunkiem, który rządzący obierają, to przeczekanie. A to jeszcze miesiąc, a to jeszcze chwilę do najbliższych wyborów, a później niech się dzieje co chce, rozłożymy ręce, trudno. Nie ma chętnych, bo warunki pracy, chaos i bałagan, które mamy w regionie, są słynne na pół Polski - podkreśla dr Mijas.

"Przed 3. rokiem życia dzieciom nie wolno chorować"

Dotychczasowy konsultant wojewódzki ds. pediatrii (funkcję pełnić będzie do 5 kwietnia) wskazuje na szereg problemów, z którymi borykał się na Opolszczyźnie. 

- Jesteśmy jedynym województwem, które ma oddział neurologii dziecięcej przyjmujący od 3. roku życia. Wcześniej nie wolno dzieciom chorować. Straciłem półtora roku na walkę z tym. Pisma, rozmowy, próby przekonywania, że tak to nie może funkcjonować i nic - wzdycha dr Mijas.

Dr Jarosław Mijas Fot. arch. prywatne
Dr Jarosław Mijas Fot. arch. prywatne

Oddział pediatryczny prowadzony jednoosobowo przez 72-latka

- Pojechałem na kontrolę do jednego szpitala. Okazało się, że jest pediatria bez dyżurnego. Zaangażowany, pracowity pan doktor prowadzi oddział pediatryczny w wieku 72 lat jednoosobowo. Oddziału pilnował internista chirurg - opowiada.

- Idzie pan do szpitala z chorym dzieckiem, bo jego stan się pogorszył, a tam nie ma lekarza. Nie wiem, może w Kambodży są takie oddziały, a my tu mówimy o XXI wieku w środku Europy - dodaje.

- Napisałem negatywną opinię w tej sprawie, wszyscy obrażeni. W NFZ uznano, że oddział nie spełnia wymogów, ale łóżka są ważne, zostawmy ten temat. Takie przykłady można mnożyć - rozkłada ręce pediatra.

"Mamy ledwo dyszący system pediatryczny, w który nikt nie inwestuje"

Doktor Mijas przyznaje, że wyczerpała go już wieloletnia walka o poprawę trudnej sytuacji pediatrii na Opolszczyźnie. 

- Wszędzie bylejakość, byle tylko na papierze się zgadzało, wszędzie, gdzie się nie zagłębić, dochodzi do absurdów. Na każdym kroku czekała mnie walka - przyznaje.

- Przestawiałem wojewodzie, NFZ-towi setki pomysłów i nie potrafiłem nic wyegzekwować. Ostatni sezon bez przygotowania na COVID-19, wszystko na kolanie, to już był koszmar - tłumaczy.

- Przez lata nic. I co teraz mamy? Ledwo dyszący system pediatryczny, w który nikt nie inwestuje, nikt tu nie chce przyjść do pracy, gdzie mamy bardzo ciężkie warunki, bo ważniejsi są decydenci niż rzeczywistość - dodaje.

"Trzeba zdawać sobie sprawę, że uchodźcy dociążą nasz system"

Ordynator Oddziału Klinicznego Pediatrii w Strzelcach Opolskich zwraca uwagę na przyszłe problemy związane z aktualną sytuacją w Ukrainie.

- Przyjeżdża do nas wielu uchodźców z niejasną historią epidemiologiczną, z nie wiadomo czy do odtworzenia kalendarzami szczepień, w stresie negatywnym przez wojnę, co znacząco obniża odporność, z szeregiem chorób przewlekłych i w ogóle o tym nie dyskutujemy, nie działamy - tłumaczy.

- Wydaje się, że konflikt nie będzie wcale taki krótki i trzeba zdawać sobie sprawę, że ci uchodźcy dociążą nasz system. Piorunem miną 4 ciepłe miesiące, bo tyle u nas trwa lato i wejdziemy w kolejną jesień. W jesień, kiedy będziemy mieli COVID-19, Ukraińców z szeregiem chorób, a być może odrę, polio, więcej gruźlicy i innych problemów - dodaje.

"Straciłem mnóstwo czasu, zdrowia i siły, a wszystko za 2 600 zł brutto rocznie"

- Mogę powiedzieć autorytatywnie, że jest to bardzo słabo zarządzane województwo - podkreśla pediatra.

- W NFZ siedzą osoby, które w obecnym zespole nie powinny pełnić swych funkcji. Nie rozumieją problemów, utrudniają pracę i proszę wybaczyć, ale ja nie mogę tego dłużej firmować swoim nazwiskiem, żeby nie wstydzić się tego wszystkiego, co się dzieje od lat - tłumaczy powody rezygnacji.

- Podupadłem też na zdrowiu, dociążono mnie w tym okresie zimowym i trzeba powiedzieć sobie dość - dopowiada.

- Straciłem mnóstwo prywatnego czasu, zdrowia i siły, a wszystko za 2 600 zł brutto rocznie, bo tyle wynosi uposażenie konsultanta wojewódzkiego na 12 miesięcy. A to kosztuje wiele stresu, przysparza wielu wrogów, bo trzeba mieć odwagę mówić o problemach i trzeba to jeszcze pogodzić z szeregiem codziennych zajęć - podkreśla.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum